Sergio Perez, przed swoim powrotem do Formuły 1 postanowił wrócić do okresu w Red Bullu i “nierównej” walki z Maxem Verstappenem.
Po roku przerwy od Formuły 1 Sergio Perez wraca do serii wraz z Cadillakiem. Meksykanin odchodził z Red Bulla po serii fatalnych występów w okresie 2024, jednak trzeba przyznać, iż ogromne problemy jego następców w ekipie z Milton Keynes – najpierw Liama Lawsona, a potem Yukiego Tsunody, rzucają inne świadło na dokonania Pereza.
Wygląda na to, iż Sergio nie był dostatecznie doceniany za swoje osiągnięcia przeciwko Verstappenowi.
“Byłem w najlepszym zespole w stawce, ale to nie była łatwa sytuacja. Bycie partnerem zespołowym Maxa w Red Bullu to najgorsza praca w Formule 1. Wiedziałem, jakie to wyzwanie” – wyznał Sergio Perez w podcaście Cracks Porcast Oswaldo Travy.
“W Red Bullu wszystko było problemem. Gdy byłem szybszy niż Max to był problem, tworzyła się bardzo napięta atmosfera. o ile byłem zbyt wolny i Max nie miał tempa to wszystko było problemem. Mieliśmy najlepszy zespół i niestety wszystko zostało zniszczone. Nasza ekipa dominowałaby w sporcie przez najbliższe 10 lat. Niestety to się skończyło” – dodaje Meksykanin.
Sergio uczciwie przyznaje jednak, iż od początku wiedział co go czeka i zostało mu to jasno zakomunikowane.
“Wszyscy już o tym zapomnieli, prawda? Gdy przyszedłem do Red Bulla, miałem wyniki i wszystko. I nikt wtedy nie pamiętał, jak trudno jest być w tym fotelu. Mierzyłem się z najlepszym, kierowcą w historii i byłem tego świadom, podobnie jak tego, iż ten projekt został stworzony pod Maxa. Kiedy pierwszy raz usiadłem z Christianem, powiedział mi: Jeździmy dwoma autami bo musimy. Ale ten projekt został stworzony przez Maxa, on jest naszym talentem. To tak, jakby Carlos Slim miał swój zespół i ja byłbym jego talentem” – mówi Perez.
“W to wszedłem i byłem tego świadom. Powiedziałem mu wtedy: To nie ma znaczenia. W tym zespole będę rozwijał samochód i wspierał ekipę” – dodaje kierowca Cadillaka w okresie 2026.
Sergio wyjaśnił również swoje spadki formy po początkowych fazach sezonów, w których był w stanie rywalizować z Maxem Verstappenem.
“W 2022 roku przez błąd w fabryce, samochód okazał się bardzo ciężki, a rozłożenie masy było za bardzo do przodu. Był on zatem znacznie, znacznie stabilniejszy o to jest coś, czego zawsze szukam w aucie wyścigowym. W symulatorze byłem więc szybszy od Maxa i jechałem na weekendy wyścigowe z myślą o wygranych. Jako kierowca nie myślisz o tym jak jeździć, co robi samochód bo to przychodzi automatycznie. Ale samochód nie zachowywał się tak, jak Max lubi. Na początku sezonu 2022 zacząłem więc wygrywać z nim…” – wspomina Sergio.
“Potem jednak przyszły poprawki, które zmierzały w konkretnym kierunku i zacząłem mieć problemy. Nie wiedziałem już, co samochód zrobi w zakręcie i bardziej myślałem o tym, żeby się nie rozbić. Nie miałem 100% kontroli. To samo zadziało się w 2023 roku. Zespół zbudował bardziej stabilny samochód dla obu kierowców. W pierwszych czterech wyścigach ja wygrałem dwa wyścigi i on dwa. Ale potem przyszły poprawki. I nagle zacząłem być wolniejszy o sekundę na okrążeniu. I zaczęła się presja” – dodaje Perez.
Gdy w okresie 2024 Red Bull miał poradzić Perezowi by ten skorzystał z pomocy psychologa by poprawić swoje morale i zacząć osiągać lepsze wyniki, kierowca przystał na to.
“Pewnego dnia przyjechałem do fabryki i powiedzieli mi, iż przyszedł rachunek na 6 tysięcy funtów za psychologa. Odparłem im, żeby przekazali go Helmutowi Marko. I tak zrobili, a on zapłacił” – wspomina Sergio.

22 godzin temu














