"Wielu kibiców, słysząc, iż Kacper Tomasiak po sukcesie na igrzyskach jedzie na mistrzostwa świata juniorów, pytało: po co? Czemu multimedalista olimpijski, który dobrze radzi sobie w elicie, ma startować wśród młodszych zawodników? Liczy się nie tylko srebrny medal w kształcie śnieżynki. Nasz skoczek wywalczył nam w ten sposób miejsce startowe w Pucharze Świata na cały kolejny rok" - tak obecny na miejscu Jakub Balcerski opisywał prawdziwy powód startu Tomasiaka w Lillehammer.
REKLAMA
Zobacz wideo Tu wychował się Kacper Tomasiak! Odwiedziliśmy jego rodzinne strony
Tomasiak nie zdobędzie medalu wspólnie z bratem
Trzykrotny medalista olimpijski wprawdzie przegrał walkę o tytuł ze Stephanem Embacherem, ale miejscem na podium konkursu indywidualnego spełnił cel główny, którym było zwiększenie liczby polskich skoczków w Pucharze Świata. Wobec tego sztab szkoleniowy podjął decyzję, by Tomasiak wrócił do elity skoczków. Tym samym już w piątek zobaczymy go na skoczni w Lahti.
- Raczej nie jest to dobra decyzja w stosunku do pozostałych naszych skoczków. Uważam, iż będą trochę zasmuceni. Mistrzostwa świata juniorów są raz w roku, a konkursów PŚ pozostało jeszcze kilka. Moim zdaniem Kacper Tomasiak powinien zostać w Norwegii, choć prawdopodobnie brakuje go w Pucharze Świata - ocenił tę decyzję Kazimierz Długopolski, jeden z najbardziej doświadczonych polskich trenerów.
Tomasiak istotnie może mieć czego żałować. W sobotę na mistrzostwach świata juniorów odbędzie się konkurs drużynowy, a Polskę reprezentować w nim będą Konrad Tomasiak, Łukasz Łukaszczyk, Kamil Waszek i Szymon Sarniak. Konrad, który z wymienionej czwórki najlepiej spisał się na mistrzostwach Polski w Wiśle, ma w tej drużynie pewne miejsce w składzie. Oznaczałoby to, iż gdyby Kacper wziął udział w tych zawodach, to obaj bracia mogliby wywalczyć medal mistrzostw świata. Bez najlepszego polskiego skoczka reszcie drużyny może być ciężko stanąć na podium.

6 dni temu