Dla Miłosza to pierwszy sezon po zakończeniu wieku juniora. Wielu zawodników ma duży problem z przejściem tej niewidzialnej bariery. Oznacza ona bowiem więcej odpowiedzialności, trudnych biegów i presji na wynik. Podobnie jak wielu innych zawodnik Wybrzeża zmagał się początkowo z problemami. Zanotował słaby początek sezonu w meczach w Gnieźnie i Daugavpils. Nieco lepiej było ze Śląskiem Świętochłowice, jednak prawdziwa oznaka przebudzenia przyszła dopiero w sobotę.
Tam w spotkaniu z TRANS MF Landshut Devils zdobył 5+2. Równie ważne jest to, iż ani razu nie przyjechał na ostatniej pozycji. „Jest progres, co mnie bardzo cieszy. Kiedy byłem na torze nie przegraliśmy żadnego biegu więc uważam to za poprawę. Oby tak dalej!” – przyznał w rozmowie z klubowymi mediami. Nie oznacza to jednak, iż nie ma co poprawiać – „Wciąż są oczywiście niedociągnięcia, ale głównie sprzętowe nad czym dalej będziemy pracować” – dodał.
Przed sobotnim spotkaniem na tor im. Zbigniewa Podleckiego spadło dużo wody, pogoda bowiem była wyjątkowo kapryśna. Zawody odbyły się jednak bardzo gładko ale różnica była odczuwalna. Przynajmniej dla Miłosza. „To odczułem na torze. Motocykl potrzebował więcej mocy i być może stąd początkowe zaskoczenie” – zauważył. 24-latek show skradł jednak w swoim trzecim biegu, kiedy to startował spod samego „płotu”.
Bieg na przełamanie?
Po starcie napędził się po zewnętrznej części toru pięknym atakiem wychodząc na drugą pozycję. Zapewnił też tym samym podwójne zwycięstwo Wybrzeżu. „W swoim trzecim biegu, kiedy startowałem na zewnętrznej, od początku wiedziałem co chcę zrobić. Wykorzystałem prędkość na zewnętrznej i pomogłem drużynie zwiększyć przewagę dzięki podwójnemu zwycięstwu z Timo Lahtim. To choćby dobrze, iż rywal mnie wtedy wypychał, można powiedzieć, iż pomógł nam w tym biegu (śmiech)”.
Po wygranej nad 55:35 nad drużyną z Landshut Wybrzeże objęło pozycję lidera w Krajowej Lidze Żużlowej. Jest to więc miejsce, które od początku było celem sztabu i działaczy. W końcu gdańszczanie to jeden z największych faworytów do awansu. Do tego jednak wciąż daleka droga. Teraz czas na dwa spotkania z Kolejarzem Opole. Najpierw wyjazdowe, które zaplanowano na 24 maja, po tygodniu rewanż nad morzem. Jak w nich poradzi sobie Miłosz?
















