
Pewnym jest, iż Robert Ruchała poleci do Las Vegas, aby stoczyć kolejną walkę. Wszystko wskazuje na konkretną galę, a także… rywala.
Debiut Roberta Ruchały w UFC był jednym z najważniejszych momentów w karierze młodego polskiego zawodnika i jednocześnie wydarzeniem, które wzbudziło spore zainteresowanie wśród kibiców MMA w Polsce. Były dwukrotny tymczasowy mistrz KSW w wadze piórkowej po latach budowania pozycji w największej polskiej organizacji wreszcie stanął przed szansą sprawdzenia się na największej możliwej scenie.
Ruchała trafił do UFC po bardzo solidnym okresie w KSW, gdzie dał się poznać jako zawodnik kompletny, dobrze poukładany technicznie i niezwykle konsekwentny w realizowaniu game planu. Jego styl opiera się na dobrej pracy w stójce, umiejętnym dystansowaniu rywali oraz dobrym grapplingu. Do tamtego momentu był tylko jeden zawodnik, który był w stanie znaleźć na niego sposób. Mowa o francuskim fenomenie, Salahdinie Parnasse – nic więc dziwnego, iż od momentu ogłoszenia kontraktu z UFC oczekiwania wobec jego debiutu były spore.
ZOBACZ TAKŻE: Ilia Topuria wraca do oktagonu. To koniec jego walki w sądzie
Pierwsza walka w oktagonie największej organizacji Mieszanych Sztuk Walki odbyła się na gali UFC Fight Night w Paryżu, co samo w sobie było dużym wyzwaniem. Ruchała musiał zmierzyć się z Williamem Gomisem – zawodnikiem walczącym przed własną publicznością, doskonale czującym realia UFC, bowiem miał on już stosunkowo spore doświadczenie w tej organizacji.
Od początku było jasne, iż Polaka czeka trudny test. Dodatkowo zawodnik z Nowego Sącza mierzy się jeszcze z presją związaną ze spełnieniem swojego marzenia, jakim było walczenie pod szyldem Ultimate Fighting Championship. W trakcie walki Ruchała pokazał dużą, ale nie wystarczającą odporność psychiczną i kondycyjną. Przetrwał pełen dystans trzech rund, próbował narzucać swoje tempo i szukał okazji zarówno w stójce, jak i w klinczu. Gomis był jednak zawodnikiem, który częściej punktował i lepiej kontrolował dystans, co ostatecznie przełożyło się na jednogłośny werdykt sędziów. Ten zaś premiował Francuza, który niewątpliwie był lepszy, choć Ruchała miał swoje momenty – w szczególności podczas 3. rundy serce polskich kibiców zadrżały najbardziej.
Choć wynik nie był wymarzony, sam debiut można uznać za cenne doświadczenie. Ruchała przekonał się, jak wysoki jest poziom w UFC i jak kilka dzieli zawodników w tej organizacji. Dla Roberta Ruchały była to pierwsza i oczywiście nie ostatnia walka w UFC.
Robert Ruchała poleci do Las Vegas
Wszystkie znaki na niebie wskazują na to, iż nasz rodak już wkrótce powróci do klatki, aby stanąć przed szansą na premierowe zwycięstwo pod sztandarem UFC. O wszystkim poinformował sam ulubieniec kibiców, publikując krótkie wideo z udziałem Joanny Jędrzejczyk.
Wracamy do gry!
– napisał Robert Ruchała w serwisie „X”.
Wracamy do gry! @ufc @UFCEurope @joannamma pic.twitter.com/5uT56wSoeD
— Robert Ruchała (@robert_ruchala) February 5, 2026Przewidujemy, iż Robert weźmie udział w wielkiej gali UFC 326: Holloway vs. Oliveira 2, która odbędzie się 7 marca właśnie w Las Vegas. Jego rywalem może się okazać Yoo Joo-Sang (9-1), czyli zawodnik, który jak dotąd w amerykańskiej organizacji stoczył dwa pojedynki – wygrał w debiucie i przegrał w ostatnim swoim starciu.
ZOBACZ TAKŻE: Freak fighter przebiegł maraton bez koszulki w –15°C. Tylko po co?
Warto odnotować, iż cała rozpiska wydarzenia jest tak naprawdę kompletna, a planowym rywalem reprezentanta Korei ma być Gaston Bolanos. Sytuacja ma się jednak tak, iż Peruwiańczyk ten znany jest jednak z wypadania z pojedynków, co tłumaczyłoby niespodziewany udział Ruchały w tym wydarzeniu – wskoczenie na miesiąc wprzód. Rywalizacja Joo-Sang kontra Bolanos jest jedyną zakontraktowaną w limicie do 145 funtów przy okazji tej gali, a Polak byłby tzw. back-upem. Nadmienić należy, iż taka jest jedynie analiza zespołu MMA.pl, który od chwili powyższego materiału Roberta chylił się nad tą kwestią.

4 godzin temu
















