Ma dopiero 17 lat, ale na bieżni już zostawia po sobie wyraźny ślad. Zakochała się w bieganiu, bo właśnie tam może pokazywać charakter, walczyć do końca i przekraczać własne granice. Ciężka praca jej nie przeraża, a wręcz przeciwnie. Ona ją buduje. Jeszcze niedawno trenowała przede wszystkim dla przyjemności. Dziś jest jedną z najbardziej obiecujących zawodniczek młodego pokolenia. Rekord Polski U18 na 200 metrów jak mówi – „wyskoczył z kapelusza”. Dwa medale Mistrzostw Europy U18 – w biegu na 400 metrów i sztafecie szwedzkiej – są już jednak najlepszym dowodem na to, iż za jej wynikami stoi znacznie więcej niż przypadek.
Talent, charakter, ogromna determinacja, ale też świadomość, iż w wieku 17 lat sport wciąż powinien dawać radość. Zosia wie, czego chce, choć sama dopiero oswaja się z tym, jak gwałtownie przesuwa kolejne granice. Jedno wydaje się pewne: to dopiero początek tej historii.
Poznajcie Zosię Pasierbek.
Joanna Jóźwik: Zosiu, zdobyłaś dwa medale na Mistrzostwach Europy U18 w Rieti. Ogromne gratulacje! Moje pytanie jest następujące: czy Zosia Pasierbek jest świadoma swojego talentu?
Zosia Pasierbek: Dziękuję! To jest bardzo dobre pytanie! To wszystko przyszło do mnie w tak szybkim czasie i nie ukrywam, iż ciężko było mi to pojąć. Byłam zaskoczona! Choć trenuję lekkoatletykę od wielu lat, większe osiągnięcia zaczęły się dopiero w tym roku. Ogromnym osiągnięciem były dla mnie medale Mistrzostw Polski i samo zakwalifikowanie się do Mistrzostw Europy.
JJ: Zaskoczeniem była kwalifikacja, a Ty wracasz z medalami! Co pojawiło się w Twojej głowie po tak dużym osiągnięciu?
ZP: Ogromna ekscytacja i zadowolenie, bo włożyliśmy ogrom pracy w przygotowania. Taki sukces bardzo motywuje mnie do dalszej pracy.
JJ: W 2025 roku pobiegłaś 400 m w 56,08, a już rok później 53 sekundy. To dokładnie trzy sekundy poprawy! Co zmieniło się w Twoim życiu, iż zrobiłaś tak ogromny progres?
ZP: Wcześniej trenowałam po prostu dla siebie. Bawiłam się. Mogłam się odprężyć od codzienności. W tym roku jednak postawiłam dużo bardziej na sport i włożyłam w to więcej pracy.
JJ: Co jest Twoim talentem? W mojej opinii, szczególnie u sportowców, to składowa wielu czynników, wielu cech, które ostatecznie dają dobry wynik na mecie.
ZP: Na pewno fizyczne predyspozycje, ale uważam, iż również charakter, który zawsze staram się pokazywać na bieżni. Staram się nie poddawać. Bardzo lubię dystans 400 m, bo mogę podejmować tę walkę do samego końca. Jest dużo bardziej obciążający niż 200 metrów, ale mimo wszystko, gdybym miała do wyboru 200 lub 400 m, to za każdym razem wybrałabym 400. Bo to jest coś, w czym mogę pokazać swoje możliwości.
JJ: Dlatego wybrałaś 400 zamiast 200 m na Mistrzostwach Europy w Rieti? Pojechałaś z najlepszym wynikiem na 200 metrów, a jednak postawiłaś na 400.
ZP: Cały sezon z trenerem przygotowywałam się do 400 metrów. To 200 m i rekord Polski wyszły znienacka. Nie spodziewałam się, iż zrobię taki wynik. Mimo wszystko zostałam przy pełnym okrążeniu. Chyba mentalnie byłam na to bardziej przygotowana.

JJ: Byłaś w Eugene na Mistrzostwach Świata U20 jako zawodniczka U18. Z czym wróciłaś do domu?
ZP: Przede wszystkim było to dla mnie ogromne doświadczenie. Jechałam tam z myślą, aby powalczyć przynajmniej o półfinał. Nauczyłam się też radzić sobie z presją, którą sama tam na siebie nałożyłam.
JJ: Czy jadąc na Mistrzostwa Europy U18 jako faworytka do medalu, odczułaś już presję z zewnątrz?
ZP: Nie. Tę presję nakładam sobie sama. Otrzymuję ogromne wsparcie od mojego trenera i rodziców. Szczególnie trener stara się mnie uspokajać i mówi, abym się nie „podpalała”. Wiadomo, iż mała presja z zewnątrz zawsze jest odczuwalna, ale uważam, iż jak ma się adekwatne osoby dookoła siebie, to jest dużo łatwiej.
JJ: Tak, to ma ogromne znaczenie. Wróćmy do Twoich początków. Kiedy adekwatnie poczułaś, iż to jest to?
ZP: Ja od małego bardzo chciałam nauczyć się biegać. Odkąd pamiętam, oglądałam dziewczyny w telewizji i chciałam być jak one. Zaczęłam od różnych sportów. Trenowałam trochę gimnastyki, jednak to lekkoatletyka miała coś w sobie! Wcześniej, wiadomo, robiłam to dla pasji, bo lubiłam się rozwijać. Ruszając się, czułam odprężenie nie tylko ciała, ale też głowy. Jednak największą satysfakcję sprawia mi praca i dążenie do celu. Jest to dla mnie takie właśnie… budujące!
JJ: Jak to wyglądało?
ZP: Na początku bardzo spokojnie. Trenowałam dwa razy w tygodniu, potem trzy i w pewnym momencie tak mi się to spodobało, iż liczba treningów zaczęła się zwiększać, bo bardzo je polubiłam! To była zabawa.
JJ: I za każdym razem sama chciałaś? Czy jednak był ktoś obok, kto powiedział: „Zosia, a może spróbowałabyś częściej przychodzić na treningi, a może spróbowałabyś biegać trochę więcej?”. To wszystko było z Twojej inicjatywy?
ZP: Tak! Nikt nie naciskał na mnie, abym trenowała. Moja mama, gdy zauważyła, iż daje mi to tyle satysfakcji, jeszcze bardziej mnie zachęcała i mówiła, abym robiła to, co lubię. Wcześniej dodatkowo łączyłam bieganie ze szkołą muzyczną i grą na instrumencie. Teraz gram sama dla siebie. Czasem zdarza się, iż zagram koncert w duecie, ale to już trochę rzadziej, bo bieganie razem ze szkołą zajmuje naprawdę bardzo dużo czasu.
JJ: Na czym grasz?
ZP: Na skrzypcach i trochę na fortepianie.
JJ: Muszę kiedyś zobaczyć jak grasz! Wracając do biegania: jesteś juniorką młodszą. Czy Ty przez cały czas bawisz się sportem?
ZP: Na tym poziomie jeszcze chcę się sportem bawić, chcę czerpać z tego jak najwięcej radości. Mam dużo czasu do osiągnięcia wieku seniorskiego, a mając taki potencjał, nie chciałabym go stracić przez zbyt ciężkie treningi w młodości.
JJ: No właśnie, bo przecież Ty masz 17 lat. Czy postrzegasz lekkoatletykę jako drogę, którą na pewno chcesz podążać?
ZP: Tak! To jest coś, co kocham robić. Zawsze się cieszę, gdy mogę iść na trening. Czuję, iż mnie to buduje. Wiadomo, iż czeka mnie ogrom pracy i poświęcenia, ale ja to kocham.
JJ: Zaczyna się rok szkolny. Jesteś w klasie maturalnej, co oznacza, iż będziesz miała jeszcze więcej nauki. Jak to pogodzisz ze sportem?
ZP: Jeszcze do końca nie wiem, jak to sobie poukładam. Chodzę do szkoły stacjonarnej, która po części wspiera mnie w drodze do sukcesu. Mam wyłączoną frekwencję i zachowanie z oceniania, więc to dla mnie ogromne odciążenie. Mogę wyjeżdżać na obozy i nie martwię się o to, iż nie ma mnie w szkole. Sprawdziany i testy zaliczam we własnym zakresie. Teraz wiadomo, iż będzie ciężej, bo jednak matura to dla mnie istotny egzamin i chciałabym go zdać jak najlepiej. Jak będę w Bielsku-Białej, to będę chodzić do szkoły, a kiedy będę wyjeżdżać na obozy, będę musiała uczyć się we własnym zakresie. Mam nadzieję, iż sobie poradzę.

Pomoc ze strony szkoły mam dopiero od tego roku, od połowy drugiego semestru, więc na początku było mi ciężko, w szczególności zimą, gdy musiałam dojeżdżać na halę.
JJ: A powiedz, jak Twoi koledzy i koleżanki reagują na Twoje osiągnięcia i na to, iż szkoła daje Ci możliwość nauki na troszkę innych zasadach?
ZP: Najbliższe mi osoby są bardzo wspierające. Koleżanki zawsze mi pomagają, wysyłają mi notatki, więc naprawdę jestem im za to ogromnie wdzięczna. Bez nich nie wiem, czy bym sobie poradziła.
JJ: Kto jest Twoim największym wsparciem?
ZP: Myślę, iż rodzice. Oni też zawsze mnie wspierają, zarówno mentalnie, jak i fizycznie, bo to oni dowożą mnie na treningi. Mieszkam w Bielsku-Białej, a trenera mam w Katowicach. Jakoś muszę dojeżdżać.
JJ: Z Bielska do Katowic jest 60 kilometrów!
ZP: Dojeżdżam też z moją przyjaciółką Wiktorią, więc często się wymieniamy. Raz jedziemy z jej rodzicami, raz z moimi. zwykle treningi w Katowicach mamy trzy razy w tygodniu, więc nie ukrywam, iż te dojazdy są dla mnie męczące. Ale fakt, iż jestem z ludźmi, których lubię, oraz robię to, co kocham, wynagradza to zmęczenie. Dużo łatwiej byłoby ze szkołą w chmurze, ale ja jestem towarzyską osobą! Nie wiem, czy dałabym sobie radę w takiej szkole. Zdecydowanie wolę tradycyjną. zwykle uczę się po nocach, ale daję radę!
JJ: Kim się inspirowałaś lub kim przez cały czas się inspirujesz?
ZP: Dla mnie wzorem do naśladowania zawsze była Justyna Święty-Ersetic. Oglądałam ją już od najmłodszych lat. Bardzo cenię ją za sportowy charakter. Zawsze ją podziwiałam.

JJ: Jak to było w takim razie pójść na pierwszy trening do trenera Aleksandra Matusińskiego i poznać Justynę jako swoją koleżankę z grupy?
ZP: To było bardzo trudne, stresowałam się. Zaczęłam trenować z kimś, kto od zawsze był moim idolem. Na początku, wiadomo, byłam trochę nieśmiała wobec nowych osób, które tam poznałam, ale Justyna jest bardzo miłą i otwartą osobą, więc ułatwiła mi sprawę. Bardzo cenię ją nie tylko jako sportowca, ale też jako człowieka.
JJ: Podpisałaś kontrakt z marką New Balance. Czy to jest coś, o czym marzą młodzi zawodnicy?
ZP: Myślę, iż tak. Myślę, iż każdy młody sportowiec myśli o tym, żeby podpisać kontrakt z taką marką. Jestem ogromnie wdzięczna za taką możliwość, bo było to moje marzenie, odkąd zaczęłam trenować. Dla mnie to nowe możliwości i na pewno pomogło mi dojść do miejsca, w którym jestem.
JJ: I myślę, iż zaprowadzi Cię dużo dalej. Co jest Twoim największym marzeniem?
ZP: W przyszłym roku chciałabym zdobyć złoty medal Mistrzostw Europy. Marzę równieżo tym, aby dostać się na igrzyska olimpijskie. Myślę, iż to jest marzenie każdego.Bardzochciałabym się zaprezentować na tak dużej imprezie.
JJ: Zosiu! Myślę, iż z Twoim mądrym podejściem i talentem zajdziesz naprawdę bardzo daleko. I tego Ci bardzo mocno życzę.
ZP: Dziękuję!

3 tygodni temu













