Los sprawił, iż Kamil Majchrzak i Karen Chaczanow drugi turniej wielkoszlemowy z rzędu mieli okazję rywalizować ze sobą. Na początku lipca w ramach czwartej rundy Wimbledonu Polak przegrał z Rosjaninem 4:6, 2:6, 3:6. - Koniec pięknego snu i bardzo dobrego występu Majchrzaka w Londynie. W każdym z trzech setów Polak fatalnie rozgrywał trzeciego gema przy swoim serwisie - opisywaliśmy.
REKLAMA
Zobacz wideo Iga Świątek? "Trudny temat". Karol Strasburger z ważnym przesłaniem
Początek jak w Wimbledonie
Czwartkowe spotkanie z Karenem Chaczanowem w Nowym Jorku Kamil Majchrzak zaczął źle. Już w pierwszym gemie został przełamany, Rosjanin grał bardzo dokładnie, był zdecydowany w atakach. Polak wydawał się być z kolei nieco zagubiony, w dalszej części seta raz jeszcze stracił serwis i przegrał otwierającą partię 2:6. Mogliśmy się obawiać, czy nie będzie powtórki z Wimbledonu.
Co jednak ważne - Majchrzak nie załamał się. Wyrzucił z głowy nieudany początek i po chwili został nagrodzony prowadzeniem. Najpierw w drugiej partii nie dał się przełamać, potem sam przełamał rywala i było już 3:0 dla niego. - Znakomity punkt Kamila, naciskał Rosjanina od początku, robi się dobrze - analizowali komentatorzy Eurosportu piłkę, która dała Polakowi prowadzenie 2:0. Kilka mocnych ciosów z forhendu z obu stron i w końcu faworyt wyrzucił bekhend. Z kolei w trzecim gemie nasz zawodnik popisał się skrótem, potem akcją przy siatce i mógł poczuć się pewniej na korcie.
Majchrzak o punkt od wygrania seta
Polak prowadził 4:2, gdy serwował by podwyższyć, ale wtedy stracił podanie. Kilka złych decyzji, dobre ataki Chaczanowa i strata odrobiona. - Szkoda, iż Kamil "wpuścił" rywala do gry - podkreślił komentator Dawid Olejniczak. Nasz zawodnik wyglądał na wściekłego, miał pewnie świadomość, jak istotny był to gem i jak szkoda utraconej przewagi. Po chwili jednak znów miał wielką szansę, bo przy stanie 5:4 w gemie serwisowym rywala doczekał się piłki setowej. Majchrzak grał ambitnie, biegał jak szalony, dobrze operował forhendem. Niestety w końcówce Rosjanin pokazał, dlaczego jest tenisistą z top 10 rankingu ATP. Najpierw obronił się na 5:5, a potem zamknął seta w tie-breaku 7:4. W "dogrywce" Chaczanow przyśpieszył, a jednocześnie unikał błędów. Grał wtedy po profesorsku.
Zwrot dla Polaka
Trzeci set zaczął się tak, jak drugi - od przełamania na korzyść naszego tenisisty. Polak prowadził 3:1, 4:2, a nasi kibice coraz głośniej go dopingowali z nowojorskich trybun. Ósmy gem był iście szalony! Majchrzak zaczął od słabego dropszotu, ale rywal pomylił się w odegraniu. W odpowiedzi Chaczanow kapitalnie przelobował naszego tenisistę. Po chwili zobaczyliśmy najpiękniejszą akcję spotkania. - Co za wymiana! Myślałem, iż to już koniec - przyznał komentujący Tomasz Smokowski. Rosjanin smeczował, bo miał piłkę w górze, ale Majchrzak wybronił się i zdobył efektowny punkt. Po chwili posłał asa i wygrał trudnego gema, wychodząc na 5:3.
Końcówka była niezwykle emocjonująca. Przy serwisie Rosjanina Polak doczekał się dwóch piłek setowych, ale ich nie wykorzystał, bo nie miał jak - Chaczanow nagle zaczął serwować jak w transie. Zrobiło się 5:4, a przy swoim podaniu Majchrzak domknął seta. Rywal znów pokpił sprawę, bo ponownie korzystał ze smecza, a punkt powędrował na konto naszego tenisisty. Ten na koniec zaskoczył serwisem do środka i odrobił część strat w całym spotkaniu.
Czytaj także: Nie do wiary, co zrobili Szwajcarzy!
Wspaniały Majchrzak!
W czwartej partii panowie łatwo utrzymywali swoje podania do stanu 3:3. W siódmym gemie przy serwisie Rosjanina zrobiło się 40:40, ale faworytowi pomógł wtedy serwis. Po chwili to Chaczanow miał szansę na przełamanie Majchrzaka, ale Polak się wybronił. Było trudniej, jego gem serwisowy liczył aż 14 punktów, ale doprowadził do remisu 4:4. W kluczowym momencie zaimponował akcją przy siatce - to nowy element w jego grze, którego jeszcze przed okresem zawieszenia tak często nie oglądaliśmy. Końcówka seta należała do naszego tenisisty, który odebrał serwis rywalowi i skończył wszystko asem! - Rosjanin tego nie wytrzymał - podsumowali komentatorzy.
O losach meczu zadecydował piąty set, a w nim Kamil Majchrzak dał się przełamać w czwartym gemie. Walczył ambitnie, ratował się serwisem, obronił aż pięć break pointów, ale szóstego nie dał rady. Zbyt dobrze w tamtej akcji zagrał Karen Chaczanow - przeciw nogom rywala. Po chwili przy serwisie Rosjanina było 15:30, ale wówczas Polak wyrzucił piłkę na aut, gdy miał okazję na minięcie. Zdenerwował się, rzucił rakietę o ziemię i przegrywał już 1:4.
Majchrzak przegrywał już 2:5, ale nie poddał się. W ósmym gemie obronił trzy piłki meczowe, następnie po kapitalnym returnie w ostatniej chwili odebrał podanie przeciwnikowi i doprowadził do 5:5. A po chwili było 6:6, bo Polak wygrał gema serwisowego trwającego aż dziewięć minut! Po drodze obronił kolejne dwie piłki meczowe, popisał się najlepszym wolejem w całym meczu. - Niebywałe! W takim momencie! - Zachwycali się komentatorzy.
Przy takim wyniku sędzia zarządził super tie-break do 10 punktów. Polak gwałtownie odskoczył na 4:1, Rosjanin denerwował się - wystrzelił piłkę przed siebie, za co otrzymał od sędziego ostrzeżenie. Nasz zawodnik cały czas był z przodu, zaserwował kolejnego asa i wygrał to spotkanie w pięciu setach! CO ZA HORROR! Polak przegrywał już 0:2 w setach. Nie tylko zrewanżował się rywalowi za przegraną w Wimbledonie, ale zapisał się także do historii polskiego tenisa!
Przed Wami najnowszy Magazyn.Sport.pl! Polscy koszykarze zagrają w Katowicach o mistrzostwo Europy. Korespondenci Sport.pl czuwają, a już teraz mamy oryginalny starter pack kibica basketu. Ekskluzywne wywiady, odważne felietony i opinie przeczytasz >> TU