Nokaut w meczu Świątek. Fibak nie wytrzymał. "Powinna przeprosić"

4 godzin temu
Ostatni mecz Igi Świątek w Dosze zakończył się przegraną w półfinale z Jeleną Ostapenko 3:6, 1:6. Polka wraca do Kataru, gdzie we wtorek w drugiej rundzie zagra z Janice Tjen. Czy znów zacznie notować imponującą serię zwycięstw?
Turniej w Dosze to pierwsze w okresie 2026 zawody rangi WTA 1000. Na starcie nie ma Aryny Sabalenki, ale są m.in. Iga Świątek, Coco Gauff czy Jelena Rybakina. Polka jako najwyżej rozstawiona zaczyna turniej od drugiej rundy. We wtorek w pierwszym spotkaniu wiceliderka rankingu zmierzy się z 46. na świecie Janice Tjen z Indonezji. Nigdy jeszcze ze sobą nie grały.

REKLAMA







Zobacz wideo Kamil Majchrzak o minionym sezonie. "Mam nadzieję, iż jeszcze sporo przede mną"



Świątek wraca do Kataru, gdzie w poprzednim sezonie dotarła do półfinału. Przegrała wtedy z Jeleną Ostapenko w zaledwie 71 minut. W ten sposób przerwana została zwycięska seria naszej tenisistki w Dosze. Triumfowała w prestiżowej imprezie w latach 2022-2024, wygrywając 15 spotkań z rzędu. Z Łotyszką Świątek ma najgorszy bilans ze wszystkich rywalek w dorosłym damskim tourze, bo aż 0:6.
Ostapenko wyraźnie lepsza
Ich pojedynek w katarskim turnieju zaczął się źle dla Igi Świątek, bo już w pierwszym gemie została przełamana. Nie pomagał serwis, a rywalka słynąca z agresywnych returnów zdobywała punkt za punktem. Jelena Ostapenko odskoczyła na 2:0. Po chwili Świątek otrząsnęła się, w siódmym gemie miała choćby szansę na przełamanie, ale Łotyszka obroniła się asem. Serwowała w tym spotkaniu jak z automatu, to był jeden z najlepszych jej turniejów pod względem dyspozycji serwisowej w całym 2025 roku. Dzięki temu utrzymała przewagę, zwyciężając w otwierającej partii 6:3.


Między setami Świątek skorzystała z przerwy toaletowej, ale po powrocie na kort było jeszcze gorzej. Od stanu 3:4 w pierwszym secie przegrała sześć kolejnych gemów, w tym czasie trzy razy tracąc podanie. Cały czas znajdowała się pod presją, cały czas musiała ratować się przed atakami Ostapenko, która chciała kończyć każdą wymianę po pierwszym lub drugim uderzeniu. Łotyszka grała szalenie ryzykownie, ale w większości przypadków nie myliła się. Polka nie mogła złapać rytmu, popełniała błędy, wyglądała na coraz bardziej zdenerwowaną. Mogła się też załamać, bo rywalka wygrała choćby gema przy stanie 2:0, w którym popełniła trzy podwójne błędy serwisowe. Po chwili nasza zawodniczka sprawiała wrażenie bezradnej, rzuciła rakietą o kort, usiadła na ławce w trakcie przerwy i zarzuciła ręcznik na głowę.
Co prawda za moment Ostapenko w końcu straciła podanie, ale był to jedyny i krótki okres jej słabości w tym spotkaniu, który Świątek zdołała wykorzystać. Obrończyni tytułu przegrała drugiego seta 1:6 i pierwszy raz od pięciu lat pożegnała się tak gwałtownie z katarskimi zawodami. Łotyszka rozegrała fantastyczne spotkanie, w rywalizacji z naszą tenisistką możemy oglądać jej najlepszą wersję.



Eksperci nie mieli wątpliwości, kto tego dnia był lepszy na korcie centralnym w Dosze. - Ała - podsumował krótko Łukasz Jachimiak z portalu Sport.pl. - Iga Świątek bez pomysłu, bez skuteczności i bez reakcji. Po prostu bezradna, a Jelena Ostapenko dostała dużo miejsca i czasu. Mam wrażenie, iż wynik meczu, to nie jest wyłącznie zasługa Ostapenko. Oczywiście nie można odebrać jej tego, iż od pierwszej do ostatniej piłki grała swój skuteczny tenis - dodał komentator Eurosportu Dawid Żbik.






Legenda polskiego tenisa Wojciech Fibak miał zaś żal do Jeleny Ostapenko za słowa, jakie wypowiedziała tuż po zakończeniu spotkania. Rzuciła wtedy jedynie: "Byłam dość pewna tego, iż ją pokonam, bo mierzyłyśmy się wiele razy i wiem, jak grać przeciwko niej". W rozmowie z Canal+ Sport Łotyszka podkreśliła również, iż może grać jeszcze lepiej, co nie spodobało się Fibakowi.
Fibak krytyczny
- Ma w sobie taką dużą dozę tupetu. Ten tupet jest już chyba na granicy arogancji i dlatego nie jest specjalnie lubiana i szanowana w tourze. Zagrała doskonały mecz, a mówi, iż potrafi grać jeszcze lepiej. Nie jest to miłe. Szczególnie dla przeciwniczki, która została rozbita. A mowa przecież o najlepszej tenisistce ostatnich lat. I to jeszcze w wywiadzie dla polskiej stacji. Jaki to jest poziom tupetu. Wyjątkowo nie fair w stosunku do Igi. To co, miało być 6:0, 6:0? Powinna uśmiechnąć się i powiedzieć: "Przepraszam, kolejny raz wygrałam z Igą. Trafiałam, grałam wymarzony tenis. Sama nie wierzę, iż udawało mi się kolejny, kolejny i kolejny raz atakować serwis Igi oraz wygrywać bezpośrednio punkty". Coś takiego. Tak powinna to skomentować zgodnie z zasadami fair play. A nie, iż może grać jeszcze lepiej - denerwował się Wojciech Fibak w rozmowie z Agnieszką Niedziałek z portalu Sport.pl.
Czytaj także: Polki wzięły udział w szalonej imprezie



Ostatni mecz Igi Świątek w Dosze był dla niej niezwykle wymagający, ale Polka ma więcej świetnych wspomnień z tej imprezy i we wtorek będzie chciała rozpocząć kolejną zwycięską serię. W tym celu musi pokonać Janice Tjen, która notuje najlepsze miesiące w karierze. Nigdy nie była tak wysoko, jak dziś. Jesienią dotarła do finału zawodów WTA w Sao Paulo oraz wygrała turnieje niższej rangi ITF w Jinan oraz Chennai. Z powodzeniem występuje także w deblu, ostatnio w parze z Katarzyną Piter.
Janice Tjen w poniedziałek w pierwszej rundzie w Katarze rozbiła Beatriz Haddad-Maię 6:0, 6:1. We wtorek od około godziny 15:00 czasu polskiego będzie rywalizować z Igą Świątek. Lepsza z tej pary w trzeciej rundzie zagra z Elise Mertens lub Darią Kasatkiną. Relacje w Sport.pl, transmisje w Canal+ Sport.
Idź do oryginalnego materiału