Pokonał gwiazdę Grand Prix, a w Polsce nie ma klubu. Kto się na niego skusi?

speedwaynews.pl 3 godzin temu

Adam Nejezchleba, bo o nim mowa, ma za sobą naprawdę udane tygodnie. W niedawnym półfinale DME pokonał Fredrika Lindgrena i Dimitriego Bergé, w rozgrywkach ligowych jego plecy oglądał Jakub Jamróg, a do tego wygrał pierwszą rundę młodzieżowych mistrzostw Czech. Urodzony w 2009 roku żużlowiec co roku notuje zauważalny progres. Nie jest to szczególnie duże zaskoczenie, bo Nejezchleba to przecież dwukrotny finalista SGP3. Rok temu do medalu zabrakło mu jednego punktu. W rozmowie z portalem speedwaynews.pl młody Czech ocenił swoją bieżącą dyspozycję:

Wraz z zespołem poczyniliśmy spore postępy w przygotowywaniu motocykli. Do tego dużo pracowałem nad sobą, dzięki czemu bardzo poprawiła się moja pewność na motocyklu. Uważam, iż czasem przez cały czas brakuje mi regularności. Muszę się jeszcze wiele nauczyć, żeby przejechać całe zawody na 100%, a nie tylko pojedyncze wyścigi. Myślę, iż powinny mi pomóc starty w większej liczbie imprez. W Czechach jest ich niewiele, a turnieje międzynarodowe pokazują, iż nie mam aż tak dużego doświadczenia.

Receptą na zbyt małą liczbę startów mógłby być kontrakt w U24 Ekstralidze. Niestety w tej chwili o umowę na jazdę w tych rozgrywkach nie jest już tak łatwo, bo po zmianie formatu miejsc dla zawodników jest zdecydowanie mniej. Nejezchleba liczy, iż w niedalekiej przyszłości któryś polski klub zwróci na niego uwagę.

– Na co dzień ścigam się tylko w lidze czeskiej i w turniejach towarzyskich w Niemczech. Zdecydowanie chciałbym dostać się do lig zagranicznych. Wiem, iż konkurencja jest tam o wiele większa i ciężko dostać kontrakt, ale moim marzeniem jest jazda w Polsce – mówi 17-latek.

Jedna rzecz, która wyróżnia Nejezchlebę z tłumu? Bez wątpienia wszechstronność. Poza żużlem Czech nie tylko tylko trenuje na motocrossie, ale również startuje w zawodach flat tracku czy ice speedway’a. Stały kontakt z motocyklem bez wątpienia jest jego atutem.

Ice speedway to sport, który śledzę od dziecka i zawsze chciałem go uprawiać. Mam dobre relacje z fabryką Klabo, ale niestety warunki klimatyczne nie sprzyjają temu sportowi, więc stawiam na klasyczny żużel, ale gdy nadarza się taka możliwość, jeżdżę na lodzie. W zawodach flat tracku startuję, kiedy nie mam żużlowych planów. To część mojego przygotowania fizycznego i psychicznego. Myślę, iż to mnie napędza. Oczywiście najbardziej koncentruje się na żużlu, a pozostałe sporty mają mi pomóc w osiąganiu lepszych wyników. A w przyszłości, jeżeli będę miał wystarczająco dużo zawodów żużlowych, te sporty zejdą na dalszy plan – tłumaczy Adam Nejezchleba.

Dzięki dobrym występom w ostatnich tygodniach, 17-latek znalazł się w pięcioosobowym składzie reprezentacji Czech na piątkowy półfinał DPŚ. I nie będzie to jedyna impreza rangi mistrzowskiej, w jakiej wystartuje w maju. 22 maja na jego domowym torze w Pradze odbędzie się finał Speedway of Nations 2. Na ogłoszenie składów trzeba jeszcze poczekać, ale nie ulega wątpliwości, iż Nejezchleba będzie reprezentował swój kraj. Razem z Adamem Bednářem (również zawodnikiem miejscowej Markéty) chciałby powalczyć o medal. Nie będzie to bynajmniej mission impossible, bo po skończeniu wieku juniora przez Noricka Blödorna i Caspera Henrikssona siła rażenia Niemiec i Szwecji znacząco spadła. Konkurentów w rywalizacji o podium będzie więc mniej niż przed rokiem.

Naprawdę nie mogę doczekać się SoN2. Chcę być dobrym doparowym dla Bubby Bednářa. jeżeli zdobędę punkty, a Bubba pojedzie tak jak zawsze, myślę, iż medal jest jak najbardziej możliwy. To również nasz cel na ten sezon – kończy reprezentant Czech.

Adam Nejezchleba
Idź do oryginalnego materiału