Szpilka niemal zaczął MMA od Pudzianowskiego! „Całe szczęście, iż wtedy był głos rozsądku”

2 godzin temu
Zdjęcie: Fot. YouTube


Artur Szpilka przyznał, iż jego debiut w MMA mógł wyglądać zupełnie inaczej. Pierwszym rywalem „Szpili” miał być Mariusz Pudzianowski, ale jeden z treningów gwałtownie uświadomił byłemu pięściarzowi, iż na tak wymagające zestawienie pozostało zdecydowanie za wcześnie.

Dziś Szpilka jest już jednym z czołowych ciężkich w KSW i podczas XTB KSW 124 zawalczy z Michalem Vojcakiem o tymczasowy pas królewskiej kategorii. Polak przeszedł ogromną drogę od swoich pierwszych treningów MMA, a zwycięstwo może zagwarantować mu starcie z absolutnym dominatorem dywizji, czyli Philem De Friesem.

Szpilka gwałtownie zweryfikował swoje plany na debiut

W rozmowie z InTheCagePL „Szpila” wrócił pamięcią do początków swojej przygody z mieszanymi sztukami walki. Jak zdradził, plan zakładał, iż w pierwszym występie zmierzy się właśnie z „Pudzianem”.

Problem w tym, iż pierwsze treningi parteru dobitnie pokazały mu, jak wiele musi się jeszcze nauczyć.

– Dlaczego nie było walki z Mariuszem Pudzianowskim, taki miałem mieć debiut. Przyszedłem i Mansur u nas… waży, nie wiem jaka to jest waga. Ja pamiętam, on mnie wywracał na ziemię i ja nie mogłem spod niego wstać. Możesz sobie to wyobrazić.

Mniejszy gabarytowo zawodnik bez większych problemów sprowadzał Szpilkę i kontrolował go na macie. To wystarczyło, by były pięściarz natychmiast zadzwonił do Martina Lewandowskiego.

– Ja pierwsze co po sparingu… tylko ja nie biłem ich mocno, ale chciałem wstać, a on fajnie rozkładał ciało. Pierwsze, pamiętam dzwonię: „Martin no nie ma szans, gdzie. Mansur mnie wywraca”. A on: „kto?”, „no Mansur”. A Martin: „przecież on jest taki mały…”.

Szpilka nie potrzebował więcej argumentów. Uznał, iż walka z Pudzianowskim musi poczekać.

– A ja mówię: „no tak. I wiesz tu chodzi o to, że, mówię, musimy poczekać z tym Mariuszem”. No i całe szczęście, iż wtedy jeszcze był głos rozsądku, bo kto wie jakby się potoczyła moja kariera, gdybym wtedy miał debiut z Mariuszem…

Z perspektywy czasu trudno nie przyznać mu racji. Zamiast rzucać się na głęboką wodę, Szpilka dostał czas na naukę nowej dyscypliny, a dziś jest już o krok od walki o pełnoprawny pas KSW.

Idź do oryginalnego materiału