Zagłębie Sosnowiec przeżywa trudne chwile. Po niedawnej porażce 1:7 z Olimpią Grudziądz pracę stracił trener Wojciech Łobodziński, a kibice mają pretensje do władz klubu oraz prezydenta miasta o sposób zarządzania klubem. "Rządzicie klubem patologicznie" - to fragment transparentu wywieszonego podczas meczu z Podhalem Nowy Targ.
REKLAMA
Zobacz wideo Urban zaskoczy Albanię Pietuszewskim? Kosecki: To będzie jego ulubieniec!
Lepsze humory mają w Poznaniu, gdyż Warta plasuje się w czołówce drugiej ligi. Zwycięstwo umocniłoby Zielonych w ich walce o powrót na zaplecze Ekstraklasy. Emocjonujący mecz zakończył się jednak remisem. Po ostatnim gwizdku głośno było jednak nie o ładnych bramkach, ale o fatalnej postawie arbitrów.
Sędziowie w głównej roli
Spotkanie w Sosnowcu poprowadził Rafał Szydełko, a na liniach pomagali mu Paweł Jałowiec oraz Jakub Konicki. O swojej złości spowodowanej pracą sędziów przed kamerami TVP3 Katowice opowiedział piłkarz Warty Poznań, Sebastian Steblecki. Pomocnik opuścił boisko w 65. minucie po otrzymaniu drugiej żółtej kartki. Pierwszą otrzymał za protesty po przyznaniu Zagłębiu rzutu karnego.
- 15 lat jestem w zawodowej piłce. Nigdy nie byłem wybitnym piłkarzem. Wiadomo, człowiek się starał, były lepsze, gorsze momenty. Natomiast tak beznadziejnej pracy arbitrów w dwie strony, trzeba powiedzieć sprawiedliwie. Ilość błędnych decyzji, jakie były podejmowane, chaosu, który był wprowadzany, jest kosmicznie niezrozumiała. Nie zderzyłem się z czymś takim - powiedział Sebastian Steblecki.
Zobacz też: Jacek Laskowski: Boiskowo bezczelny Oskar Pietuszewski na pewno nie zawiedzie
Swoje zdenerwowanie Steblecki podkreślił stanowczą deklaracją: - Nigdy, po prostu nigdy mi się nie zdarzyło przez 15 lat kopania się po czole, żeby zaznaczać pracę arbitrów po meczu. Proszę sobie wyobrazić, jakie ze mnie płynie przekonanie, iż sędziowie byli dzisiaj beznadziejni. Mówię to z pełną odpowiedzialnością - powiedział.
Zagłębie zgodne z Wartą. Gol widmo w II Lidze
Pretensje do pracy sędziów mają też piłkarze Zagłębia. "Pomyłki ludzkie będą się zdarzały, piłka to przecież gra błędów, jednak rażące niedopatrzenia należy natychmiast eliminować, tak by nie miały miejsca w kolejnych spotkaniach. Niepojawienie się tylko arbitra bocznego po końcowym gwizdku na środku boiska - daje do myślenia. Żadne decyzje nie przywrócą nam punktów" - napisał na Twitterze Szymon Sobczak.
Załączył on sytuację z 85. minuty spotkania. Przy stanie 2:2 gospodarze szukali zwycięskiego trafienia, chcąc skorzystać z gry w przewadze. Rzut rożny wykonywał Patryk Gogół. Dośrodkowanie spadło na głowę Mateusza Matrasa, który trafił jednak w poprzeczkę. Strzał z kilku metrów do bramki dobił Sobczak. Piłkę już zza linii bramkowej wybił jeden z obrońców Warty. Arbiter jednak bramki nie uznał. Napastnik Zagłębia z furią podbiegł w stronę sędziego liniowego.
Zagłębie wykorzystało porażkę Rekordu Bielsko-Biała i awansowało na 14. miejsce w tabeli, a Warta utrzymała się na drugiej pozycji. Trzy punkty wsparłyby oba zespoły w walce o swoje cele. Sosnowiczanie słabą grą na wiosnę włączyli się do walki o utrzymanie, natomiast drużyna z Poznania może awansować na zaplecze Ekstraklasy.

2 godzin temu












![Lech Poznań pewnie pokonał Bruk-Bet Termalikę. „To miejsce, na którym chcemy być” [ZDJĘCIA, FILM]](https://wielkopolskamagazyn.pl/wp-content/uploads/2026/03/wlkp-lech.jpg)



