- Wszyscy, którzy uczestniczyli w wypadku, są w tej chwili w szpitalach na badaniach medycznych - powiedział Polsat News Tadeusz Dykas właściciel firmy transportowej, której autobus uległ wypadkowi na Węgrzech. - Nie znam przyczyny tego zdarzenia. Kierowcy byli doświadczeni, jeździli na tej trasie wielokrotnie - wyjaśnił Dykas. Podkreślił, iż jest w stałym kontakcie z konsulatem.
Szef firmy transportowej zabrał głos. "Kierowcy byli doświadczeni, jeździli na tej trasie"

- O 7 rano byliśmy na miejscu wypadku - powiedział Polsat News Tadeusz Dykas właściciel firmy transportowej, której autobus uległ wypadkowi na Węgrzech. Jak dodał, ranni są rozmieszczeni w różnych szpitalach w kraju.
Dykas przekazał, iż na Węgry przyjechali autokarem. - Te osoby, które są zdolne do powrotu do kraju, mogą z nami wracać - zaznaczył.
- Wszyscy Ci, którzy uczestniczyli w tym zdarzeniu, są w tej chwili w szpitalach - poinformował. Dodał, iż przechodzą badania medyczne.
Właściciel firmy transportowej dodał, iż jeden z policjantów przekazał mu, iż dalsze decyzje będą podejmowane po zakończeniu procedur medycznych.
Wypadek w trakcie pielgrzymki. Szef firmy transportowej: Nie znam przyczyny tego zdarzenia
- Było tam dwóch kierowców. Rozmawiałem z jednym z nich, tym rannym - przekazał Dykas. - Drugi z kierowców jest przesłuchiwany - zaznaczył.
Szef firmy transportowej dodał, iż nie ma z nim kontaktu, bo telefony zostały w autokarze.
ZOBACZ: Tragedia polskiego autokaru, cztery ofiary z jednej wsi. Sołtys: Czarny dzień w historii
- Nie znam przyczyny tego zdarzenia. Kierowcy byli doświadczeni, jeździli na tej trasie wielokrotnie - wyjaśnił Dykas. Zaznaczył, iż autobus był miesiąc temu na badaniu technicznym. - Wszystko tam było sprawne - przekazał.
Podkreślił, iż jest w stałym kontakcie z konsulatem. - Osoby, które chcą uzyskać informacje o poszkodowanych, dzwonią do nas cały czas - zaznaczył.
Wcześniej Dykas w rozmowie z Interią mówił, iż pilot wycieczki zadzwonił do niego po pierwszej w nocy i poinformował o wypadku.
- Dzwoniliśmy do konsulatu, zostawiliśmy swój numer telefonu, żeby po prostu jakoś dostać informację, ewentualnie podjechać po tych ludzi do jakichś szpitali. A po prostu na razie nie nie mamy żadnej informacji - przekazał. Szef firmy dodał, iż do kierowców ma 100-procentowe zaufanie.
Tragiczny wypadek na Węgrzech. Nie żyje 12 osób
W niedzielę na autostradzie M3 na Węgrzech doszło do wypadku autokaru z polskimi turystami, głównie z Podkarpacia oraz jedną osobą z województwa małopolskiego, którzy wracali z Miediugorie w Bośni i Hercegowinie.
ZOBACZ: Tragedia na Węgrzech, nie żyje 12 osób. Prokuratura wszczęła śledztwo
Do zdarzenia doszło ok. godz. 1. Autokarem podróżowało 59 polskich obywateli – 57 pasażerów i dwóch kierowców. Zginęło 12 osób, a 10 pasażerów jest w stanie ciężkim, w tym pięć w stanie zagrożenia życia. Poszkodowani przebywają w szpitalach na Węgrzech.


2 godzin temu
















