Lech Poznań za tydzień rozegra piąty pucharowy mecz z Anglikami w swojej historii i to po prawie 16 latach przerwy. W fazie ligowej czekają nas choćby dwie konfrontacje z angielskimi klubami, które są mniejszymi od tych, z którymi Kolejorz rywalizował lata temu.
ReklamaDnia 17 września Mistrz Polski zagra w Londynie z Crystal Palace, czyli z triumfatorem Ligi Konferencji 2025/2026, a 22 października przy Bułgarskiej z Sunderlandem wracającym do Europy po wielu latach. Dawnie Lech Poznań grał z dwoma większymi markami, które dziś są na poziomie Ligi Mistrzów. Bilans to jedno zwycięstwo oraz trzy porażki + gole 1:8.
W sezonie 1983/1984 piłkarze poznańskiego Lecha po raz drugi z rzędu sięgnęli po mistrzostwo Polski, znów wyprzedzając w tabeli graczy łódzkiego Widzewa. Tym razem jednak zawodnicy Kolejorza pierwszą lokatę w lidze zapewnili sobie dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu, bowiem obie drużyny zgromadziły w rozgrywkach 42 punkty. Podobnie jak sezon wcześniej, Lechici znów doskonale spisywali się w meczach u siebie, a słabiej na wyjazdach.
Po losowaniu I rundy Pucharu Europy Mistrzów Klubowych nikt w Wielkopolsce nie był zadowolony, gdyż po wcześniejszym starciu z mistrzami Hiszpanii w okresie 1984/1985, Lech musiał zmierzyć się z Liverpoolem – ówczesnym zdobywcą Pucharu Europy. Przyjazd Anglików wywołał ogromne zainteresowanie, a kibice śledzili każdy krok mistrzów Anglii, walcząc pod hotelem o autografy.
W środę, 19 września 1984 roku, o godzinie 16:00 na starej Bułgarskiej doszło do pierwszej konfrontacji Lecha z Liverpoolem. Pierwsza połowa była dość niespodziewanie wyrównana, ale tylko dzięki Anglikom, którzy nie podkręcali specjalnie tempa. W ich poczynaniach było widać oczekiwanie na rewanż u siebie, czego Lechici nie umieli wykorzystać grając ze zbyt dużym respektem do ówczesnego 15-krotnego Mistrza Anglii.
Po zmianie stron aż do 60. minuty obraz gry nie ulegał zmianie. Niestety, wtedy szkocki zawodnik John Wark po dobrej wrzutce z prawej strony trafił do siatki Lecha i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Poznaniacy próbowali na szczęście gwałtownie odrabiać straty, jednak strzały niebiesko-białych nie znalazły drogi do siatki. Mistrzowie Polski na oczach 30 tysięcy ludzi trochę pechowo przegrali z Anglikami 0:1 i znaleźli się w trudnym położeniu przed rewanżem.
Na Wyspach Brytyjskich swoją dominację potwierdzili już piłkarze Liverpoolu. W obecności 22 tysięcy widzów na Anfield Road Mistrzowie Anglii rozbili Mistrzów Polski aż 4:0, a trzy bramki w tym spotkaniu strzelił John Wark. Przygoda Lechitów z Pucharem Europy Mistrzów Klubowych zakończyła się więc niestety tak samo szybko, jak rok wcześniej. Zawodnicy „The Reds” doszli w tym samym sezonie aż do słynnego, tragicznego finału na Heysel, w którym przegrali z Juventusem Turyn.
19.09.1984, Lech Poznań – Liverpool FC 0:1 (0:0)
Bramka: 62.Wark
Widzów: 30000
Skład Lecha: Pleśnierowicz – Pawlak, Adamiec, Łukasik, Barczak, Jakołcewicz (54.Bąk I), Stroiński (70.G.Łazarek), Kofnyt, Araszkiewicz, Niewiadomski, Okoński.
—
03.10.1984, Liverpool FC – Lech Poznań 4:0 (3:0)
Bramki: 13, 19 i 84.Wark 33.Walsh
Widzów: 22000
Skład Lecha: Pleśnierowicz – Pawlak, Adamiec, Łukasik, Barczak, Stroiński, Jakołcewicz, Kofnyt (63.G.Łazarek), Araszkiewicz (46.Bąk I), Niewiadomski, Okoński.
Reklama
Drugi dwumecz Lecha Poznań z Anglikami miał miejsce już w XXI wieku, aczkolwiek 16 lat temu. W Lidze Europy 2010/2011 trafiliśmy na naszpikowany gwizdami Manchester City z Roberto Mancinim na ławce. Na boisku Richards, Boyata, Wright-Philips, Vieira, Silva, Toure, Kompany, Milner – to byli wtedy znani piłkarze w całej Europie, w tym reprezentanci Anglii czy swoich krajów.
W październiku 2010 roku niebiesko-biali znajdujący się w dużym ligowym kryzysie polecieli do Manchesteru. Kolejorz łatwo i gwałtownie dal sobie strzelić dwa gole. W drugiej połowie ambitnie dążył do wyrównania, miał kilka niezłych akcji, jednak wykorzystał tylko jedną. W 50. minucie celnie z bliska uderzył Joel Omari Tshibamba, zdobywając tym samym kontaktową bramkę. Ostatni cios i tak należał jednak do Manchesteru, a konkretnie do Emmanuela Adebayora, który strzelił wówczas hat-tricka zapewniając swojej drużynie triumf 3:1. Dnia 21 października 2010 roku porażka Kolejorza w Anglii była nieunikniona. Po 3 kolejkach Kolejorz miał na swoim koncie 4 punkty w grupie A, dzięki którym przez cały czas mógł marzyć o awansie do 1/16 Ligi Europy.
3. kolejka grupy A Ligi Europy 2010/2021, czwartek, 21 października, godz. 21:05
Manchester City – Lech Poznań 3:1 (2:0)
Bramki: 13, 25 i 73.Adebayor – 50.Tshibamba
Widzów: 35000 (2000 kibiców Lecha)
Manchester: Hart – Richards, Boyata, Zabaleta (85.Bridge), Lescott – Wright-Philips (70.Jo), De Jong, Vieira, Johnson – Adebayor, Silva (75.Yaya Toure).
Lech: Burić – Kikut, Bosacki, Arboleda (70.Djurdjević), Henriquez – Injać, Drygas (55.Stilić) – Peszko, Krivets, Wilk (55.Rudnevs) – Tshibamba.
Jacek Zieliński (trener Lecha) – „Przegraliśmy 1:3 z zespołem, który naprawdę gra w piłkę. To była dla nas dobra lekcja futbolu. Mówiło się o niespodziance, ale życie wszystko zweryfikowało. Trzeba się cieszyć z takiej nauki, jaką mogliśmy otrzymać i wyciągać z niej wnioski. Wydawało się, iż w drugiej bramki możemy jeszcze coś wskórać, ale Manchester City gwałtownie sprowadził nas na ziemię.”
– „Mamy taką kadrę jaką mamy. Chciałem dać szanse innym. To nie przypadek, iż postawiłem na Joela. On naprawdę dobrze prezentuje się na treningach. Strzelił bramkę, zaprezentował się poprawnie. Chcieliśmy też pozostawić jakieś atuty na ławce. Trzeba pamiętać, iż przed nami ciężki terminarz, już w niedzielę czeka nas trudny mecz z Górnikiem. Nie możemy żyć tylko pucharami, choć oczywiście chcielibyśmy zapewnić sobie ponownie udział w tych pucharach występami w lidze.”
[See image gallery at kkslech.com]
[See image gallery at kkslech.com]
Dzień przed listopadowym meczem z Manchesterem City i to po dwóch wysokich zwycięstwach nad Cracovią oraz Wisłą po 4:1, zarząd klubu zwolnił Jacka Zielińskiego, zatrudniając na jego miejsce Jose Bakero. Lechici byli wtedy odpowiednio ustawieni jeszcze przez poprzedniego trenera. W pierwszej fazie meczu mieli problemy, szczęśliwie nie straci gola ruszając z czasem nieco śmielej na Manchester. W grze Lecha Poznań były wtedy rzeczy, których nie widzieliśmy w Ekstraklasie, czyli walka, ambicja, determinacja i zaangażowanie. W 31. minucie kapitalną bombą z daleka popisał się Dimitrije Injac, za pomocą którego stadion przy Bułgarskiej eksplodował. W 51. minucie po rzucie rożnym wyrównał kat Kolejorza, Emmanuel Adebayor, dla którego była to 4 bramka w rywalizacji z naszym klubem.
W końcówce meczu z Anglikami kilka wskazywało na gole, wydawało się, iż spotkanie z MC zakończy się remisem, który dla niebiesko-białych byłby przecież prawie jak zwycięstwo. W końcu w 87. minucie piłka z rzutu wolnego dośrodkował Sergei Krivets, futbolówka odbiła się o głowę obrońcy, następnie o głowę Manuela Arboledy, a na końcu trafiła w słupek i wpadła do siatki. Lech prowadził 2:1, przez co stadion znów poniosła euforia. W 90. minucie ponownie Sergei Krivets podał na środku boiska futbolówkę do Mateusza Możdżenia, ten odwrócił się z nią, oddał strzał z dystansu i zdobył przepięknego gola na 3:1. W samej końcówce zawodów Kolejorz prowadził różnicą bramek z naszpikowanym gwiazdami Manchesterem City ostatecznie dowożąc ten sensacyjny wynik do samego końca.
Reklama4. kolejka grupy A Ligi Europy 2010/2021, czwartek, 4 listopada, godz. 19:00
Lech Poznań – Manchester City 3:1 (1:0)
Bramki: 31.Injać 87.Arboleda 90.Możdżeń – 51.Adebayor
Widzów: 42500 (1200 kibiców MC)
Lech: Burić – Kikut, Bosacki, Arboleda, Henriquez – Injać (51.Kiełb), Djurdjević – Peszko (74.Wilk), Stilić (63.Możdżeń), Krivets – Rudnevs.
Manchester: Given – Richards, Boyata, Lescott, Bridge (70.Kolarov) – Milner (78.Kompany), Zabaleta, Vieira – Wright-Phillips (46.Silva), Adebayor, Johnson.
Roberto Mancini (trener Manchesteru): – „Jestem rozczarowany tą porażką i tym wynikiem. Po raz kolejny zabrakło nam szczęścia i wykończenia akcji. My na pewno awansujemy, bo kolejny mecz wygramy. Chcemy przez cały czas grać swoje mimo tych trzech porażek z rzędu. Gdybyśmy grali kolejne 100 meczów z Lechem to aż 90 z nich byśmy wygrali. Dziś na pewno nie zasłużyliśmy na porażkę, ale taka jest piłka. Lech nie miał dziś niczego, czego nie miałby Manchester. W piłce nie jest tak, iż zawsze wygrywa bogatszy, a dziś to się potwierdziło.”
Jose Bakero (trener Lecha): – „Pierwsza połowa a adekwatne minuty były nieco nerwowe, a my traciliśmy za dużo piłek. W drugiej połowie nieco się to zmieniło, choć Manchester grał pressingiem. Na pewno trzeba podziękować kibicom za to, iż pomogli nam odnieść to zwycięstwo. Po wejściu Silvy wiedziałem, iż jest to świetny zawodnik i może stworzyć groźny duet z Adebayorem. To jednak my byliśmy lepsi i zasłużenie wygraliśmy.”
Sergei Krivets (pomocnik Lecha): – „Manchester City to bogaty klub i ma świetnych piłkarzy. Oni zawsze chcą wygrać, więc nasze zwycięstwo jest dziś wielką niespodzianką dla nas oraz dla wszystkich Polaków. Zagraliśmy z większym zaangażowaniem bardzo chcąc wygrać to spotkanie już przed meczem. Mamy szansę wygrać grupę, ale przed nami jeszcze ciężkie mecze, bo i z Juventusem i z Salzburgiem. W tych spotkaniach też będzie ciężko i także będzie trzeba w nich walczyć.”
Semir Stilić (rozgrywający Lecha): – „Już przed meczem mówiłem, iż możemy grać o zwycięstwo. Dziś wygraliśmy co pokazało, iż z powodzeniem możemy rywalizować ze wszystkimi drużynami na świecie. Wszystkie zmiany jakie dokonał dzisiaj Bakero wypaliły i cieszę się, iż wygraliśmy. W kolejnym meczu na pewno będzie walka, spotkanie z Juventusem będzie dla nas kluczowe.
Sławomir Peszko (skrzydłowy Lecha): – „Każdy z nas remis brałby w ciemno już przed meczem, a wyszła dla nas super kolejka. Przed nami jeszcze dwa mecze, więc nie możemy spocząć na laurach, bo nas to zgubi. Wydaje się, iż spotkanie z Juventusem będzie najważniejsze jeżeli chodzi na nasze wyjście z grupy.”
Mateusz Możdżeń (pomocnik Lecha): – „Przyznam się, iż nie mierzyłem. Po prostu uderzyłem jak najmocniej z prostego podbicia, a iż piłka wpadła jak wpadła, to tylko pozostaje mi podziękować Bogu. Dla takiego młodego zawodnika jak ja jest to jakaś bajka, która na razie się nie kończy i niech trwa jak najdłużej. Przed meczem trener Bakero mówił, aby się nie bać, żeby jak najdłużej utrzymać się przy piłce. Bakero wspominał też o zaangażowaniu, bo wiedział, iż umiejętności mamy dobre. Trenerowi udał się super debiut i co mogę jeszcze powiedzieć? niech trwa tak dalej.”
– „Każdy wie co dzisiaj zrobił dobrego, dlatego też już czekamy na następne mecze. Z takim zawodnikami jacy występują w Manchesterze na pewno nie gra się na co dzień, ale ja w Lechu też mam od kogo się uczyć. Nikt przed pierwszym meczem w Lidze Europy choćby nie mówił, iż będziemy pierwsi po 4. kolejce. Wtedy drugie miejsce bralibyśmy w ciemno.”
[See image gallery at kkslech.com]



![LN: Bośnia - Polska. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/-/000NDA5UVNL3O6TO-C321.webp)













