Piłkarz Lechii był rozchwytywany przez połowę klubów Ekstraklasy. „Ponad połowa klubów dzwoniła i namawiała na transfer”

3 godzin temu

Matej Rodin latem opuścił Raków Częstochowa po półtora roku spędzonym pod Jasną Górą. W tym czasie rozegrał 29 spotkań i zdobył jedną bramkę. Kontrakt wygasł, a klub nie zdecydował się na jego przedłużenie, więc Chorwat został wolnym zawodnikiem.

Przez dwa miesiące pozostawał bez klubu, aż na początku września związał się z Lechią Gdańsk. Z perspektywy czasu może to wyglądać jak ruch wymuszony sytuacją, ale sam zawodnik w rozmowie z „Przeglądem Sportowym Onet” przyznał, iż propozycji nie brakowało.

– Nie, ponieważ regularnie miałem telefony z różnych klubów. Ponad połowa Ekstraklasy kontaktowała się ze mną i namawiała na transfer. Wolałem poczekać, wybrać najlepszą opcję. Nie chciałem działać w pośpiechu – powiedział.

Decyzja o wyborze Lechii była o tyle zaskakująca, iż gdański klub zaczynał sezon z pięcioma punktami minus. Rodin przekonuje jednak, iż właśnie ta sytuacja go przyciągnęła.

– Miałem kilka rozmów z Johnem Carverem i Kevinem Blackwellem. Lechię oceniłem jako wielki klub, który akurat jest w trudnym momencie. Większość ludzi patrzyła na tabelę i widziała zero punktów oraz brak perspektyw. Ja zobaczyłem szansę, by pomóc coś odbudować. Lubię presję i odpowiedzialność. Najważniejsze były rozmowy z trenerem – dodał.

Dziś 30-latek jest podstawowym stoperem „Biało-Zielonych”. Od momentu transferu rozegrał 14 meczów, zdobył gola i zanotował trzy asysty. Patrząc na jego obecną pozycję w zespole, można uznać, iż cierpliwość przy wyborze nowego klubu okazała się dla niego korzystna.

Idź do oryginalnego materiału