PRIME 17: Taazy pokonany przez Tyburskiego! Emocjonująca walka wieczoru

3 godzin temu
Zdjęcie: PRIME-17-Taazy-vs-Tyburski


Jednym z najgłośniejszych pojedynków gali PRIME Show MMA 17 było starcie Kamila „Taazy’ego” Mataczyńskiego z Pawłem Tyburskim.

Obaj zawodnicy od lat uchodzą za jednych z najbardziej utalentowanych sportowo freak fighterów w Polsce. Zarówno Tyburski, jak i „Taazy” niejednokrotnie słyszeli opinie, iż bez większych problemów odnaleźliby się także w profesjonalnym MMA. Sam „Tybori” zdaje się jednak podchodzić dziś do takich rozważań z dystansem. Przed galą przyznawał, iż sporty walki nie są już dla niego życiowym priorytetem, a treningi nie zajmują mu tyle czasu co kiedyś.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja po stronie Mataczyńskiego. „Taazy” od dłuższego czasu regularnie rozwija swoje umiejętności w Uniq Fight Clubie i nie ukrywa, iż coraz poważniej myśli o sportowej przyszłości. Jeszcze podczas konferencji prasowej zapowiadał, iż chciałby w przyszłości sprawdzić się poza światem freak fightów. Zanim jednak mógł snuć dalsze plany, musiał zdać trudny egzamin w postaci pojedynku z doświadczonym Pawłem „Księżniczką” Tyburskim.

PRIME 17: Taazy vs Tyburski – relacja z walki

RUNDA 1. – Taazy gwałtownie zaczął od niskiego kopnięcia, czym odpowiedział mu Tyburski. Tybori kręcił się z obrotówką, ale porzucił ten pomysł na rzecz low kicków. Tyburski wyprowadzał ciosy rękoma, straszył kolejnymi ciosami. Paweł dopadł wreszcie do Taazy’ego, zdołał go przewrócić, ale 10-sekundowego parteru nie uświadczyliśmy. Mataczyński gwałtownie wrócił na nogi. Nie dało się odnieść wrażenia, iż Tyburski przeważa, aż podłączył Taazy’ego! Mataczyński wytrzymał trudne chwile, ale za moment zgarnął potężny podbródkowy. Taazy szczerzył się, tańczył na nogach, ale po pierwszej odsłonie nie mógł być zadowolony.

RUNDA 2. – Tyburski pierwszy zaczął bokserskimi ciosami, dołożył też low kick. Taazy starał się kontrować, ale rywal zrywał klincz i każdy kolejny uchwyt. Tybori kopał niemiłosiernie, ale Mataczyński odzyskał rezon. Mocno kopnął Tyburskiego w nogę, zachwiało Tyborim… który jeszcze odwinął się z cepem. Tyburski straszył a to low kickiem, a to high kickiem – a Tyburski coraz ciężej dyszał. Zdołał jeszcze wykrzesać siły, gdy Taazy wpadał z szaleńczą ofensywą. Mataczyński przejął inicjatywę, czym „zajechał” Tyburskiego.

RUNDA 3. – Taazy przejął środek klatki, Tyburski postraszył go czytelnymi kombinacjami. Mataczyński czuł, iż Tyboti jest zmęczony. Taazy atakował, chyląc się unikał kolejnych ciosów Pawła. Taazy szedł pełnym piecem, posyłał kolejne ciosy, rzucił Tyburskim o matę, czym ugrał kilka sekund na swoją korzyść. Taazy był dość łatwym celem, ale Tyburski nie miał sił, by skończyć Taazy’ego. Mataczyński przyjął taktykę przyjąć i oddać, choć obaj panowie kończyli walkę oddychając rękawami.

Wynik: Paweł Tyburski wygrał jednogłośną decyzją sędziów.

Idź do oryginalnego materiału