Niedawna afera SMS-owa gruchnęła w polskiej piłce jak grom z jasnego nieba. W sprawie ukarano już każdą z uwikłanych osób: Pawła Raczkowskiego, Adriana Siemieńca oraz arbitra Arkadiusza Kamila Wójcika. Ostatni z nich otrzymał kuriozalne zawieszenie na dwa lata i opowiedział o tym w Weszło TV. Były też inne, bardzo mocne wątki.
Wójcik w szczerej rozmowie na temat afery SMS-owej
Arkadiusz Kamil Wójcik został zdyskwalifikowany na dwa lata ze struktur polskiej piłki za aferę SMS-ową z udziałem trenera Jagiellonii Białystok, Adriana Siemieńca. Przypomnijmy, iż będący w Japonii na wymianie sędziowskiej Wójcik dostał SMS-a od Siemieńca, by pomóc mu skontaktować się z Pawłem Raczkowskim, by ten sypnął radą i pomógł trenerowi zarządzać drużyną. W taki sposób, żeby żaden z graczy nie był zawieszony na ostatnią kolejkę („Jaga” walczyła o awans do LM).
Siemieniec dostał 6 spotkań zawieszenia i 100 tysięcy, Paweł Raczkowski 50 tysięcy, a Arkadiusz Kamil Wójcik… dwa lata zawieszenia. To osoba niewygodna dla Kolegium Sędziów. Jakiś czas temu złożył zawiadomienie do Prokuratury o mobbing. W związku z aferą przyjął zaproszenie Weszło TV, gdzie omawiał ponownie całą sprawę ze szczegółami.
Wójcik przyznał, iż przez pierwsze dwie doby mocno przeżywał całą sprawę, a dojrzał przy okazji do opinii, iż teraz przynajmniej ludzie lepiej poznali prawdę, jak popsute jest środowisko sędziowskie.
– 1 października przyjechał jeszcze do mnie kurier z rozwiązaniem umowy, kontrakt rozwiązany na wniosek Marcina Szulca, napisany 6 września. Odebrałem go 23 września na zarządzie. Panowie zgodzili się z jego wnioskiem. Pierwszy i drugi dzień trochę mną wstrząsnęły. Z drugiej strony patrzę na to w ten sposób, iż wszyscy zobaczyli o co w całej sprawie chodzi.
– Nigdy nie sądziłem, iż zostanę wyautowany na dwa lata za to, co zrobiłem, pośredniczenie. Powiedzieli, iż to ja byłem inicjatorem, a to było na odwrót. To jak operacja na żywym organizmie. Nauczyłem się bardzo dużo, jeżeli chodzi o PZPN, czego się nie wybacza. Liczyłem, iż Komisja Ligi to będzie… Komisja Ligi. Więcej tam mówił mój pełnomocnik, a miałem wrażenie, iż odgrywamy sceny z Psów i Bogusław Linda odpowiada przed komisją weryfikacyjną.
Jesteśmy na żywo!
Razem z nami sędzia Wójcik!
Link w komentarzu! https://t.co/7aFzj46AqC
— Weszło! (@WeszloCom) October 4, 2026
– Wszyscy wiemy, kiedy Marcin Szulc dostarczył te screeny do Adama Gilarskiego. Gdybyśmy sprawdzili godziny, to było to po czasie, jak powiadomiłem [Gilarskiego] o zawiadomieniu do prokuratury [było to 9 lipca – MZ].
– We wrześniu była taka sytuacja, iż z pełnomocnikiem skontaktował się jeden z bardzo ważnych dziennikarzy. Wydaje mi się, iż ktoś z otoczenia Marcina udostępnił mu pewne treści, zdaniem pewnej osoby, kompromitujące mnie. Dziennikarz odpuścił tę sprawę, powiedział, iż pewne puzzle mu się nie zgadzały w tej historii, bo osoby postronne mogły ucierpieć, tak jak w przypadku trenera Siemieńca.
Dlaczego Siemieniec do Wójcika napisał?
– Byłem wtedy od dwóch dni w Japonii. PZPN nie chciał kupić mi nowego biletu, ale w końcu tam doleciałem. Miałem lot do Helsinek, potem do Tokio, a następnego dnia był już lot do Nagasaki. Byłem w hotelu po meczu, jak już dostałem tego SMS-a od trenera Siemieńca (…). Wydaje mi się, iż przeczytałem, odpisałem, położyłem się do łózka z powrotem. Potem znów wstałem. Zorientowałem się, iż to nie jest koleżeńska prośba i trochę się skonfudowałem. Stwierdziłem, iż muszę to wysłać do Pawła, bo kontakt ze strony trenera był.
– Chciałem go [Pawła Raczkowskiego] poinformować, iż była taka rozmowa przed meczem. Nie chciałem tego ukrywać. jeżeli to by wyszło później – to by wyglądało jakby trener Siemieniec do mnie dzwonił, wydawał instrukcje jak do Pawła zagadać. Tego typu wiadomość dostałem pierwszy raz. Paweł zawsze zwraca uwagę na to, kto jest zagrożony pauzą w następnym meczu. Wiesz, „dziś to ostrożnie, bo przy kartce potem pauzujesz”.
Czy Wójcik ma poczucie winy w związku z tą sytuacją? W głośnym nagraniu przepraszał Adriana Siemieńca za to, iż go w to wplątał i kazał wszystko wziąć na siebie.
Moje Oświadczenie
odnoszące się do artykułu @SzJadczak
„Afera, która miała przykryć inną aferę. Trener Jagiellonii pisał do sędziego”
@WPSportoweFakty
@Sportowy_Kanal
@WeszloCom
@Meczykipl
@PrawdaFutbolu
@Jagiellonia1920
@_Ekstraklasa_
@pzpn_pl
@LaczyNasPilka
@plangier
@KubaSeweryn
@KoltonRoman
@Marciniak_k
— A.Kamil Wójcik (@ArkadiuszKamil) September 10, 2026
– Gdyby człowiek wiedział, iż się wywróci, to by się położył. Nie chciałem ukrywać przed Pawłem, iż coś takiego się stało. To było dziwne, pierwszy raz coś takiego mi się przydarzyło. Czasem ktoś pytał o interpretację czy przed sezonem, gdy trzeba było grać na nowych zasadach. Paweł sędziuje od 25 lat, co do rozmów kuluarowych miał niejedną. Najdziwniejsze było dla mnie, iż wszyscy mają pretensje, o wysłanie tego print screena i iż lepiej jakbym tego nie pokazywał i to usunął.
Raczkowski i Wójcik przyjaciółmi nie są. Delikatnie mówiąc…
Wójcik potwierdził, iż jego dobre relacje z Raczkowskim skończyły się wiele lat temu. Dlaczego? Brzmi to bardzo, ale to bardzo źle.
– jeżeli dysponujecie tymi samymi wyjaśnieniami, która ja widziałem, to Paweł zapomniał dodać, iż nasze dobre relacje się skończyły, gdy parę lat temu przy świadkach powiedział, iż niepełnosprawnym dzieckiem wywalczyłem sobie plakietkę FIFA i iż może jeszcze uda mi się to zrobić z kontraktem sędziowskim. Z przyjacielskich, kontakty zmieniły się na takie typu kolega z pracy.
Czy Wójcik czuje się niesprawiedliwie potraktowany w sprawie?
– Myślę o niej i nie wiem, co myśleć. Porównując do kary trenera Siemieńca, Pawła, komisja potraktowała to kuluarowo, a moje przekazanie print screena… dwa lata. Marcinowi to się przypomina po 39-40 dniach, a ja dzień wcześniej rozmawiam z Cezarym Kuleszą, iż musi w weekend odpocząć, a to był wtorek (śmiech).
Wójcik: Tą karą chciano się mnie pozbyć z PZPN-u. Ja miałem dość tego, co się wyrabiało w Kolegium Sędziów. Próbowałem to zmienić wewnętrznie rozmowami i mailami, ale nic to nie przynosiło. https://t.co/NbBWpHVhYh
— Weszło! (@WeszloCom) October 4, 2026
– Chciano się pozbyć mnie ze struktur PZPN-u. jeżeli cofniemy się o rok, do kampanii na przewodniczącego, dziwią się kto to jest Arkadiusz Kamil Wójcik. Medialnie za bardzo nikt mnie nie znał. Miałem dość tego, co się dzieje w Kolegium Sędziów. Próbowałem to zmienić od wewnątrz, mailami pokazującymi problemy.
– Może jakbym wysłał od razu do zarządu, to pewne sprawy by ruszyły szybciej. Jak zobaczyłem, iż to nie ma sensu, to uznałem, iż warto to zmienić. Stwierdziłem, iż to jedyna droga do zmiany. Kolegium Sędziów można porównać do alkoholika. On nie wie, iż jest chory. Nie mogę mu pomóc, skoro są też przy nim osoby, które razem z nim piją. Nie miałem pewności czy to nie wyjdzie i nie będę miał problemów.
Obejrzyj całą rozmowę z Arkadiuszem Kamilem Wójcikiem na kanale Weszło TV!
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. X/Weszło

3 godzin temu
















