Puchacz wrócił do kadry i zobaczył „koty”. „Na co dzień nie jest mi dane”

1 tydzień temu

Tymoteusz Puchacz wrócił do reprezentacji Polski po dłuższej przerwie i od razu zwrócił uwagę na różnicę między grą w klubie a występami w narodowych barwach. Obrońca Sabah Baku przed starciem ze Polski ze Szwecją nie ukrywał, iż poziom podczas treningów kadry zrobił na nim wrażenie. Swoich kolegów z reprezentacji określił w bardzo konkretny sposób.

Puchacz po raz pierwszy zagrał w reprezentacji Polski w 2021 roku. Później jego nazwisko zniknęło jednak z list powołanych. Przez ostatnie dwa lata nie otrzymywał zaproszeń na zgrupowania, aż wreszcie ponownie znalazł się w kadrze przy okazji obecnego terminu reprezentacyjnego.

„Na co dzień nie jest mi dane”. Puchacz wrócił do kadry i zobaczył „koty”

Powrót po tak długiej przerwie pozwolił mu spojrzeć na reprezentację z nieco innej perspektywy. 27-latek porównał poziom prezentowany podczas treningów kadry z tym, z czym spotyka się na co dzień w klubie. Różnicę zauważył niemal od razu.

– Dawno mnie tu nie było i pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to duża jakość naszych graczy na treningach. Na co dzień nie jest mi dane oglądać takich „kotów”. Od razu trochę szybsze granie i trochę wyższe umiejętności. I musimy to jutro pokazać – powiedział Puchacz.

Reprezentant Polski nie ukrywa więc, iż kadra dysponuje zawodnikami o dużych umiejętnościach. Teraz pozostaje przełożyć je na boisko. Mecz ze Szwecją będzie kolejnym sprawdzianem dla zespołu prowadzonego przez Jana Urbana. Polacy powalczą o zatarcie niezbyt pozytywnego wrażenia, jakie pozostawili po sobie bezbramkowym remisem z Bośnią i Hercegowiną.

Puchacz został również zapytany o często powtarzającą się opinię na jego temat. Obrońcy zarzuca się, iż znacznie lepiej radzi sobie w działaniach ofensywnych niż w defensywie. Sam zawodnik nie zamierza jednak wdawać się w długie dyskusje z krytykami. Woli odpowiedzieć im na murawie.

– Ile osób, tyle opinii. Mam wrażenie, iż każdy zwraca uwagę na inne rzeczy w futbolu. Oczywiście, ja jako obrońca muszę najpierw wywiązać się ze swoich obowiązków, a to, co do przodu, jest na plus – stwierdził.

Puchacz zwrócił przy tym uwagę na pewien paradoks. Jego zdaniem ofensywna gra obrońcy może sprawiać, iż tym częściej pojawiają się zarzuty dotyczące jego pracy w defensywie.

– Mam wrażenie, iż im lepiej atakujesz, tym częściej będą ci zarzucać, iż gorzej bronisz. Czasami tak jest. Mam nadzieję, iż pokażę, iż umiem bronić, jeżeli znajdę się na boisku i z tego założenia wychodzę – zakończył.

Gracz Sabah Baku został zapytany również o to, jak się poczuł kiedy przeciwko Bośni i Hercegowinie w pierwszym składzie na jego lewej obronie wyszedł stoper Jakub Kiwior, a w przerwie zmienił go prawonożny Przemysław Frankowski.

– Jako sportowiec myślę, iż każdy kto ma ambicje, chce grać jak najwięcej. Z racji tego, iż już jestem doświadczonym zawodnikiem, to wiedziałem też jednak, iż Franek to jest dobry piłkarz. Dał zresztą dobrą zmianę. Piłka nożna to jest bardzo dynamiczny sport i czasami z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień dużo rzeczy może się zmienić. Czasem jesteś na trybunach, a potem wskakujesz od razu do grania, więc to tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia. Jeśli zagram ze Szwecją, to oczywiście, iż chciałbym zagrać jak najlepiej i dać argumenty do tego, żeby następne mecze również rozpoczynać i grać.

W poprzednim sezonie wraz z Sabah Baku Puchacz sensacyjnie zdobył mistrzostwo i Puchar Azerbejdżanu. W obecnym przez cały czas jest wiodącą postacią zespołu Valdasa Dambrauskasa, z którym awansował do Ligi Mistrzów. 10 września zaliczył w niej debiut wychodząc w pierwszym składzie na Old Trafford przeciwko Manchesterowi United.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Puchacz o swojej przemianie: Kiedyś grałem bardziej sercem niż głową
Puchacz wyróżniony w klubie. A jego zespół idzie jak burza!
Puchacz po debiucie w Lidze Mistrzów: Wygrałem wszystkie pojedynki

fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału