Sytuacja Hurkacza jest bardzo trudna. Czy z nowym trenerem będzie lepiej?

2 godzin temu
Czy można oceniać współpracę Huberta Hurkacza z Nicolasem Massu? Wątpliwe. Chilijczyk nie miał do dyspozycji zawodnika, który był fizycznie gotowy do gry na dłuższym dystansie. Nie może mieć do nikogo pretensji, bo wiedział, iż sytuacja Polaka po urazie jest niepewna. Z drugiej strony trudno pozbyć się wrażenia, iż nasz tenisista nie miał choćby kiedy skorzystać z wiedzy Massu. Czy z nowym trenerem będzie lepiej, jeżeli kłopoty zdrowotne nie znikną?
Hubert Hurkacz ogłosił, iż rozstał się z trenerem Nicolasem Massu. Na Instagramie napisał: "Jestem wdzięczny Nico za zaangażowanie, ciężką pracę i czas, który poświęcił mi w najtrudniejszym okresie mojej kariery. Wspólnie podjęliśmy decyzję o zakończeniu współpracy i kontynuowaniu dalszej drogi niezależnie od siebie. Dziękuję raz jeszcze za wszystko!".

REKLAMA







Zobacz wideo Świątek sprzeciwia się rewolucji w tenisie. Sabalenka uważa inaczej



Hurkacz już bez Massu
Trudno się dziwić, gdy weźmiemy pod uwagę, w jakim momencie kariery znajduje się Hurkacz. Aktualnie notuje on serię siedmiu przegranych spotkań, która rozpoczęła się 22 stycznia w drugiej rundzie Australian Open. Potem były porażki w Montpellier, Rotterdamie, Dubaju, Indian Wells, na Dominikanie (pierwszy raz od siedmiu lat zszedł na niższy poziom imprez rangi Challenger!) i w Miami.
Przegrana przegranej nie równa. Polak wypadł bardzo źle w meczach z Ethanem Quinnem (2:6, 4:6) na Florydzie czy ze 133. na świecie Martinem Dammem (6:7, 4:6) we Francji, ale z 11. rakietą rankingu Aleksandrem Bublikiem (7:6, 6:7, 5:7) w Rotterdamie czy z Jakubem Mensikiem (4:6, 6:7) w Dubaju prezentował się nieźle. W tych ostatnich spotkaniach miał po prostu pecha, iż wpadł już na początku imprezy na tak mocnych rywali.
Sytuacja 29-letniego Huberta Hurkacza jest bardzo trudna, sam przyznał, iż to najgorszy moment w jego dorosłej karierze. Spadł na 75. miejsce w zestawieniu męskiego tenisa, przede wszystkim słabo serwuje, a podanie to podstawowy element w jego grze. Na korcie wygląda niepewnie, źle się porusza, pozwala się zdominować przeciwnikom, brakuje walorów ofensywnych.
Nikt nie wiedział, czy to przypadkiem nie kwestia nawracających kłopotów z kolanem. Hurkacz podczas Wimbledonu 2024 źle upadł, musiał przejść operację, a rok później powtórzył zabieg. Od czerwca 2025 nie grał przez siedem miesięcy. Wielu ekspertów sugerowało, iż powrót po tak długiej przerwie może być niemożliwy albo bardzo wymagający.



Czytaj także: Dlatego Ukraińcy nie chcieli grać w Polsce
Zagadka tym większa, iż na początku stycznia w pierwszym turnieju po powrocie Polak wypadł kapitalnie w United Cup - ograł m.in. trzeciego na świecie Alexandra Zvereva, siódmego Taylora Fritza, w finale Stana Wawrinkę. Prezentował się jak za najlepszych lat, był ważnym punktem drużyny, która wywalczyła pierwszy tytuł w historii tej reprezentacyjnej imprezy. I gdy wydawało się, iż Hurkacz odradza się, nadeszła impreza Australian Open, a później zawiązała się seria niepowodzeń.
Ojciec zabrał głos
Od tego czasu nasz tenisista milczał, unikał wywiadów, podobnie jak jego otoczenie. Teraz głos zabrał ojciec Huberta, Krzysztof Hurkacz, który w rozmowie z Polskim Radiem zdradził: "W ostatnim czasie pewność siebie Huberta została nieco zachwiana. Podczas turniejów pojawiało się zmęczenie, a dodatkowo doskwierały mu problemy zdrowotne. Chodziło o ból łokcia wynikający z obciążeń meczowych, których nie da się w pełni odwzorować na treningach. Do tego doszło lekkie spięcie pośladka. To wszystko wpływało na jego dyspozycję".
To oznacza, iż ciało Hurkacza prawdopodobnie potrzebuje czasu, aż znów dostosuje się do wymagań zawodowego sportu. Przez ostatnie miesiące tenisista regenerował się, organizm nie był nastawiony na oficjalną rywalizację sportową. Stąd wspomniane przez ojca kłopoty, które mogły realnie wpłynąć na postawę tenisisty.



Z wpisu Huberta Hurkacza i słów jego ojca wybrzmiewa, iż zawodnik i jego trener doszli wspólnie do wniosku: to nie ma sensu, trzeba iść w swoją stronę. Być może Massu uznał, iż w obecnej sytuacji nie jest w stanie wprowadzić planu, jaki przygotował dla Hurkacza, a ten nie jest gotowy fizycznie na wymagania stawiane przez Chilijczyka. Swoją drogą Nicolas Massu ma pecha, bo jego wcześniejsza kooperacja z Dominikiem Thiemem zakończyła się w podobnych okolicznościach - także z uwagi na długotrwałą kontuzję. Austriak cierpiał na problemy z nadgarstkiem.


W tenisie, gdy zawodnik nie może wyjść z kłopotów zdrowotnych, zdarza się, iż decyduje wspólnie z trenerem, by zakończyć wspólną drogę. Jednakże w tej konkretnej sytuacji można być zaskoczonym, iż Hurkacz nie chciał chociaż rozegrać pełnego sezonu pod okiem chilijskiego szkoleniowca, dać sobie i jemu szansę. Trudno bowiem powiedzieć, by wcześniej Massu miał okazję się w ogóle wykazać.
Pracowali od końca listopada 2024. W styczniu Polak odpadł gwałtownie z Australian Open, w imprezach wielkoszlemowych od lat zwykle notuje słabe rezultaty. W lutym jednak dotarł do półfinału turnieju w Rotterdamie, w którym po zaciętym spotkaniu przegrał w trzech setach z Carlosem Alcarazem. Następnie wróciły demony, czyli kłopoty zdrowotne. Wycofał się z rywalizacji, a gdy wrócił, to niespodziewanie dotarł aż do 1/4 w Rzymie i finału w Genewie, gdzie był o włos od pokonania Novaka Djokovicia. Ze Szwajcarii poleciał do stolicy Francji, a tam przegrał już w pierwszej rundzie. Potem jeszcze wycofał się z zawodów trawiastych w Holandii po pierwszym spotkaniu. W końcu przyszła kolejna operacja i wspomniana przerwa do stycznia.
Bez Massu będzie lepiej?
Czy można w ogóle oceniać jego współpracę z Nicolasem Massu? Wątpliwe. Chilijczyk nie miał do dyspozycji zawodnika, który był fizycznie gotowy do walki na dłuższym dystansie. Nie może mieć do nikogo pretensji, bo wiedział, iż sytuacja Polaka po urazie, jaki przydarzył się na Wimbledonie, jest niepewna. Jednakże z drugiej strony trudno pozbyć się wrażenia, iż nasz tenisista nie miał do końca choćby jak skorzystać z wiedzy i doświadczenia swojego trenera. Zbyt długo pauzował, ta kooperacja była zbyt poszatkowana, by można było coś trwałego zbudować. Czy z nowym trenerem będzie lepiej, jeżeli kłopoty zdrowotne nie znikną?



Konsultantem Polaka dalej będzie Ivan Lendl, co potwierdziła Sport.pl PR menedżerka Huberta Hurkacza Katarzyna Montgomery. Lendl to absolutna legenda tenisa, wielokrotny mistrz wielkoszlemowy. Rzadko pojawiał się na trybunach podczas spotkań Hurkacza, a ich kooperacja opiera się głównie na zdalnej komunikacji.
Kto będzie następcą Nicolasa Massu? - Hubert prawdopodobnie wróci do swoich notatek sprzed wyboru Nicolasa i do listy potencjalnych kandydatów. Są konkretne nazwiska, ale ostateczna decyzja jeszcze nie zapadła - tłumaczył ojciec tenisisty. Na ten moment prawdopodobnie będzie trenował ze swoim wieloletnim sparingpartnerem oraz przyjacielem, Mateuszem Tarczyńskim.
Menedżerka Huberta Hurkacza przedstawiła nam najbliższe plany startowe. To turnieje kolejno w: Monte Carlo, Monachium, Madrycie, Rzymie, Genewie i wielkoszlemowy w Paryżu. Zawody w Monako ruszają od 5 kwietnia. Nie wiadomo, czy do tego czasu Polak ogłosi nazwisko nowego trenera.
Idź do oryginalnego materiału