George Russell był zdruzgotany po Grand Prix Meksyku i nie był w stanie porozmawiać z mediami. Jego zespół spotkała za to kara, ale Toto Wolff nie ma pretensji do swojego kierowcy.
Choć faktycznie stało się to już wcześniej, to jednak dopiero wczoraj George Russell oficjalnie stracił szanse na mistrzostwo świata Formuły 1 w okresie 2026.
Zdobył je jego kolega z zespołu, Andrea Kimi Antonelli, jadący swój zaledwie drugi sezon w karierze. Przed sezonem to Russell był wyraźnym faworytem rywalizacji, jednak słabsze starty i awarie sprawiły, iż tytuł trafił do 20-letniego Włocha.
Tuż po wyścigu Russell pogratulował Antonellemu, ale niestety nie doczekaliśmy się jego komentarza po wyścigu do mediów. George nie stawił się “w zagrodzie”. Takie zachowanie stanowi naruszenie regulaminu i sędziowie nie mieli innego wyjścia jak nałożyć na Mercedesa karę €5000.
“Widziałem George`a po wyścigu na ważeniu i oczywiście był zdruzgotany sytuacją. Pokazał prawdziwego ducha sportu i podszedł do Kimiego. Znam go od tak długiego czasu i wiem, iż dla kierowcy wyścigowego był to katastrofalny moment. Być może dzisiejszy wyścig odzwierciedlił cały jego sezon” – mówił Toto Wolff.
“To był wyścig, który mógł wygrać. Miał tempo. Zawiedliśmy go jako zespół na pierwszej prostej. Nie miał tam odpowiedniej mocy więc bardzo mu współczuję. To, iż nie poszedł do mediów tylko od razu opuścił tor jest całkowicie zrozumiałe. Byłbym zaskoczony gdyby został” – dodał szef Mercedesa.
Ekipa w dość wyraźnych słowach przeprosiła swojego kierowcę za problemy z mocą na starcie.
Sorry for the sh*tshow, George. https://t.co/X6O91KchQA
— Mercedes-AMG PETRONAS F1 Team (@MercedesAMGF1) November 1, 2026

4 godzin temu











