Radość po golu wywołała burzę. Irańczyk tłumaczył się "świętowaniem"

2 godzin temu

Piłkarska reprezentacja Iranu zremisowała 2:2 z Nową Zelandią w swoim pierwszym meczu tegorocznego mundialu. Mimo aż czterech goli, po zakończeniu spotkania najwięcej mówi się na temat gestykulacji jednego z irańskich piłkarzy. Na amerykańskim stadionie Mohammad Mohebi celebrował bramkę ruchem imitującym strzały z pistoletu.

PAP/EPA/CHRIS TORRES
Mohammad Mohebi świętował gola w sposób, który wywołał skandal

Irańczycy rozpoczęli zmagania na mistrzostwach świata rozgrywanych w USA, Meksyku i Kanadzie od remisu 2:2 z kadrą Nowej Zelandii. Kadra z Bliskiego Wschodu dwukrotnie doprowadzała do remisu, ale o jednym z trafień, a adekwatnie euforii po golu, mówiło się i pisało jeszcze długo po ostatnim gwizdku sędziego.

Mundial. euforia piłkarza z Iranu wywołała skandal

Piłkarz Mohammad Mohebi po celnym uderzeniu głową, które dało bramkę, celebrował udaną akcję imitując prawą ręką pistolet, z którego oddawał strzały w powietrze i w kierunku trybun. "Cieszynka" zawodnika wywołała skandal ze względu na kontekst geopolityczny - był to gest reprezentanta Iranu wykonany na stadionie w aglomeracji Los Angeles w Stanach Zjednoczonych.

Po zakończeniu spotkania, Mohebi stwierdził iż był to tylko gest radości. - Chciałem podziękować wszystkim Irańczykom mieszkającym w Los Angeles, tworzą wspaniałą atmosferę. Przypomniało mi się to świętowanie i robiłem to dla wszystkich fanów. To po prostu świętowanie, rozumiecie - tłumaczył strzelec gola, cytowany przez Goal.com.

ZOBACZ: Donald Trump dementuje doniesienia ws. funduszu dla Iranu. "To fake news"

Inny z piłkarzy irańskich, który wcześniej skierował piłkę do bramki, otwarcie przyznał iż po golu wykonał polityczny gest, choć nie chciał rozwijać tego wątku. Ramin Rezaeian świętował podniesieniem koszulki i zakryciem nią twarzy. - To kwestia polityczna, nie chcę o tym rozmawiać (...). Jesteśmy tu, aby odpowiadać na pytania dotyczące piłki nożnej - mówił po meczu.

Gdy odgrywano hymny na stadionie w Los Angeles, podczas irańskiego z trybun słyszalne był gwizdy. Irańscy mieszkańcy Los Angeles mówili w rozmowach z agencją Reutera, iż są rozdarci pomiędzy radością z wielkiej imprezy sportowej, złością na rząd Iranu za krwawe tłumienie styczniowych manifestacji i niechęcią do amerykańskich władz.

W niedzielę ogłoszono memorandum o porozumieniu w sprawie natychmiastowego zakończenia wojny na Bliskim Wschodzie na wszystkich frontach. Sprawa "cieszynek" była kolejną w ostatnim czasie kontrowersją związaną z udziałem Iranu w turnieju współorganizowanym przez USA.

Iran na mundialu. Zmiana bazy, nakaz wyjazdu z USA

Irańska kadra zamieszkała na czas mistrzostw w meksykańskiej Tijuanie zamiast pierwotnej bazy w Tucson w Arizonie i w niedzielę, w dniu 80. urodzin prezydenta Trumpa, przybyła do Los Angeles. Przylot nastąpił wczesnym popołudniem, tuż przed ogłoszeniem memorandum o porozumieniu.

Szkoleniowiec irańskiej kadry Amir Ghalenoei powiedział na pomeczowej konferencji prasowej, iż po remisie zespół z Bliskiego Wschodu dostał nakaz natychmiastowego opuszczenia terenu Stanów Zjednoczonych.

ZOBACZ: Przełom na Bliskim Wschodzie. Wstępne porozumienie między USA a Iranem podpisane

- Nie dali nam choćby czasu w odpoczynek. Po meczu powiedzieli: Musicie natychmiast wyjechać. Dla nas czas na odpoczynek jest bardzo ważny, ale wymaga się od nas, żebyśmy wsiedli do samolotu i wrócili do naszej bazy w Tijuanie. To dla nas naprawdę jest problem - stwierdził.

- Nie wiem, dlaczego każą nam wracać. To bardzo dziwne. Wygląda na to, iż inni układają nam plan. Decyzje dotyczące nas są podejmowane gdzie indziej. Mieliśmy przyjechać dwa dni przed meczem, zostać tu dziś, żeby odpocząć i wrócić jutro w porze obiadu. Mam wrażenie, iż jesteśmy najgorzej traktowaną drużyną w mundialu - dodał Ghalenoei.

W sztabie kadry nie ma także kilku trenerów i prezesa federacji, którzy nie otrzymali wiz.

Idź do oryginalnego materiału