Wielu piłkarzy, którzy grali w lidze rosyjskiej, po wydarzeniach z lutego 2022 roku postanowiło opuścić kraj, który napadł na niepodległą Ukrainę. Tamtejsze kluby nie występują w europejskich pucharach, a pozostanie w Rosji dla dużej części piłkarzy wiązałoby się z falą hejtu i ostracyzmu społecznego w rodzimych państwach. Jednym z takich przypadków był m.in. Maciej Rybus.
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki tłumaczy się ze swoich słów: Posypuję głowę popiołem, jest mi głupio
Wydawać by się mogło, iż pierwszymi, którzy opuszczą Rosję, będą Ukraińcy. I o ile część z nich wróciła do ojczyzny, bądź przeniosła się do innych lig, o tyle są też tacy, którzy nie zwracają uwagi na wojnę w swoim kraju. We wrześniu 2025 roku Filip Macuda pisał na Sport.pl o "zdrajcy, który wybrał rosyjskie odludzie" - mowa o Ołeksandrze Rosputce, który postanowił opuścić szeregi Szachtara Donieck i przenieść się do kraju agresora.
Oto zdrajca Ukrainy. Po wybuchu wojny przyjął rosyjskie obywatelstwo
Nieco inaczej prezentuje się sprawa 32-letniego pomocnika Dmytro Iwanisenii, który od lata 2021 roku występuje w lidze rosyjskiej. Wówczas związał się z Krylią Sowietow Samara, odchodząc z Zorii Ługańsk, z którą dwukrotnie zajmował trzecią lokatę w ukraińskiej ekstraklasie. I wtedy nie wywoływało to kontrowersji.
Gdy jednak Iwanisenia postanowił zostać w Rosji po wybuchu wojny, rodacy kompletnie go skreślili. Oliwy do ognia dolał w 2024 roku, gdy przyjął rosyjskie obywatelstwo. Teraz piłkarz postanowił kontynuować swoją podróż po kraju, który napadł na jego ojczyznę.
Urodzony w Krzywym Rogu zawodnik podpisał kontrakt z Urałem Jekaterynburg, w którym w przeszłości występował m.in. Michał Kucharczyk. Ukraiński "Sport" pisze wprost - "zdrajca, który grał dla reprezentacji Ukrainy". W istocie - Iwanisenia rozegrał jeden mecz w barwach narodowych - w 2019 roku wybiegł na murawę w starciu towarzyskim przeciwko Estończykom (1:0).
Zobacz też: Mundial zostanie przeniesiony?! Kraj gospodarza pogrążył się w chaosie

3 godzin temu















