Rywal Salahdine Parnasse zabrał głos. Oto co myśli o podwójnym mistrzu KSW

12 godzin temu


Salahdine Parnasse już szesnastego maja stoczy swoją walkę poza organizacją KSW. Póki co Francuz jest związany z nową organizacją na jeden pojedynek i nie wiemy jakie ruchy poczyni w przyszłości. Teraz głos w sprawie zbliżającej się walki głos zabrał rywal podwójnego mistrza KSW.

Mowa o Kevinie Crossie, który niewątpliwie stanie przed jednym z największych, jak nie największym wyzwaniem w dotychczasowej karierze. Amerykanin może popisać się naprawdę dobrym rekordem, bowiem 17 zwycięstwami i 4 porażkami.

31-latek w 2020 roku próbował dostać się do UFC poprzez Contender Series. Amerykanin mimo zwycięstwa nie dostał kontraktu. Cross po trzech rundach jednogłośną decyzją sędziów pokonał Kevina Sylera. Dla zawodnika z Boliwii była to pierwsza zawodowa przegrana. Start Crossa nie przekonał organizacji, aby nagrodzić go kontraktem.

Od tego czasu stoczył siedem kolejnych pojedynków. W 2024 roku odnotował bardzo istotny skalp pokonując weterana organizacji Bellator – Emmanuela Sancheza. W ostatniej walce zdobył tytuł organizacji Tuff-N-Uff.

ZOBACZ TAKŻE: Kołecki po zdobyciu drugiego pasa trafi do KSW? Dyrektor Sportowy stanowczo odpowiada

Rywal podwójnego mistrza KSW: To może wystrzelić moją karierę

Są pierwsze słowa najbliższego przeciwnika Salahdine Parnasse. Amerykanin w rozmowie z portalem MMA Junkie zapewnił, iż choćby chwilę nie zastanawiał się nad przyjęciem tego pojedynku. Samego rywala określił supergwiazdą z Francji.

Gdy tylko usłyszałem, iż organizują tę galę, zacząłem się o to modlić, napisałem do mojego managementu Iridium, porozmawiałem z trenerem i nagle coraz więcej osób zaczęło sprawdzać mój profil na Tapology i naprawdę mnie chcieli. Pomyślałem ”O cholera”. Właśnie wychodziliśmy z Kościoła, kiedy dostałem telefon. choćby nie usłyszałem, z kim walczę. Po prostu powiedziałem: ”Tak, tak”. Zapytałem ”Ile za występ? Dobra”. A potem ”Z kim ja walczę?” (…) O to właśnie chodzi w tej drodze – o ekscytujące walki (…) Teraz walczę z supergwiazdą z Francji i nie widzę, żeby mnie pokonał. Wiem, iż wyjdę tam i skradnę show, a jednocześnie czuję się jak nikt, bo tak mnie traktowano od… adekwatnie od 2020 roku.

31-latek ma świadomość, iż stanie przed wielką szansą w swojej zawodowej karierze.

To może wystrzelić moją karierę. Czuję się jak dziecko na początku mojej drogi w MMA, gdy wszyscy we mnie wierzyli. Teraz, niezależnie od tego, czy chcą mojego sukcesu, czy porażki – oglądają mnie. Wiem, iż wynikną z tego wielkie rzeczy. Wyjdę tam i pokażę wszystko. To jest timing od Boga – idealny moment. Jestem trochę nieznany, ale walczyłem z zawodnikami na bardzo wysokim poziomie, tylko bez takiego wsparcia jak ten gość. To daje mi ogromną motywację, by pokazać, kim jestem. Mój styl walki, charakter i osobowość. I tak, skraść show. To będzie walka wieczoru dla ludzi.

Cross wypowiedział się także o UFC, gdzie przecież tak bardzo chciał trafić.

Zarabiam pięć razy więcej niż zawodnik UFC w swojej pierwszej walce. Dostaję tyle, ile wynosi cały pierwszy kontrakt – chyba iż ktoś zgarnie bonus. W końcu czuję, iż moja ciężka praca się opłaca i nikt mnie nie blokuje. Zastanawiałem się ”co jest ze mną nie tak? Dlaczego nie mogę dostać się do UFC?”. Sean Shelby był na mojej walce, pokonuję kolejnych gości i słyszę, iż jeżeli oni mnie pokonają, trafią do UFC. A ja ich pokonuję i… nic. Mam świetny management, dobrą formę, robię efektowne rzeczy i czuję się jakbym robił sztuczki dla nagrody. Traciłem integralność i nadzieję, a to wszystko mi teraz wróciło – więc znowu świeci słońce i jestem podekscytowany (…) Zawsze staram się mieć pozytywną energię, ale to trudne uczucie, gdy masz 31 lat i wciąż nie jesteś w UFC, a byłeś tak blisko, gdy miałeś 25, i teraz jesteś pięć razy lepszy. A mimo to słyszysz tylko, iż jesteś za stary albo ”za coś”.

Trzeba przyznać, iż ten pojedynek zapowiada się naprawdę emocjonująco.

Idź do oryginalnego materiału