Maciej Rybus nie był przekonany, czy po długiej przerwie zdoła wrócić do regularnej gry. W rozmowie ze WP Sportowe Fakty opowiedział o operacji, pierwszych treningach w Pelikanie Łowicz i szatni, którą dzieli z nastolatkami. Dziś znów czerpie euforia z futbolu, choć droga do podpisania umowy zaczęła się od ostrożnej próby.
Powrót do rodzinnego klubu nie był z góry ustalonym planem. Dyrektor sportowy Pelikana wcześniej zachęcał Rybusa do dołączenia do drużyny, jednak sam zawodnik miał obawy. Po zabiegu i długim rozbracie z treningami nie wiedział, jak organizm zareaguje na ponowne obciążenia.
„Rok temu miałem operację i przez kolejny rok w ogóle nie trenowałem”, powiedział w rozmowie ze WP Sportowe Fakty. To właśnie zdrowie miało rozstrzygnąć, czy jego pobyt w Łowiczu zamieni się w coś więcej niż wakacyjną wizytę.
Najpierw chciał tylko sprawdzić, czy da radę
Do rozpoczęcia rozgrywek pozostawał wówczas około miesiąca. Rybus postanowił wykorzystać ten czas na treningi i ocenę własnych możliwości. jeżeli wszystko przebiegałoby dobrze, dopuszczał pozostanie w zespole na część rundy.
Ostatecznie przekonał się do dłuższej współpracy i podpisał roczny kontrakt. Dlatego jego powrót warto rozpatrywać także przez pryzmat odbudowy po przerwie. Zanim ponownie zaczął pomagać drużynie w meczach, musiał sprawdzić, czy będzie gotowy do regularnego wysiłku.
Treningi pod miastem i młoda szatnia
Codzienność Pelikana ma przy tym kilka wspólnego z zapleczem dużych klubów. Zespół korzysta z boisk w okolicznych miejscowościach, ponieważ trenerzy starają się oszczędzać murawę własnego stadionu. Jej stan oraz brak nawodnienia utrudniają organizację zajęć na miejscu.
Jednym z takich adresów jest boisko przy szkole w Łaguszewie. Jednak Rybus nie przedstawia tych warunków jako przeszkody. W rozmowie przypomniał, iż jego pierwsze piłkarskie doświadczenia również wiązały się ze znacznie skromniejszą infrastrukturą.
Z kolei w szatni spotyka zawodników mających zaledwie 16 lub 17 lat. Opisując atmosferę, użył krótkiego określenia: „Jest wesoło”. Z jego wypowiedzi wynika, iż towarzystwo młodszych kolegów pomaga mu na nowo cieszyć się grą.
Powrót przynosi też efekty na boisku. Pisaliśmy już o tym, jak wyglądały dwa gole Rybusa przeciwko Mazovii. Natomiast najnowsza rozmowa pokazuje wcześniejszy etap tej historii: niepewność po operacji i decyzję, by ponownie spróbować swoich sił.

1 godzina temu

















