Piłkarska Anglia żyje sprawą Manchesteru City, który został uznany winnym zarzutów dotyczących poważnych naruszeń finansowych z sezonów 2009/10 – 2017/18. Kibice The Cityzens obgryzają nerwowo paznokcie, a reszta czeka na kary, które mogą się posypać. Do drugiej grupy należy Roy Keane, ekspert telewizyjny, a w przeszłości kapitan Manchesteru United.
– Niezależna Komisja uznała Manchester City FC za winny wszystkich zarzutów dotyczących poważnych naruszeń zasad finansowych Premier League w okresie dziewięciu sezonów, a także większości zarzutów dotyczących niewywiązania się przez klub ze współpracy przy dochodzeniu prowadzonym przez ligę – czytamy w oświadczeniu wydanym niedawno przez Premier League.
Manchester City miał korzystać z „fikcyjnych” umów z partnerami komercyjnymi, które miały zawyżać przychody klubu i jednocześnie obniżać jego koszty. Tego typu mechanizmy miały sztucznie zwiększyć przychody i zmniejszyć koszty o ponad 900 mln funtów. Jednocześnie uznano, iż po prawidłowym uwzględnieniu wszystkich umów Obywatele znacząco przekroczyliby limity finansowe Premier League, a także regulacje UEFA dotyczące Finansowego Fair Play.
Klub z Manchesteru pozostaje natomiast przy stanowisku, iż jest niewinny.
– Manchester City FC jest zarówno rozczarowany, jak i zaskoczony opinią Komisji Premier League, która została dziś opublikowana – czytamy w komunikacie. – Klub będzie nieustępliwy, a w razie konieczności podejmie aktywne działania na wszystkich adekwatnych forach regulacyjnych i prawnych.
Roy Keane bez skrupułów
Ruszyły domysły, jakie kary mogą spotkać Manchester City. Szef Premier League Richard Masters uznał choćby to postępowanie jako najważniejsze w historii ligi. Mowa o klubie, który w podanym okresie święcił sukcesy: trzy razy wygrał ligę, dwa razy Puchar Anglii, cztery razy Puchar Ligi i raz Tarczę Wspólnoty. Srogie odjęcie punktów, degradacja, utrata wymienionych trofeów. Ta ostatnia kwestia wiązałaby się z wymazaniem praktycznie 1/4 historii Premier League, która została powołana do życia w 1992 roku.
Za takim rozwiązaniem opowiada się Roy Keane, który w latach 1993-2005 był zawodnikiem, a przez wiele sezonów także kapitanem Manchesteru United.
– Gdybym był piłkarzem City, na 100 procent wyrzuciłbym medale do kosza. Wygrali na boisku, bo dochodziło do oszustw. Wiedzieli, iż to zaszkodzi wielu ludziom, ale i tak to robili – mówił Irlandczyk na antenie ITV.
Roy Keane says Manchester City’s achievements between 2009 and 2018 have become redundant
City won eight trophies during that time, and have been found guilty of flouting the Premier League’s rules across the nine-year period. pic.twitter.com/sqZkSROgTs
— Match of the Day (@BBCMOTD) September 30, 2026
Zdruzgotany Micah Richards
Pełen niepokoju na dalsze kroki w postępowaniu czeka z kolei Micah Richards, angielski ekspert, który jest wychowaniem City. Były prawy obrońca przyznał to w podcaście The Rest is Football Richards.
– Zobaczyłem słowa, których używała Premier League o fikcyjnych kontraktach i poczułem się absolutnie zdruzgotany. Jestem w tym klubie od 14. roku życia, dałbym się za niego pokroić. Spełniłem swoje marzenia w Manchesterze City , ale potem te doniesienia, nie tylko dla mnie jako byłego piłkarza, ale także dla kibiców, to, przez co muszą przechodzić, były absolutnie druzgocące – powiedział Richards.
– Mój kolega zadzwonił do mnie i dosłownie płakał. Pytał mnie o informacje, których nie znałem, nie miałem odpowiedzi, żeby mu je przekazać. To ktoś, kto wspiera klub od ponad 60 lat, a niepewność z tym związana jest po prostu rozdzierająca. Trudno czyta się taki nagłówek o klubie, który tak bardzo kocham. jeżeli posłucha się doniesień, są druzgocące. Czuję smutek, złość, a choćby trochę zagubienie, bo z drugiej strony mamy wersję wydarzeń City – dodał Anglik.
Premier League chce zamknąć tę sprawę jak najszybciej. Kolejnych kroków możemy spodziewać się po 2 października – do tego dnia Obywatele dostali czas na złożenie odwołań.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix

4 dni temu
















