Fot. Paweł JerzmanowskiHat-trick Gyökeresa przeciwko Ukrainie zrobił wrażenie na całej Polsce i słusznie — ale obraz Szwecji jako niepokonanego kolosa nie jest pełny. Graham Potter wystawia kadrę poważnie przetrzebioną przez kontuzje, a lista nieobecnych robi wrażenie.
Tuż przed finałem barażowym szwedzką obronę dotknął kolejny cios. Isak Hien, stoper Atalanty i jeden z liderów defensywy, wypadł z gry w najgorszym możliwym momencie. Szwedzka prasa nie kryje rozżalenia — 26-latek był w najlepszym momencie swojej kariery i trzymał w ryzach całą linię obrony. Jego miejsce najprawdopodobniej zajmie Carl Starfelt, czyli zmiennik, nie podstawowy zawodnik.
To świeża rana, która może mieć bezpośrednie przełożenie na wtorkowy mecz. Polska ma w swoich szeregach zawodników potrafiących wykorzystać chaos w ustawionej na nowo defensywie.
Isak i Kulusevski — dwa wielkie nazwiska poza grą
Największą nieobecnością w szwedzkiej kadrze pozostaje Alexander Isak. Snajper Liverpoolu walczy z urazem kości strzałkowej od końcówki grudnia i do pełni sił ma wrócić dopiero w drugiej połowie kwietnia. To ogromna strata — razem z Gyökeresem tworzył duet, który mógłby sparaliżować każdą defensywę na świecie.
Jeszcze dłużej poza grą jest Dejan Kulusevski. Pomocnik Tottenhamu poddał się operacji kolana niemal rok temu i przez cały czas nie wrócił do zdrowia. W 45 meczach dla reprezentacji zdobył 12 bramek i zaliczył tyle samo asyst — to statystyki, które mówią same za siebie. Szwecja bez niego to zupełnie inny zespół pod względem kreatywności i stwarzania sytuacji.
Długa lista: Krafth, Holm i dwóch bramkarzy
Kontuzje dotknęły też inne pozycje. Emil Krafth z Newcastle United nie gra od sierpnia — operacja kolana przekreśliła mu praktycznie cały sezon. Emil Holm, prawy obrońca wypożyczony z Bolonii do Juventusu, również znalazł się na liście poszkodowanych. Do tego grona dołączają dwaj rezerwowi bramkarze — Jacob Widell Zetterström z Derby County i Viktor Johansson ze Stoke City.
Łącznie siedem nazwisk, których na boisku w Sztokholmie nie zobaczymy. To nie jest argument za tym, żeby Polska wchodziła w mecz bez respektu — Gyökeres sam w sobie wystarczy, żeby zepsuć każdy plan taktyczny. Ale to wyraźny sygnał, iż Szwecja zagra u siebie w osłabionym składzie, a Urban ma powody do ostrożnego optymizmu.

3 godzin temu















