Sami Pajari nie pozostawił rywalom żadnych złudzeń podczas pierwszego dnia Rajdu Estonii. Kierowca Toyoty wygrał wszystkie siedem odcinków specjalnych piątkowego etapu i zakończył dzień z przewagą 14,7 s nad zeszłorocznym triumfatorem imprezy Oliverem Solbergiem.

Fin od samego początku narzucił zawrotne tempo. Po pierwszej pętli prowadził z przewagą 4,1 s, a podczas popołudniowych przejazdów jeszcze bardziej powiększył swoją przewagę. Wygrał wszystkie trzy szutrowe odcinki drugiej pętli, a następnie okazał się najszybszy również na asfaltowym superoesie Elva linn.
Tym samym Pajari został pierwszym kierowcą od ubiegłorocznego Rajdu Wysp Kanaryjskich, kiedy dokonał tego Kalle Rovanperä, który wygrał wszystkie odcinki specjalne pierwszego etapu rundy WRC.
„Po prostu robię wszystko, co mogę. Nie miałem żadnych groźnych momentów i wszystko wydaje się być pod kontrolą. Cisnę na maksimum, ale jednocześnie staram się czerpać z tego przyjemność. To był naprawdę świetny dzień. Rajd jest jednak jeszcze bardzo długi” – powiedział lider klasyfikacji.
Jedynym drobnym błędem Pajariego była niewielka pomyłka na piątym odcinku specjalnym. Nie kosztowała go jednak ani sekundy, ponieważ jego przewaga nad rywalami była wyraźna.
Solberg utrzymał drugie miejsce, Fourmaux imponuje tempem
Na drugiej pozycji dzień zakończył Oliver Solberg. Szwed, który przed rokiem odniósł w Estonii swoje pierwsze zwycięstwo w Rajdowych Mistrzostwach Świata, traci do lidera 14,7 s, ale ma tylko 1,8 s przewagi nad trzecim Adrienem Fourmaux.
Francuz był jednym z bohaterów piątkowej rywalizacji. Kierowca Hyundaia regularnie notował czasy w czołowej trójce, a jedynym poważniejszym momentem był błąd po skoku na drugim oesie, kiedy jego samochód wylądował poza optymalną linią jazdy.
Edge of control #WRC | #DelfiRallyEstonia pic.twitter.com/ssFaTbMz6n
— FIA World Rally Championship (@OfficialWRC) July 17, 2026
Thierry Neuville zakończył dzień na czwartej pozycji. Belg przez cały etap narzekał na problemy z balansem swojego Hyundaia i do Fourmaux traci 7,5 s. Piąty jest Sébastien Ogier, który wrócił do startu w Rajdzie Estonii po pięciu latach przerwy.
Problemy Katsuty i walka w środku stawki
Największym pechowcem dnia okazał się Takamoto Katsuta. Japończyk jechał na szóstym miejscu, gdy na szóstym odcinku specjalnym uszkodził przednią lewą oponę. Stracił blisko minutę, a następnie wycofał się przed rozpoczęciem superoesu. Kierowca Toyoty wróci do rywalizacji w sobotę, jednak jako pierwszy będzie oczyszczał trasę.
Na szóste miejsce awansował Mārtiņš Sesks. Łotysz dobrze odrobił straty po porannych problemach i 20-sekundowej karze za spóźniony wyjazd z serwisu, która była konsekwencją napraw uszkodzeń po wypadku na odcinku testowym.
Siódmą lokatę zajmuje wracający do WRC Esapekka Lappi. Fin dzięki zmianom ustawień samochodu znacząco poprawił tempo podczas drugiej pętli i wyprzedził Josha McErleana oraz lidera mistrzostw świata Elfyna Evansa.
Walijczyk, który jako pierwszy otwierał trasę, ponownie zapłacił wysoką cenę za niekorzystną pozycję startową na luźnym szutrze. Dzień zakończył dopiero na dziewiątym miejscu, natomiast pierwszą dziesiątkę zamyka Jon Armstrong, który już na pierwszym oesie stracił około 30 s po uszkodzeniu przedniej lewej opony.
Polacy liderami
Tymek Abramowski i Jakub Wróbel wyrobili aż 38-sekundowe prowadzenie w klasie WRC3. Jedyna polska załoga w Estonii wygrała dwa odcinki specjalne, w tym 21-kilometrową próbę Raanitsa.
W sobotę najdłuższy etap rajdu
W sobotę załogi czeka najtrudniejszy dzień Rajdu Estonii. Organizatorzy zaplanowali dziewięć odcinków specjalnych o łącznej długości 149,60 km. To właśnie drugi etap może okazać się najważniejszy dla losów walki o zwycięstwo, choć po piątkowej dominacji to Sami Pajari jest zdecydowanym faworytem do utrzymania prowadzenia.
Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ze świata motorsportu, obserwuj serwis RALLY and RACE w Wiadomościach Google.















