Ojciec zaprogramował ją na wygrywanie. Włoska gwiazda Nadia Battocletti. Jak trenuje i dlaczego je strusie mięso?

2 tygodni temu
Zdjęcie: nadia battocletti


Mistrzynią świata zostawała poszcząc. Podwójną koronę w Birmingham zdobyła na strusim mięsie. Włoska supergwiazda lekkoatletyki, Nadia Battocletti, już potrafi napędzić stracha Afryce na 5000 i 10000 metrów, ale szczyt jej formy ma nadejść za dwa lata w Los Angeles. Takie są wyliczenia taty Giuliano, który zaprojektował rozwój córki etap po etapie.

Nadia Battocletti ma za sobą oszałamiający sezon. Zresztą kolejny z rzędu. Po olimpijskim srebrze w Paryżu (2024) oraz dwóch medalach mistrzostw świata w Tokio (2025) do gabloty z trofeami dorzuciła dwa złota mistrzostw Europy na 5000 i 10000 m. W obu rozegranych w Birmingham biegach zachwyciła świat efektowną „zmianą biegu” na finiszowych 200 metrach. Na tym nie koniec. Wśród tegorocznych sukcesów dwa wydarzyły się w Polsce. Zimą w Toruniu Włoszka została halową mistrzynią świata na 3000 m, a 23 sierpnia w Chorzowie odniosła swoje pierwsze zwycięstwo w zawodach Diamentowej Ligi.

Giuliano Battocletti o bieganiu na czworakach i projekcie 2028

Nadia Battocletii urodziła się 12 kwietnia 2000 roku w położonym u podnóża Dolomitów miasteczku Cles, jako córka wybitnego włoskiego długodystansowca Giuliano Battoclettiego (z życiówką w półmaratonie na poziomie 60 minut) oraz pochodzącej z Maroka, Jawhary Saddougui, która biegała 800 m w 2:01. Nadia próbowała różnych sportów m.in. tenisa, ale dość szybko, bo jeszcze przed 10 rokiem życia, jej największą pasją stało się bieganie.

– Dorastałam, podziwiając Genzebe Dibabę — zawodniczkę, która niezależnie od tego, jak mocno ją atakowano, nigdy się nie załamywała – wspomina biegaczka w materiale Corriere della Sera.

Trenerem Nadii został jej ojciec, który początkowo chciał, żeby bieganie było dla córki dobrą zabawą. – Być może bieganie dziś przychodzi mi tak łatwo, bo rodzice nigdy nie wywierali na mnie presji i nigdy nie pozwolili mi się przemęczać – podkreśla Nadia.

Długofalowy projekt – przez cały czas z dużym akcentem na monitorowanie obciążeń ale z konkretną strukturą – Giuliano Battocletti przygotował córce w roku 2017 po tym, jak Nadia zajęła 3 miejsce na mistrzostwach Europy juniorek w Grosseto (z czasem 9:24 na 3000 m).

– Od tego momentu projekt się rozpoczął, a jego realizacja wciąż nie została ukończona – tłumaczy w rozmowie z kanałem Queenatletica TV Giuliano Battocletti. – Celem jest rok 2028 i igrzyska w Los Angeles. Wynika to z faktu, iż moim zdaniem, biegacz na 5000 i 10000 m w pełni dojrzewa między 27. a 29. rokiem życia. Nadia nie biega dużo. Podczas przygotowań do igrzysk w Paryżu (2024) nigdy nie zrobiła dwóch treningów jednego dnia. Objętość wahała się od 80 do 100 kilometrów. Tylko raz, kiedy pojechaliśmy na obóz wysokogórski, osiągnęła 110 kilometrów.

W lutym 2024 roku na łamach La Gazzetta dello Sport opublikowano wybrane treningi, które Giuliano stosował na córce między 14 a 19 rokiem jej życia, a więc między kategorią młodzika a juniora. Z artykułu wynika, iż jako juniorka młodsza Nadia trenowała co drugi dzień. Jako juniorka (18-19 lat) po dwóch dniach biegania otrzymywała dzień wolny.

Przykładowy tydzień treningowy Nadii Battocletti z czasów juniorki (18-19 lat)

  1. 30 minut biegu + 3 obwody ćwiczeń siłowych z 12 stacjami
  2. 50 minut spokojnego biegu.
  3. Odpoczynek.
  4. 20 minut rozgrzewki + 6–8 km biegu tempowego w tempie 4:08–4:10 min/km.
  5. 50 minut spokojnego biegu.
  6. Odpoczynek.
  7. 20 minut rozgrzewki + 3 × (1000 m + 500 m), z przerwami 1:30 między odcinkami i 3 minuty między seriami. Tempo: 3:08–3:15 na 1000 m oraz 1:32–1:34 na 500 m.

– Pamiętam, iż jak za moich czasów trener przychodził na stadion i zadał 10 razy 1000 metrów, to robiłeś 10 razy 1000 metrów, nawet, jeżeli ostatnie powtórzenie miałbyś robić na czworakach. Moim zdaniem takie podejście tylko szkodzi i trener powinien być bardziej elastyczny. jeżeli w danym momencie zawodnik jest gotowy na sześć czy siedem powtórzeń, ale zrobi je dobrze, to wystarczy, nic na silę. Oczywiście są chwile, kiedy trzeba na treningu przycisnąć, ale takie akcenty radziłbym robić daleko poza sezonem startowym – podsumowuje swoje podejście trener Battocletti.

Ramadan i toruńskie złoto mistrzostw świata

Jak już wspomnieliśmy predyspozycje do biegania Nadia odziedziczyła po obu rodzicach, ale po mamie Jawharze przejęła coś jeszcze. Chodzi o islam. 26-latka jest praktykującą muzułmanką, co ma swoje konsekwencje w życiu sportowca. Zwłaszcza, jeżeli przygotowania do dużej międzynarodowej imprezy zbiegną się z czasem z ramadanem. Tak było w tym roku podczas halowych mistrzostw świata w Toruniu.

Ramadan to przede wszystkim modlitwa i ścisły post od świtu do zmierzchu. Nadia, aby sprostać tym wymogom wstawała o 3-4 nad ranem, żeby zjeść śniadanie. Kolację planowała natomiast około godziny 21:30. W międzyczasie w ramach przekąski uzupełniała energię daktylami. W ciągu doby wypijała około 3 litry wody.

– To było zdecydowanie inne wyzwanie niż zwykle (…) Starałam się jak najlepiej zarządzać energią i regeneracją, bardzo uważnie słuchając swojego ciała. Ważna była też motywacja: kiedy masz jasno określony cel, znajdujesz również siłę, by wyjść poza strefę komfortu – podkreśla biegaczka.

Ramadan zakończył się zaledwie kilka dni przed finałem halowych mistrzostw świata. Battocletti wygrała z czasem 8:56. W pokonanym polu zostawiła koalicję Etiopek czy właścicielkę 5 wyniku wszech czasów na 1500 m (3:50.83), Jessicę Hull z Australii. Był to pierwszy europejski tytuł na damskie 3000 m w hali od 25 lat.

Mięso strusia na problemy z żelazem

Po Toruniu dyspozycja Battocletti zaczęła dołować i nic nie wskazywało na to, iż latem do złotych medali ME w Rzymie (2024) dorzuci kolejne dwa tytuły na 5000 i 10000 m w Birmingham. Zaczęło się od trzytygodniowej infekcji. Wirus odpuścił, ale forma nie wróciła. 4 czerwca przed swoją publicznością na diamentowym mityngu Golden Gala w Rzymie, Battocletti finiszowała na odległym 13 miejscu na 5000 m. Niedługo później wyjaśniło się, co jest źródłem osłabienia.

Okazało się, iż biegaczka walczy z niskim poziomem ferrytyny (białka, które magazynuje żelazo w organizmie). Aby ją odbudować sztab Battocletti sięgnął po niestandardowe rozwiązanie. Włoszka do swojego menu włączyła mięso strusia, specjalnie sprowadzane dla niej z hodowli w Pergine Valsugana. Strusina jest bogata w żelazo o wysokiej przyswajalności przez organizm i ma niską zawartością tłuszczu.

Jednocześnie Battocletti wybrała się na pięciotygodniowy obóz wysokogórski w Campolongo (1550 m n.p.m.), gdzie jest stałą bywalczynią. Po zjeździe z Dolomitów i uzupełnieniu żelaza, jej dyspozycja wystrzeliła w górę. Potwierdzeniem formy były mistrzostwa Włoch, gdzie Nadia sięgnęła po tytuły na 1500 i 5000 m.

Już wtedy w finale 1500 m pokazała lokalnej publiczności w Firenze finisz, który kilka tygodni później oglądaliśmy w Birmingham. Po taktycznym pierwszym 1 km w okolicach 3 minut, na ostatnim kole Battocletti nie dała szans halowej mistrzyni Włoch na 800 m, Laurze Pellicoro.

Góry, przełaj, ulica, bieżnia

Nadia Battocletti pochodzi z niewielkiego Cavareno w dolinie Val di Non (prowincja Trydent). W malowniczej górskiej miejscowości mieszka około 1000 osób. Wszyscy wiedzą o sukcesach swojej krajanki i kiedy Nadia sięga po kolejne medale, śledzą jej poczynania przed telewizorami.

– Zdarza mi się usłyszeć: tak głośno ci kibicowałem, iż sąsiedzi chcieli wzywać policję – zdradziła 26-latka w podcaście „Un altro”.

W Cavareno warunki do biegania są doskonałe. Leśne ścieżki, przewyższenia. Jest gdzie wykuwać naturalną biegową siłę i to właśnie biegi górskie i krosy były początkiem sukcesów Włoszki. W roku 2017 zwyciężyła w Pucharze Świata w Biegach Górskich U18. Rok później była już mistrzynią Europy juniorek w przełajach.

Po górach i krosie Battocletti sprawnie przeszła na bieżnię, ale pokazuje się także z doskonałej strony na ulicy. W roku 2023 w Rydze została piątą zawodniczką świata na 5 km. Jej życiówka na uliczną piątkę to 14:32 z 2025 roku, a na dychę 30:08 z Lille (2026).

O tym jak wszechstronną zawodniczką jest Nadia świadczy też fakt, iż na finiszu tego sezonu ustaliła rekord Włoch na 1500 m (3:57.54). Jest więc rekordzistką Italii na dystansach od 1500 m, przez 3000 m (8:26.27) i 5000 m (14:23.15) do 10000 m (30:38.23).

Dokonania Włoszki doceniają zawodniczki z Afryki. Aktualna mistrzyni olimpijska i mistrzyni świata na 5000 m i 10000 m, Beatrice Chebet, wskazała Nadię, jako swoją następczynię.

– Teraz jest mój czas ale prędzej czy później pojawi się ktoś inny, być może Nadia Battocletti. To świetna zawodniczka i jej czas nadchodzi – stwierdziła Kenijka w ubiegłorocznym wywiadzie dla portalu Adnkronos.

Chebet ma powody, żeby darzyć Włoszkę szczególnym szacunkiem. Zarówno w finale IO (2024) jak i MŚ w Tokio (2025) tylko Nadia była w stanie nawiązać z nią walkę podczas atomowych końcówek na 10000 m.

Dodajmy, iż kiedy Battocletti zakończy karierę na bieżni, chce pójść w ślady ojca i docelowo sprawdzić się w maratonie. Z królewskim dystansem planuje zmierzyć się po IO w Los Angeles.

Inter i architektura

Wszystko zaczęło się od pluszowego misia z niebiesko-czarnym szalikiem, którego Giuliano podarował córce, gdy była dzieckiem. Od tego czasu Nadia jest zagorzałą fanką Interu Mediolan. Jej idolem jest argentyński napastnik Lautaro Martínez, który w ostatnich kilku sezonach strzelił dla Nerazzurrich niespełna 200 bramek.

Co ciekawe, to właśnie mecz Interu a nie lekkoatletyczne mistrzostwa Battocletti wskazuje, jako jedno z ważniejszych sportowych wspomnień z dzieciństwa. Chodzi o finał Ligi Mistrzów z 2010 roku, w którym Włosi pokonali Bayern Monachium.

15 kwietnia tego roku Nadia została zaproszona na trening Interu w centrum Appiano Gentile. Obserwowała w pracy trenera Cristiana Chivu, spotkała się z zawodnikami i sztabem szkoleniowym, a na pamiątkę otrzymała dedykowaną koszulkę.

Innym dowodem na to, iż nie samym bieganiem żyje czterokrotna mistrzyni Europy jest fakt, iż od kilku lat łączy karierę ze studiami. W przeciwieństwie do wielu lekkoatletów nie podjęła jednak kierunku w jakikolwiek sposób związanego ze sportem. Kończy inżynierię budowlaną i architekturę na uniwersytecie w Trydencie. Wszystkie egzaminy ma już za sobą, pozostała jej tylko obrona pracy dyplomowej.

– Chciałabym mieć coś swojego poza bieżnią. Ważne jest dla mnie, żeby nie definiowała mnie tylko jedna rzecz – tłumaczy Nadia.

Dobry sztab, złota wart

Giuliano Battocletti jest mózgiem operacji pod tytułem „Los Angeles 2028”, ale nie stoi za sukcesami córki sam. Sztabu Nadii nie powstydziłaby się niejedna drużyna piłkarska. Chodzi choćby o 10 osób. Jest wśród nich osoba od wsparcia mentalnego, a więc psycholog sportowy Elisabetta Borgia. To właśnie ona miała pomóc Nadii przetrwać tegoroczny wiosenny kryzys. Ich kooperacja zaczęła się niedługo po igrzyskach w Tokio (2021), gdzie Battocletti zajęła 7 miejsce w finale 5000 m.

– jeżeli mogę przypisać sobie jakieś zasługi, to jedynie za to, iż pomogłam jej lepiej poznać samą siebie. Uporządkować różne rzeczy, spojrzeć na doświadczenia jako na coś, co pozwala się rozwijać – powiedziała w rozmowie z Eurosportem Elisabetta Borgia.

Poza tym Battocletti posiada w drużynie: dietetyka, trenera od przygotowania siłowego, osteopatę, fizjoterapeutę czy asystenta trenera, który odpowiada m.in. za strategię startową podczas najważniejszych imprez.

„Nadia zawsze była dojrzalsza niż jej rówieśnicy”

Co zrozumiałe na duże wsparcie Nadia może liczyć także ze strony mamy Jawhary. Jak podkreśla biegaczka, są z mamą na tyle do siebie podobne, iż przez obcych bywają odbierane jako siostry. Kobiety łączy zamiłowanie do architektury, ponieważ Jawhara pracuje na budowach i regularnie kursuje między Cavareno a Trydentem.

Mama dba też o tak ważne w bieganiu długodystansowym „ładowanie węgli”. Nadia uwielbia przyrządzane przez nią risotta – z szafranem, truflami i serem taleggio oraz gruszkami, jabłkami, orzechami i rozmarynem.

– Zawsze, gdy mówię o rodzicach zaczynam się emocjonować. Tato zawsze powtarza, żebym w siebie wierzyła. Jesteś mocna, dobrze przygotowana, teraz pokaż to wszystkim, idź i baw się dobrze – słyszę od niego przed zawodami. (…) Moja mama ma doskonałe poczucie humoru, jest bardzo pogodną osobą, więc i ja dużo się przy niej uśmiecham. Jest piękną kobietą – mówi o rodzicach Nadia Battocletti.

– Nadia już jako dziecko była niezwykła, była dojrzalsza niż jej rówieśnicy – opowiada o córce Jawhara. – Od zawsze było widać w Nadii, iż ma talent do sportu. Rozwijałem ją jednak stopniowo, powoli, bez przyśpieszania procesu – podsumowuje Giuliano.

Idź do oryginalnego materiału