
Za nami Rajd Świdnicki – inauguracja sezonu RSMP. Impreza była rozegrana w nieco innym formacie i ten nie wszystkim się spodobał. Zresztą sam bym skłamał, gdybym stwierdził, iż wszystko było dla mnie w porządku. Najgorsze jest w tym wszystkim to, iż naprawdę nie są to zmiany wymagające zbyt wielkiego zachodu. Wydaje się, iż można by tę imprezę ulepszyć w stosunkowo łatwy sposób. I jestem przekonany co do tego, iż będą w tym roku organizatorzy, którzy to zadanie wykonają lepiej.
Spis treści:
- Piątek – co można było zrobić inaczej
- Przy odwołaniu odcinka pojawił się problem
- Rozwiązanie problemu jest proste
- Można zrobić to lepiej i ciekawiej?
Rajd Świdnicki – jak wypadł nowy format?
Zacznę od piątku, czyli dnia, w którym Rajd Świdnicki oraz cały sezon RSMP się rozpoczął. W godzinach 9:00-12:00 trwała rywalizacja na odcinku testowym prowadzącym z Przełęczy Walimskiej do Walimia. O ile tutaj absolutnie niczego bym nie zmieniał, tak już dalsza część tego dnia stawia pewne znaki zapytania. O godzinie 15:00 rozpoczęła się ceremonia startu, natomiast o godzinie 20:00 rajd wystartował od superoesu po ulicach miasta. Nasuwa się jedno, proste pytanie – po co tak długa przerwa?
fot. Kamil WrzecionkoZ jednej strony szanuję to, iż w harmonogramie był odstęp pozwalający na normalne śledzenie ceremonii startu. Być może dla niektórych kibiców nie jest to aż takie istotne, natomiast istotne jest dla samych zawodników, a przede wszystkim fotografów, czy kamerzystów. Z punktu widzenia mediów ceremonia startu honorowego to istotny punkt w harmonogramie. Zatem po pierwsze – dobrze, iż taką ceremonię przeprowadzono – i to w znanym i lubianym schemacie, a nie na płycie lodowiska. Po drugie – dobrze, zaplanowano jakiś odstęp, choć uważam, iż mógł on być krótszy.
fot. Kamil WrzecionkoDlaczego to istotne?
Ceremonia startu mogłaby równie dobrze wystartować o godzinie 17:00 – dwie godziny w zupełności wystarczyłyby na przeprowadzenie ceremonii a kibice mieliby czas, aby ustawić się na odcinku na godzinę 19:00 na start rywalizacji HRSMP. Ktoś powie, iż to tylko dwie godziny, które przecież nie mają znaczenia. Otóż nie do końca. Po odcinku testowym załogi jadą do hoteli, aby odpocząć, czy oglądać onboardy. Tak ogromna różnica czasowa sprawia, iż muszą jeździć tam i z powrotem, bo przecież zawodnicy RSMP nie spędzili tych czterech, czy pięciu godzin na serwisie czekając na pierwszy oes. Nie dotyczy to tylko zawodników.
fot. Kamil WrzecionkoKibice również musieli rozdzielić taką wizytę przy Ośrodku Sportu i Rekreacji w Świdnicy na dwa razy. Natomiast być może najważniejsze było to, iż mechanicy mieli mniej czasu w ewentualne naprawy samochodów po odcinku testowym. A jak dobrze w tym roku widzieliśmy – shakedown potrafi zaskoczyć. Nawet, kiedy jest rozgrywany na walimskich patelniach. Natomiast co najważniejsze – uważam, iż przejazdów superoesu powinno być więcej – przynajmniej dwa! Wtedy przez cały czas ceremonia startu mogłaby rozpocząć się o godzinie 15:00, zaś pierwszy z dwóch przejazdów superoesu o 17:00, albo 18:00. Z całą pewnością była przestrzeń na to, aby ten piątkowy harmonogram urozmaicić i dać kibicom oraz mediom szerszy wachlarz możliwości.
fot. Kamil WrzecionkoRajd Świdnicki – jaki był?
Bardziej problematyczne było jednak to, iż w sobotę rozegrane zostały dwie pętle po trzy odcinki. Już na pierwszej sobotniej próbie okazało się to dużym kłopotem. OS2 Rościszów – Lubachów 1 został przerwany po wypadku Zbyszka Gabrysia i Adriana Sadowskiego – a więc dosyć szybko. Była to zła informacja nie tylko dla zawodników, ale przede wszystkim dla kibiców oraz mediów. jeżeli ktoś poświęcił pętlę na rzecz jednej, świetnej miejscówki na próbie Rościszów – Lubachów, o poranku zobaczył tak naprawdę pięć, czy sześć przejazdów w tempie sportowym. Kibice byli rozczarowani a media zwyczajnie nie miały z poranka zbyt wiele materiału. Oczywiście można było przeskoczyć na inny odcinek w pętli, natomiast Rajd Świdnicki nie jest imprezą, która takie migracje ułatwia. Odcinki prowadzone są górskimi przełęczami i kibice bardzo często mogą dojechać albo na start, albo metę – bez większych opcji dojazdu w środek odcinka. A to oznacza dużo chodzenia w ciekawsze miejsca.
fot. Kamil WrzecionkoOczywiście wypadki, czy wolne przejazdy na odcinkach, to coś, czego nie da się przewidzieć, uwzględnić w harmonogramie, czy planowaniu rajdu. Zastanawiam się jednak, czy aby na pewno nie dało się wymyślić tego w jakiś inny sposób. Chociażby skracając nieco dystans odcinków i dokładając do harmonogramu większą liczbę przejazdów. Z punktu widzenia kibica nie ma absolutnie żadnego znaczenia, jaką długość ma odcinek. Liczy się dla niego to, ile razy będzie mógł zobaczyć rajdówki.
fot. Kamil WrzecionkoDa się to poprawić?
Osobiście nie narzekam na to, co zobaczyłem w miniony weekend. Spośród wszystkich siedmiu odcinków specjalnych byłem na pięciu. To chyba całkiem niezła statystyka, choć jednym z nich był właśnie przerwany Rościszów – Lubachów. Myślę, iż ten format koniec końców nie był aż tak zły, jak obawiali się początkowo kibice. Natomiast nie był też tak „zwyczajny” i dobry, jak przekonywali najwięksi zwolennicy.
fot. Kamil WrzecionkoWidzę tutaj dwie proste zmiany. Pierwsza z nich to dodanie drugiego przejazdu piątkowego superoesu. Druga to skrócenie próby Ostroszowice – Srebrna Góra o 4 kilometry. jeżeli próba ta miałaby 12,7 km zamiast 16,7 km, można byłoby przeprowadzić jej trzeci przejazd – jako Power Stage i jedyny odcinek w trzeciej pętli. Takie urozmaicenie sprawiłoby, iż z 7 odcinków zrobiłoby się 9, a sobotnie opcje byłyby zdecydowanie bardziej rozszerzone. Przy czym rajd przez cały czas zmieściłby się w limicie kilometrów – miałby bowiem dokładnie 119,5 km oesowych. jeżeli ktoś martwi się o czas, można byłoby przeprowadzić to bez serwisu w Świdnicy, a jedynie z jakimś przegrupowaniem, czy strefą zmiany opon. Oczywiście to już tylko gdybanie – Rajd Świdnicki nie był aż tak zły, jak niektórzy przekonują. A to, iż można zrobić to nieco lepiej i ciekawiej pokazuje organizator Rajdu Nadwiślańskiego, gdzie odcinków będzie 10 – cztery w piątek i sześć w sobotę.
P.S. Może to już pora na to, aby skończyć z ceremonią kwiatową i przeprowadzić metę od razu?
Zdjęcia: Kamil Wrzecionko

2 godzin temu















