Trwa w tej chwili 73. edycja rozgrywek o Puchar Polski, które na razie nie różnią się niczym od poprzednich edycji. Wszystko wygląda tak samo i tak samo traktują je m.in. inne kluby z Ekstraklasy. Rozgrywki o krajowy puchar z roku na rok tracą na prestiżu, PZPN nic z tym nie robi, choć w okresie 2026/2027 sportowa stawka jest ogromna.
Prestiż rozgrywek o Puchar Polski za kadencji Zbigniewa Bońka mocno poszedł w górę. Dziś, za kadencji Cezarego Kuleszy, rozgrywki te mocno tracą na znaczeniu i, co najgorsze, PZPN chyba nie ma pomysłu, w jaki sposób je dźwignąć. Tak zwany turniej tysiąca drużyn staje się mało atrakcyjny dla jego odbiorców, a choćby dla uczestników.
MAŁO ATRAKCYJNY PRODUKT
—
Puchar Polski to od lat coraz mniej atrakcyjny produkt, który za kadencji poprzednich władz PZPN był mimo wszystko mocniejszy. Obecne władze związku tak o niego nie dbają, nie czują tych rozgrywek. Zmiana stacji, która ma prawo do pokazywania meczów (z Polsatu na TVP), nic nie zmieniła. Mecze przez cały czas realizowane są o dziwnych godzinach (nawet na stadionach ze sztucznym oświetleniem), niedawno był choćby sezon, w którym rozgrywki o krajowy puchar nie miały głównego sponsora (z branży bukmacherskiej). Frekwencje podczas spotkań w każdej rundzie PP są słabe, kibice klubów z Ekstraklasy, a także I i II ligi nie żyją tymi meczami. Sam Puchar Polski ostatnią reformę przeszedł w 2018 roku, obecny format „przejadł się” ludziom.
WIELU EKSTRAKLASOWICZÓW NIE CHCE PUCHARU
—
Wielu ekstraklasowiczów tak naprawdę nie chce tego Pucharu. Wielu trenerów celuje w spokojne utrzymanie się w Ekstraklasie, kluby chcą zgarnąć głównie pieniądze od Canal Plus, Ekstraklasy SA, a rozgrywki Pucharu Polski są dla nich możliwością do przeprowadzenia rotacji. Trenerzy drużyn z najwyższego poziomu rozgrywkowego w tygodniu często rotują składem, sami zawodnicy nie wykazują się tak dużą determinacją, jak podczas meczów ligowych, a ewentualne odpadnięcie z Pucharu Polski na etapie I rundy, 1/16 czy 1/8 finału nie jest uznawane w tych klubach jako coś złego. Sytuacja wygląda tak od lat. Co ciekawe, w I-lidze sytuacja zaczęła wyglądać podobnie. Puchar Polski jest często przeszkodą w awansie do Ekstraklasy, dlatego dla klubów z drugiego poziomu rozgrywkowego przestaje być czymś, co może im pomóc.
NIE MA Z TEGO PIENIĘDZY
—
Premie w Pucharze Polski od lat są niezmienne i na dzisiejsze czasy – śmieszne. Pieniądze wypłacane przez PZPN często nie pokrywają kosztów związanych z organizacją meczu lub z wyprawą na spotkanie wyjazdowe. Puchar Polski może się opłacić wyłącznie jego triumfatorowi, który zgarnia 5 milionów złotych. Nie wiadomo, dlaczego od lat Polski Związek Piłki Nożnej nie chce podnieść premii dla klubów albo chociaż dlaczego puli nie podniesie sponsor rozgrywek z branży bukmacherskiej. Na tle innych państw pieniądze do zarobienia w rozgrywkach o krajowy puchar są zabawne. Dla porównania w jeszcze poprzednim sezonie Pucharu Niemiec łączna pula dla uczestników wynosiła 75 mln euro, z czego 4,3 mln euro zgarniał wygrany meczu finałowego. Nikt nie oczekuje od PZPN przeznaczenia na Puchar Polski horrendalnych kwot, ale premie za poszczególne rundy powinny być chociaż trzykrotnie wyższe i podnoszone chociaż co 2 lata.
Zdobywcy PP na szczeblu WZPN w okresie 2025/2026 – 50 000
Przegrani w rundzie pierwszej PP – 15 000
Przegrani w 1/16 finału PP – 45 000
Przegrani w 1/8 finału PP – 90 000
Przegrani w 1/4 finału PP – 190 000
Przegrani w 1/2 finału PP – 380 000
Finalista PP – 1 000 000
Zdobywca PP – 5 000 000
ZASADY WZBUDZĄ KONTROWERSJE
—
Zasady Pucharu Polski też wzbudzają kontrowersje. Powoli mówią o nich głośno prezesi czy trenerzy poszczególnych klubów, głównie z Ekstraklasy, której PZPN nie promuje. W Pucharze Polski nie ma żadnych rozstawień i często awans konkretnej drużyny zależy od szczęścia w losowaniu. Przez to już na starcie danego pucharowego sezonu klub z II-ligi może trafić np. na inny zespół z III-ligi, a ekipy z Ekstraklasy mogą trafić na siebie, więc gwałtownie odpada ktoś mocny na papierze. Polski Związek Piłki Nożnej ubzdurał sobie, iż będzie promował słabszych, dlatego zawsze klub z niższej klasy rozgrywkowej gra u siebie. Ponadto były już sytuacje, w których zespół, dochodząc do finału, nie rozegrał przez całą edycję PP ani jednego spotkania przed własną publicznością.
Na dodatek upartość Polskiego Związku Piłki Nożnej zmusza małe kluby do ogromnego wysiłku, w tym dołożenia do organizacji meczów. Kluby z III czy IV-ligi nie posiadają odpowiedniej infrastruktury do organizacji spotkania z kimś na papierze dużo mocniejszym. Muszą z własnych pieniędzy m.in. zatrudniać ochronę, budować specjalne konstrukcje pod kamery telewizyjne, a często nie potrafią choćby zadbać o odpowiedni stan boiska. Wszyscy pamiętamy chociażby zeszłoroczny mecz w Słupsku, przed którym Gryf cieszył się z konkretnych warunków pogodowych, bowiem na błocie miał po prostu większe szanse na awans. Ponadto dosłownie zawsze po takich meczach gospodarze przegrywający z faworytem mają pretensje do arbitra i wmawiają sobie latami, jakoby przeszli dalej, gdyby nie zły sędzia, który gwizdał pod faworyta.
ReklamaSTAWKA NIE KUSI
—
W sezonie 2026/2027 stawką meczu 2 maja na Stadionie Narodowym w Warszawie będzie trofeum zapewniające IV rundę eliminacyjną Ligi Europy 2027/2028. Co to oznacza? Wygrywasz Puchar Polski w 2027 roku = masz pewną fazę ligową Ligi Konferencji. Trenerzy czy poszczególni piłkarze jakoś tego nie czują, niektórzy szkoleniowcy przez cały czas rotują, wystawiają rezerwy, w dodatku brak rozstawień spowodował ekstraklasowe pary i również przez to w ostatnim losowaniu udział wzięło tylko 11 klubów z PKO Ekstraklasy 2026/2027.
– 11 klubów z Ekstraklasy
– 11 klubów z I-ligi
– 8 kluby z II-ligi
– 2 kluby z III-ligi
Losowanie 1/16 finału Pucharu Polski 2026/2027, w tym brak rozstawień spowoduje niedługo dalsze obniżanie rangi i poziomu sportowego rozgrywek. Przez te pary na 100% w wiosennym ćwierćfinale, a być może choćby w półfinale znajdzie się ktoś z I czy II-ligi i może nie być to jedna drużyna, a choćby dwie czy trzy. Skład 1/4 czy 1/2 finału będzie uzależniony również od szczęścia danej drużyny w losowaniu.
Chrobry Głogów – Polonia Bytom
Siarka Tarnobrzeg – Lech Poznań
Sokół Kleczew – Podhale Nowy Targ
Avia Świdnik – Radomiak Radom
Arka Gdynia – Stal Rzeszów
Polonia Środa Wielkopolska – Śląsk II Wrocław
Motor Lublin – Raków Częstochowa
Lechia Gdańsk – Jagiellonia Białystok
Polonia Warszawa – Korona Kielce
Puszcza Niepołomice – Wisła Płock
Znicz Pruszków – Ruch Chorzów
Olimpia Grudziądz – Termalica Nieciecza
Piast Gliwice – Górnik Zabrze
Odra Opole – Śląsk Wrocław
Górnik Łęczna – GKS Katowice
GKS Tychy – Pogoń Siedlce
ATRAKCYJNY JEST TYLKO FINAŁ
—
Wiele klubów nie czuje, czym są rozgrywki o Puchar Polski i dotyczy to również piłkarzy, wolących mieć w tygodniu wolne, czy trenerów, których prezesi rozliczają wyłącznie z wyników ligowych. Obiektywnie od lat atrakcyjny jest tylko finał Pucharu Polski i to głównie dzięki poprzednim władzom Polskiego Związku Piłki Nożnej ze Zbigniewem Bońkiem na czele. To poprzednie władze związku postanowiły, iż finał od 2014 roku będzie odbywał się zawsze 2 maja i na Stadionie Narodowym, co okazało się być strzałem w samą dziesiątkę (wyjątkiem były tylko rozgrywki covidowe). Finał PP dnia 2 maja oraz w Warszawie ma swój klimat. Tłumnie zjeżdżają na niego kibice obu drużyn, którzy zajmują miejsca za bramkami, dzień wcześniej przedstawiciele finalistów biorą udział w konferencjach prasowych na Narodowym, oba zespoły ćwiczą na głównej płycie, nad stadionem unosi się cała finałowa otoczka i dopiero w weekend majowy Puchar Polski staje się atrakcyjny dla dosłownie wszystkich. Dzień 2 maja każdego roku to jedyna data Pucharu Polski, która zwraca uwagę całego kraju.
Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)

















