Sceny w meczu Jagiellonii, wielka awantura. Piłkarz ujawnił, o co poszło

4 godzin temu

Mecz Jagiellonii z Dinamem Tirana zakończył się nie tylko upragnionym awansem do fazy ligowej Ligi Konferencji, ale też nerwową końcówką, która przyniosła sporo kontrowersji. Na boisku iskrzyło, a w centrum wydarzeń znalazł się m.in. Dimitris Rallis.

Do zamieszania doszło w końcówce rewanżowego starcia. Albański zespół był już pogodzony z odpadnięciem, ale frustracja gospodarzy wyraźnie narastała. Punktem zapalnym była sytuacja, w której Nani – piłkarz Dinama – kopnął piłkę w leżącego Oskara Pietuszewskiego. Wtedy ruszyła lawina.

W obronie kolegi stanęli zawodnicy Jagiellonii. Jesus Imaz padł na murawę po agresywnym pchnięciu ze strony rywala, a sam Rallis otrzymał żółtą kartkę za udział w zamieszaniu. Choć sytuacja gwałtownie została opanowana, emocje długo nie opadały.

– Moim zdaniem piłka już wyszła na aut, sędzia zagwizdał, a mimo to jeden z ich zawodników postanowił ją kopnąć – relacjonował Rallis w rozmowie z Polsatem Sport. – Zareagowałem impulsywnie, pchnąłem go. Wtedy kilku z nich rzuciło się na mnie. Kiedy ktoś uderzył Jesusa, naturalne było, iż wszyscy z drużyny chcieli go obronić – dodał.

Grecki pomocnik nie miał jednak wątpliwości, co było w tej historii najważniejsze: awans. Dla niego – jak podkreślił – to coś więcej niż tylko sportowy sukces.

– To niesamowite uczucie. Od początku mówiłem, iż moim celem w Jagiellonii jest gra w europejskich pucharach. Marzyłem o tym i pracowaliśmy na to bardzo ciężko – zaznaczył.

Idź do oryginalnego materiału