Top 10 (17-23.09)

kkslech.com 1 tydzień temu

Top 10 jest cyklem dotyczącym bezpośrednio internautów serwisu KKSLECH.com. Co tydzień w środę moderatorzy wyróżniają 10 najlepszych komentarzy oddanych przez kibiców Lecha Poznań w wiadomościach pojawiających się na łamach tej witryny oraz w „Śmietniku Kibica”. Komentujesz sprawy związane z Kolejorzem? Co tydzień jest szansa, iż to właśnie Twój wpis dotyczący głównie klubu znajdzie się wśród wyróżnionych komentarzy.

Reklama



Autor wpisu: Tetryk78 do newsa: 5 szybkich wniosków: Crystal Palace – Lech 4:0

– „Porażka była tak raczej pewna jednak jej styl to już granda. Pretensje największe chyba mam do trenera – obiecywał, iż „ma plan” na Crystal Palace. Jakoś tego planu nie było widać – zagraliśmy taką samą taktyką jak zawsze w lidze. Już pisałem, iż granie tak z mocnym zespołem to samobójstwo i właśnie tak się to skończyło. Atak 6 do 8 zawodników z nadzieją, iż któryś „wdusi” bramkę to może się udać w naszej ekstraklapie. Na usprawiedliwienie trenera trzeba oddać, iż nie mamy w drużynie napastnika, który mając pół szansy strzeli z tego gola. Gramy Ishakiem – on już niestety najlepsze lata ma za sobą i trudno od 34latka wymagać cudów. Niestety obiecywany zmiennik okazał się kolejnym niewypałem w historii naszych zakupów. Ergo zostaliśmy bez napastnika więc gole musi strzelać kto akurat danego dnia się „obudzi”. Taktyka na Radomiaka a nie na grę w Europie.

Czekam na kolejne wynurzenia o wydanych 15 mln – te starczyły na 5 transferów. W skali szkolnej to Allah – oceniam go mimo wysztsko na 5, Yegbe to takie 4-, Palma to słaba 3ka, Berggsen chyba też należy liczyć na 3ke skoro nie wygrywa rywalizacji z Murasiem oraz Lis też na 3. Średnia 3.6 – słabo jak na tak podobno dobrze zarządzany klub. Idąc dalej w te matematykę suma ocen daje 18 czyli każdy „punkt” tej skali kosztuje nas 1.2mln. Zatem kluby takie jak Jaga czy Górnik kupiłby za to min. 15 zawodników i tu wystarczy by dwóch z tej 15stki dostało ocenę 2 by przebić naszą średnią. Paranoja oczywiście to paranoja bo pewnie lepiej mieć 3 na 5tke niż 15 na 2 ale oddaje możliwości zakupowe. Serio scouting leży i nikt tego nie widzi? Może czas ruszyć się z gabinecików, przestać bazować na kontaktach z dwiema agencjami (plus agencje krajowe) i zacząć obserwować świat a nie tylko czekać co nam wcisnąć raczy zaprzyjaźniony pan manager?
O drugim aspekcie czyli „głębi składu” to chyba choćby nie warto pisać.

Moje wnioski? Mam mieszane uczucia – z jednej strony z NF doszliśmy już do kresu jego możliwości i widać, iż nic nowego nie wymyśli. Widać też raczej, iż zawodnicy pod jego pieczą raczej notują zjazd niż rozwój. Z drugiej przy takich umiejętnościach wyszukiwania to albo znów dostaniemy powrót Rumaka albo kolejnego co miał dobry sezon gdzieś w Skandynawii a potem przepadł. Niestety Lech mimo tego bicia piany o dobrym rozwoju i zarządzaniu wg mnie jest klubem zarządzanym dość średnio i opartym nie na merytorycznym podejściu do piłki tylko na układach i sympatiach osobistych. Oczywiście atmosfera i te „DNA” to fajna sprawa ale ważna jest też fachowość, rozwój i umiejętność reakcji na problemy. Szczególnie to ostatnie leży – zanim SSO coś w klubie raczy zmienić zwykle mijają sezony a zmiany są często kosmetyczne i zrobione wtedy gdy szanse po raz kolejny „odjechały”. Cóż…może kiedyś się nauczy, iż wrzody się tnie a nie pudruje. Pewnie zaraz polecą komentarze o stabilizacji finansowej – ta jednak wynika tylko z tego, iż Rutek boi się ryzykować finansowo i iż nie stać go na takie „wpompowanie” w klub jak czasami widujemy choćby w naszej lidze (skutek marny -wiem ale to nie wina dużej kasy tylko tego co w Lechu – braku dobrego zarządzania) więc pilnujemy wydatków i wydajemy absolutnie minimum, które się „pokryje” bez ryzyka.

Cóż…w tym sezonie będziemy jeszcze nie raz cierpieć jak wczoraj, będą przegrane bolesne jak ta. Oby takie były tylko w Europie a nie także w naszej ekstraklapie. Czasem musi być źle by potem mogło być lepiej. Obawiam się, iż u nas jest źle po to by potem mogło być ..tak samo. Bo zmiany to ryzyko a ryzyka nikt w zarządzie nie lubi…”

—

Autor wpisu: Bart do newsa: Wystaw oceny po Crystal Palace – Lech 4:0

– „Po prostu nie potrafią grać szybciej? To mają się okazję nauczyć!! Ja nie oczekuję, iż Rutkowski z Rząsą i działem naukowym opracują plan z gatunku kur*a sprytnych, za pomocą którego w kilka lat intensywnością i szybkością myślenia dobijemy do poziomu takiego Crystal Palace. To jest nierealne, bo w Premier League grają piłkarze którzy nie mają wyraźnych wad i słabych stron. Nie oznacza to, iż niczego nie można poprawić. Można i trzeba. Ja po prostu wskazałem nad czym moim zdaniem trzeba będzie pracować. Samą metodyczną pracą można osiągnąć wiele. Przecież są ćwiczenia na poprawienie szybkości podejmowania decyzji, czy na wymuszenie nawyków skanowania przestrzeni. Można wprowadzić zasadę ograniczonej liczby kontaktów z piłką i określonej liczby sekund na odegranie piłki po jej otrzymaniu i stopniowo te limity zmniejszać. Można kazać piłkarzom przed przyjęciem piłki krzyknąć kolor pachołka uniesionego gdzieś z boku.

To są przykłady wyszukane na gwałtownie w necie. Ja się nie znam na metodologii treningów sportowych, ale znam się trochę na pedagogice i psychologii kognitywnej. Granie w piłkę to umiejętność jak każda inna której trzeba się nauczyć. Nauka każdej umiejętności przebiega według tego samego schematu: od świadomego i powolnego wykonywania jakiejś czynności, aż do nabierania biegłości i przechodzenia w podświadome i instynktowne wykonywanie danej czynności. Można to zobrazować nauką zmieniania biegów w samochodzie. Na początku musimy świadomie pamiętać żeby kontrolować co jest z przodu, kontrolować lusterka, myśleć o tym kiedy zmienić bieg, pamiętać o sprzęgle. Sprawia to trudności. Nie potrafimy robić tylu rzeczy jednocześnie. Zdarza się nam zapominać o lusterkach, o sprzęgle, wciskamy sprzęgło ale nie wbijamy innego biegu, musimy zerkać na gałkę. Po prostu brakuje nam ramu w głowie żeby to wszystko okiełznać. Mózg jednak uczy się to wykonywać, aż do momentu gdy wszystko się „osadza” i przechodzimy w podświadomą biegłość i robimy wszystko instynktownie, bez myślenia czy to już pora na wyższy bieg. Można to też zobrazować nauką rytmiki i gry na instrumencie. Uczymy się metrum 4/4 z rytmem ósemkowym. Musimy ćwiczyć z metronomem, głośno liczyć „raz i dwa i trzy i cztery”, wyklaskiwać rytm albo tupać nogą, pamiętając jednocześnie o manualnej robocie do wykonania na instrumencie. Jest tego na początku za dużo. Brakuje nam ramu i się gubimy. Mózg jednak wszystko przyswaja, aż do momentu osiągnięcia biegłości, gdy nagle jeżeli mamy zacząć grać swoją partię w momencie „dwa i” w takcie to po prostu instynktownie to robimy, bez liczenia na głos ani bez liczenia w głowie. To nie jest żadne NASA. To wiedza podręcznikowa.

Wracając do piłki, oczywiście trenując szybkie myślenie i skanowanie przestrzeni w końcu dobije się do ściany, bo tak jak piszecie, nie wszystko da się wytrenować. Trzeba też mieć naturalne predyspozycje, a piłkarze z predyspozycjami kosztują więcej. Powiedziałbym, iż poziom wybitny osiągają ludzie z predyspozycjami, a poziom solidny osiągają ludzie z mniejszymi predyspozycjami. To nie jest jednak tak, iż ludzie wybitni mają jakieś nadludzkie wrodzone zdolności. Oni musieli tak samo wszystkiego się nauczyć, tylko z racji naturalnych predyspozycji przychodziło im to łatwiej i zaszli dalej.”



Autor wpisu: kibic007 do newsa: Wystaw oceny po Crystal Palace – Lech

– „My gramy w ataku to samo, bez praktycznie żadnego elementu zaskoczenia. Dla dobrych zespołów to woda na młyn, każdy wie, iż często rozgrywamy przez Pereirę (balony wrzucane już są pewnie sławne w notatnikach analityków), Gurgul próbuje przecinających podań z głębi itd. Wiedzą czego się spodziewać i tak jak widzieliśmy, kolejny raz byli na to przygotowani.

Jak na gościa w formie to Walemark za rzadko był wczoraj wykorzystywany, Sayyadmanesh podobnie. Poza sytuacjami Ishaka (wg wskaźnika miał 0.83 xG – więcej niż połowę całego zespołu) nie stworzyliśmy jakiegoś wielkiego zagrożenia. Można porównywać statystyki, mówić, iż mieliśmy dość wysoki ten wskaźnik, jednak głównym powodem jest to iż oddawaliśmy wiele strzałów i sobie go podwyższyliśmy. xG zresztą pokazuje, iż strzały były strzałami z niezbyt korzystnych pozycji czy to z dystansu czy byliśmy po prostu dobrze kryci. Te uderzenia pod koniec nie miały prawa wpaść i nie wpadły, czego nie można napisać o strzale głową po rożnym, panie Lis…

Pomysł by zaskoczyć czymś rywala – czyli interesujące SFG skończył się na Jagiellonii. Teraz wracamy do normy i tracimy bramki z kornerów. Trener od SFG to wielkie rozczarowanie, przecież to od lat dawidowa forma pobicia Goliatów europejskiej piłki, sami sobie odbieramy tę możliwość, beznadziejnie je rozgrywając. Zaraz zacznę oglądać mecze Broendby w Europie i będę znajdywał kozły ofiarne, bo to nie przecież Frederiksen przygotowuje wraz ze sztabem warianty rozegrania autów, przydzielania krycia SFG pod własną bramką. W ogóle za nic nie odpowiada w przypadku porażki i nie wie dlaczego piłkarze podejmują takie a nie inne decyzje. W ogóle wesoła obrona nie jest możliwa do wytrenowania, by jako tako wyglądała. Najwidoczniej jest kiepska i taka już musi pozostać, nic nie da się z tym zrobić. Smutne… najwidoczniej defensywa jest przereklamowana. Jak wygrywamy – sukces Frederiksena, jak przegrywamy – ktoś inny winny. Nieprzypadkowo lista solidnych oklepów się wydłuża.”

—

Autor wpisu: Sosabowski do newsa: Wystaw oceny po Lech – Radomiak 5:1

– „Trudny początek, pięknego zwycięstwa. Lech aktualnie przerasta tę ligę i nie tylko wynik na to wskazuje. Praktycznie cały mecz miałem wrażenie, iż Kolejorz kontroluje piłkę a przeciwnik tylko za nią biega. I oczywiście mieli swoje szanse, ale nie wyglądali jak zespół. My za to nie dość iż mamy indywidualności w postaci Walemarka czy Sayadmanesha to jeszcze zgraną i stabilną kadrę. Mam też duże wrażenie iż Patrick długo w Poznaniu nie pobędzie. Świetny też występ Mońki, Gurgula czy Rodrigueza. Słaby Ishaka, Agnero, czy Murawskiego. Ten ostatni kryminał w ostatnich dwóch meczach. Ale nie mówiąc już choćby o tym babolu. Większość akcji Radomika z potencjałem na bolą to właśnie pusta przestrzeń przed polem karnym. Tam można było holować te piłkę przez długie sekundy. A Murawskiego ani widu ani słychu. Co mnie cieszy to to iż zespół pokazał jaja. Pamiętam czasy jak strata pierwszej bramki oznaczała porażkę. Dzisiaj w parę minut odwracamy wynik spotkania i na luzie dojeżdżamy do 90 minuty. A trener wkurza się iż chłopaki sobie próbują postrzelać jak na treningu. Oby Duńczyk miał tylko takie problemy Najgorsze co może się przytrafić kibicowi Ekstraklasy to przerwa w rozgrywkach. Oby po powrocie Ishak wyglądał jak piłkarz. Dzisiaj mógł dołożyć z 4 gole do wyniku.”

—

Autor wpisu: yarek76 do newsa: Lech Poznań w raporcie finansowym 2025/2026

– „Sukces krajowy + faza ligowa euro pucharów = wynik ponad 200 mln przychodu Lecha. Cieszy to, iż niecałe 10% stanowią przychody ze sprzedaży piłkarzy. Za rok jeżeli dojdzie do transferów wychodzących Mońki i/lub Gurgula to wydaje się, iż przychody spokojnie przekroczą 300 mln PLN. Granie w fazie ligowej LE to również większe przychody nie tylko z UEFA ale pewnie z dnia meczowego a i zainteresowanie Lechem z pewnością dzięki temu jest większe. Nie ma co robić wielkich analiz żeby napisać iż tytuł MP + faza ligowa euro pucharów to recepta na zwiększanie przychodów, a te powinny zmierzać do sprowadzania coraz lepszych jakościowo piłkarzy. Widać wielokrotnie, iż jakość piłkarska na boiskach ekstraklasy jest po stronie Lecha i teraz niezbędna jest dbałość o kadrę, bo bez niej będzie trudno o sukcesy. A gdyby puścić wodze fantazji i wyobrazić sobie, iż za rok Lech awansowałby jako obrońca tytułu MP do fazy ligowej LM to przychody mogłyby zbliżyć się do 400 mln. Z takimi pieniędzmi i rozsądną polityką transferową można byłoby myśleć o zbudowaniu solidnej przewagi nad rywalami w ekstraklasie, ale to tylko marzenia, które mimo wszystko są do zrealizowania.”

Reklama



Autor wpisu: Reyvan do newsa: Spokój na 19 dni. Lech Poznań – Radomiak Radom 5:1

– „To co zaczęło się fatalnie, kryminalnie wręcz jeżeli chodzi o kontynuację błędów obronnych, a była to czwarta stracona -z pięciu ostatnich bramek, jakie Lech stracił w ostatnich meczach. Gra w tej strefie w wykonaniu Lecha, niestety woła o pomstę do nieba. Dziś znów popisał się Murawski. Kończy się na szczęście całkiem dobrze. Choć minusów nie brakowało.

Można powiedzieć, iż dobrze iż to był Radomiak, bo taki wylew z mocniejszą ekipą mógł się skończyć o wiele gorzej. No ale tutaj widać, iż zespół jest w okresie przejściowym, i byle do przerwy reprezentacyjnej, w czasie której pewnie pojawi się tam inny trener. Lech natomiast zareagował koncertowo. Z tym iż w całej tej orkiestrze, znów niestety fałszował Ishak. Dwie zmarnowane naprawdę dobre sytuacje. Trochę rehabilitacja, przy drugim golu dla Lecha, gdzie zagrywa piętą i uruchamia całą sekwencję zdarzeń, które prowadzą do strzelenia bramki. Do tego słupek. No i asystostrzał, z akcji z Sayadmaneshem. Mimo wszystko oczekujemy goli. A tych nie ma.

Poza tym Lech w zasadzie i w ofensywnie i w defensywnie bez problemów. Coś tam niby Radomiak próbował, ale to było w tym meczu zdecydowanie za mało. Świetne spotkanie – kolejne. Zagrał Rodriguez. Niestety znów najlepszą szansę na strzelenie gola zmarnował Agnero, bo uparł się iż będzie uderzał lewą, a nie prawą na której miał piłkę, do uderzenia. Słaby kolejny występ Palmy, który pod koniec spotkania zepsuł jeszcze akcję przecinając podanie do Hakansa.

Szkoda iż przy wyższym prowadzeniu Zimny nie wpuścił na murawę, ani Delikata, ani Szymczaka, bo myślę, iż tutaj nic by kompletnie nie ryzykował. Sumując Lech nie pękł, po wygranej Legii, Wisły, i Pogoni, i zrobił swoje odrabiając dwa punkty do Górnika, i ciągle ma jeden zaległy mecz, i spokojnie zaczyna przerwę reprezentacyjną. Ligowo ten fragment sezonu, można uznać za dobry. A choćby dobry z plusem.
Oby tak dalej i lepiej.”

—

Autor wpisu: Zuku112 do newsa: Ośmieszeni w prawdziwej Europie. Crystal Palace – Lech Poznań 4:0

– „Nie mam pretensji do Lecha o to, iż przegrał z Orłami. Crystal Palace jest zespołem z dużo mocniejszej ligi, dysponuje większym budżetem i zawodnikami przyzwyczajonymi do intensywności, której w Ekstraklasie praktycznie się nie spotyka. Mam natomiast ogromne pretensje o sposób tej porażki, ponieważ po raz kolejny Lech nie tylko został pokonany przez rywala, ale również bardzo wydatnie pomógł rywalowi pokonać samego siebie. Zimny po raz kolejny pomylił odwagę z brakiem zabezpieczenia. W Zabrzu źle zarządził zmianami i po zejściu kilku podstawowych zawodników drużyna całkowicie się posypał. W Londynie błąd został popełniony jeszcze przed pierwszym gwizdkiem, a później trener nie potrafił go odpowiednio gwałtownie naprawić. Brak Berggrena oczywiście bardzo ograniczał pole manewru. Szwed wypadł z powodu problemu z mięśniem dwugłowym, a przy nieobecności Kozubala Frederiksen został w środku adekwatnie z Murawskim, Rodríguezem oraz Jagiełłą. Tylko iż taka sytuacja powinna skłonić do zmiany planu, a nie do udawania, iż można zagrać dokładnie tak samo, tylko innymi ludźmi. Ustawienie Murawskiego obok Rodrígueza, z Wålemarkiem, Palmą, Allahyarem i Ishakiem przed nimi, wyglądało ofensywnie i odważnie. W praktyce oznaczało jednak, iż jedynym zawodnikiem mającym naturalny odruch zabezpieczania przestrzeni przed obroną był Murawski. Rodríguez jest piłkarzem kreatywnym, lubiącym wyjść wyżej, przyjąć piłkę między liniami i uczestniczyć w rozegraniu. Nie jest drugim defensywnym pomocnikiem, który zamknie środek, wygra pojedynek i zaasekuruje bocznego obrońcę. Przeciwko Crystal Palace, które grało trójką stoperów, szeroko ustawionymi wahadłowymi oraz zawodnikami ofensywnymi schodzącymi do półprzestrzeni, oznaczało to ogromne odległości do bronienia. Po każdej stracie Murawski musiał jednocześnie zabezpieczać środek, pomagać bocznym sektorom i pilnować wejść zawodników z drugiej linii. To było zadanie przekraczające możliwości jednego piłkarza, szczególnie przeciwko rywalowi grającemu szybciej i fizyczniej.

Można było zagrać ostrożniejszym 4:3:3. Można było zrezygnować z jednego skrzydłowego, zagęścić centrum oraz świadomie nastawić się na szybki atak po odbiorze. Żaden z tych wariantów nie gwarantował punktów, ale dawał większą szansę, iż Lech przez pierwsze pół godziny pozostanie w meczu. Tymczasem Zimny przed spotkanim zapowiadał, iż chce pokazać tożsamośc Lecha. To dobrze brzmi, dobry zespół nie traci własnej tożsamości tylko dlatego, iż przeciwko znacznie mocniejszemu rywalowi zmienia wysokość pressingu, liczbę zawodników w środku albo sposób zabezpieczenia po stracie. Adaptacja nie jest tchórzostwem. Jest podstawowym obowiązkiem trenera w europejskich pucharach.

Pierwsza bramka była wyłącznie niewytłumaczalnym błędem Yegbe. Nie da się obciążyć szkoleniowca odpowiedzialnością za wrzut z autu wykonany praktycznie pod nogi przeciwnika. Ale kolejne wydarzenia pokazały już problem szerszy niż jedna indywidualna pomyłka. Przy drugim golu Murawski odpowiadał za krycie Chrisa Richardsa, jednego z najgroźniejszych zawodników Palace w powietrzu. Po problemach ze stałymi fragmentami w Zabrzu sztab powinien szczególnie dokładnie przemyśleć takie ustawienie. Powierzenie Murawskiemu pilnowania znacznie silniejszego fizycznie stopera nie było wyłącznie błędem zawodnika. Była to również decyzja dotycząca podziału odpowiedzialności przy rzucie rożnym. Richards praktycznie bez przeszkody zdobył bramkę głową. Chwilę później Murawski spóźnił się w polu karnym i sprokurował jedenastkę. Po 34 minutach było 0:3. Nie zamierzam zwalniać Murawskiego z odpowiedzialności. Rozegrał bardzo słabe spotkanie. Przegrywał pojedynki, był spóźniony, nie nadążał za ruchem przeciwników i podejmował decyzje, których zawodnik z jego doświadczeniem podejmować nie powinien. Tylko właśnie od tego na ławce jest trener, żeby zobaczyć, iż konkretny piłkarz w konkretnym meczu sobie nie radzi. Po przerwie można było dokonać korekty. Frederiksen tego nie zrobił. Pierwsze zmiany przeprowadził dopiero w 61. minucie i zdjął Ishaka oraz Allahyara. Było w tym coś bardzo niespójnego. o ile trener przez cały czas wierzył w odwrócenie spotkania, dlaczego zdejmował dwóch zawodników mogących stworzyć zagrożenie? o ile natomiast uznał, iż mecz jest rozstrzygnięty i trzeba już zarządzać siłami, dlaczego pozostawił na boisku Murawskiego, który miał fatalny wieczór i był najbardziej narażony na kolejny kosztowny błąd?

Po pierwszej żółtej kartce dla Murawskiego w 76. minucie jego zmiana powinna być automatyczna. Było 0:3. Nie istniał żaden sportowy powód, żeby ryzykować grę w dziesiątkę. Można było cofnąć Jagiełłę obok Rodrígueza, wprowadzić zawodnika ofensywnego w inne miejsce albo dołożyć Skrzypczaka i zmienić ustawienie. Żadne rozwiązanie nie byłoby idealne, ale każde byłoby rozsądniejsze od pozostawienia na boisku zmęczonego i sfrustrowanego pomocnika z kartką. Frederiksen nie zareagował. Murawski w 87. minucie dostał drugą żółtą, a dwie minuty później Lech stracił czwartą bramkę. To nie jest detal ani gol wyłącznie dla statystyk. W fazie ligowej pierwszym kryterium rozstrzygającym przy równej liczbie punktów jest bilans bramek. Przy przewidywanej walce o miejsca w okolicach granicy TOP 24 wynik 0:3 i wynik 0:4 naprawdę nie muszą oznaczać tego samego. Właśnie dlatego pozostawienie Murawskiego uważam za poważny błąd trenera, a nie za łatwą ocenę dokonaną po końcowym gwizdku. Każdy obserwujący spotkanie widział, iż Muraś jest spóźniony, popełnia błędy i traci kontrolę nad emocjami. Nie przekonują mnie również próby obrony występu dzięki posiadania piłki czy liczby strzałów. Po wyniku 3:0 Palace nie musiało już przez cały czas grać na najwyższej intensywności. Mogło oddać fragmenty boiska, pozwalać Lechowi na mniej groźne próby i wybierać momenty do przyspieszenia.

Statystyki z meczu, którego losy rozstrzygnęły się po nieco ponad pół godzinie, trzeba zawsze interpretować przez pryzmat wyniku. Lech momentami nie wyglądał źle z piłką, ale nie oznacza to, iż był blisko nawiązania realnej walki. Muszę też w tym miejscu bardzo przyznać rację @tomasz1973. Jego wpisy były czasami ostre, ale jako jeden z nielicznych nie dał się oślepić dobremu początkowi okna transferowego. Od początku oddzielał liczbę nazwisk w kadrze od liczby pełnowartościowych zawodników gotowych do gry na tym poziomie. Mnie pierwsze transfery niestety oślepiły i dały nadzieję na coś wyjątkowego. Założyłem, iż dobry początek okna będzie zapowiedzią równie dobrej końcówki. Że klub dołoży jeszcze gotowego stopera, doświadczonego bramkarza oraz przynajmniej jednego zawodnika pozwalającego zabezpieczyć atak albo środek. Tak się nie stało. Zarząd potraktował kilka dobrych ruchów jak zakończenie całej pracy. Tymczasem okna transferowego nie ocenia się po tym, jak efektownie się zaczęło. Ocenia się je po tym, czy po jego zamknięciu trener ma odpowiedź na zwyczajne i całkowicie przewidywalne problemy sezonu. Jedna kontuzja Berggrena i wcześniejszy uraz Kozubala sprawiły, iż w najtrudniejszym meczu od wielu miesięcy Lech miał do środka Murawskiego, Rodrígueza i Jagiełłę. Wystarczyły dwie absencje, żeby sposób gry całej drużyny został uzależniony od formy jednego 32 letniego defensywnego pomocnika. To najlepiej pokazuje, iż kadra nie została adekwatnie domknięta.

Kontuzje nie są usprawiedliwieniem dla wąskiej kadry. Kontuzje są powodem, dla którego buduje się szeroką kadrę. o ile wypadnięcie jednego albo dwóch zawodników powoduje konieczność zmiany całego ustawiena zespołu, to nie mamy jakościowej głębi. Mamy dobrą podstawową jedenastkę i kilka interesujących alternatyw. Nie chodzi więc o to, iż zarząd powinien był przewidzieć konkretnie uraz Berggrena akurat przed Crystal Palace. Powinien był przewidzieć, iż w okresie z ligą, Pucharem Polski i ośmioma meczami fazy ligowej Europy zawodnicy będą wypadać. To nie jest czarnowidztwo. To matematyka sezonu. Najgorsze jest to, iż różnica pomiędzy dobrym oknem a bardzo dobrym oknem prawdopodobnie wynosiła dwa albo trzy rozsądne ruchy. Drugi doświadczony bramkarz, gotowy defensywny pomocnik i napastnik zdolny realnie odciążyć Ishaka. Klub uznał jednak, iż kadra jest wystarczająca. W Ekstraklasie być może rzeczywiście wystarczy. W prawdziwej Europie właśnie zobaczyliśmy, ile warte jest słowo „wystarczająca”.



Autor wpisu: Kibic71 do newsa: Przed meczem: Lech – Radomiak 5:1

– „Czytając wybrane opinie w powyższych komentarzach, muszę stwierdzić, iż emocje, emocje i jeszcze raz emocje grają tutaj pierwszoplanową rolę. Załóżmy, iż Lech wygrałby lub zremisował ostatni mecz z Crystal Palace. Jakie byłyby wtedy komentarze? Pewnie pojawiłyby się głosy, iż mamy najlepszą od wielu lat drużynę i wszystko jest super. Niestety sport dostarcza wielu emocji, a dla nas, kibiców Lecha, są wśród nich również porażki.

Dziś Lech musi, a przynajmniej powinien, wygrać, ale jak to zrobi i jaki będzie wynik, zobaczymy. My, kibice, zawsze liczymy na najlepszy rezultat. Lech ma swoje słabe strony, ale porównywanie dzisiejszych zawodników z drużynami sprzed kilkunastu lat jest tylko teoretycznym wrażeniem, a nie rzeczywistą analizą. Spoglądając spokojnie na naszą ekstraklasę, możemy się zastanowić, czy jesteśmy w dobrym miejscu. Dzisiejszy Lech różni się pod wieloma względami od tego sprzed lat. Klub jest dojrzalszy, co nie znaczy, iż jest już w pełni dojrzały. Zarówno zarząd, jak i sztab szkoleniowy zrobili duży krok do przodu. Wielu powie, iż za mały, inni, iż w złym kierunku. Sam czasami mam wątpliwości, czy podejmowane działania przyniosą oczekiwane efekty.

Na tle ekstraklasy jesteśmy wyróżniającym się zespołem. Na początku sezonu zostaliśmy okrzyknięci jednym z faworytów do obrony MP. Dziś wygląda to trochę inaczej, ale przecież to dopiero początek sezonu. Nie piszę tutaj o LE, bo to już odrębny temat, który opisałem w komentarzu „5 szybkich wniosków: Crystal Palace – Lech 4:0” z dnia 18 września 2026 roku. Co zrobić, żeby cieszyć się z obrony MP? Recepta jest dość prosta, choć oczywiście nie daje gwarancji sukcesu: praca, praca i jeszcze raz praca. Musi być ona oparta na szczegółowej analizie i wyciąganiu adekwatnych wniosków. Lech ma dobrą kadrę, ale na ewentualne zmiany i uzupełnienia nigdy nie jest za późno.

O brakach w kadrze i ewentualnych uzupełnieniach mogę dziś napisać przede wszystkim w kontekście ataku, bo tutaj sytuacja wygląda naprawdę źle. Jak możemy wygrywać mecze, jeżeli nie strzelamy bramek? Od trzech spotkań nie zdobyliśmy żadnej bramki i dziś jest ten moment, aby się przełamać. Radomiak również znajduje się w kryzysie. Mecz przed przerwą reprezentacyjną Lech musi wygrać. Wszyscy więc kibicujmy naszemu Kolejorzowi!”

—

Autor wpisu: Zbychu do newsa: 5 szybkich wniosków: Lech – Radomiak 5:1

– „Patrząc z trybuny, miałem takie wrażenie, iż bramka stracona w 16. sekundzie mocno podrażniła naszych piłkarzy i chyba ich obudziła. Bez tego pewnie mielibyśmy jakieś pykanie i mecz od pola karnego do pola karnego. Z Radomiakiem udało się wyciągnąć wynik, z kim innym może już tak łatwo nie być. Na pewno cieszy odrobienie wyniku, po 0:1 nie jesteśmy już skazani na porażkę. Dla mnie, jako kibica, to ważne – jest nadzieja. Kiedyś po 0:1 można było być prawie pewnym, iż już po meczu. Teraz na szczęście już nie.
Cały czas uważam, iż nasza obrona jest dziurawa. I chociaż akurat w tym meczu nie można się za wiele przyczepiać, to jednak w każdym meczu w naszym polu karnym jest kilka sytuacji, w których mamy dużo szczęścia. Ale są też pozytywy. Mońka kilka razy pewnie wyprowadził piłkę, wie, gdzie chce zagrać i na moje oko robi to precyzyjnie. Gurgul bardzo się rozwinął. Na jakość trzeba jednak poczekać i junior musi się ograć w seniorskim Lechu, żeby dojść do odpowiedniego poziomu. Za wiosnę sezonu 24/25 Michał Gurgul miał drugą najniższą średnią wśród obrońców, a teraz jest pewnym punktem zespołu. Na dodatek dobrze wygląda jego kooperacja z Sayyadmanesh’em, widać zrozumienie między tymi graczami. Gurgul więcej też daje do przodu, niż kiedyś. Murawski na poziomie ligowym to jest gracz wystarczający, poza tym wielbłądem wiele dobrych zagrań. Nie mam przekonania do Hakansa – szybki, ale co poza tym? Ishak… Ishak… Mam i będę miał wiele szacunku dla niego. Musiałby pójść w ślady Hamalainena, żeby go stracił. No nie może strzelić, coś się rozregulowało i nie może wrócić. Ale serducho ma i pracuje cały czas. Mam też wrażenie, iż gra dalej za polem karnym, niż kiedyś. Może to jest teraz dobra pozycja dla niego? Tylko kto przed nim? Przegapiono czas, kiedy powinien przyjść prawdziwy napastnik do rywalizacji. Zamiast tego powtórzono manewr pt. „młody, perspektywiczny, sprzeda się go za dobre bejmy” i sprowadzono Agnero. A my potrzebujemy napastnika „tu i teraz”. I nie sądzę, iż nie da się znaleźć napastnika, który podjąłby rękawicę i rywalizował z Ishakiem. W tej chwili nie ma kim zastąpić Kapitana, o ile mamy grać z klasycznym napastnikiem. Może Redakcja zrobi w przerwie na kadrę zestawienie ciekawych zawodników bez kontraktu, którzy mogliby przyjść do Lecha?
A w ogóle to mam wrażenie, iż Marchwiński w Lechu >> Fiabema + Agnero. Od niego piłka się nie odbijała, moim zdaniem umiał w Lechu grać z Ishakiem, strzelić bramkę też potrafił.”

—

Autor wpisu: Didavi do newsa: Antonin Cepek odchodzi z Lecha

– „Informacja szokująca. Lech dotychczas takich decyzji nie podejmował w trakcie sezonu. Ale od początku. Po pierwsze. Wielkie podziękowania dla Pan Cepka. Temat fizycznego przygotowania Lecha w ostatnich, mistrzowskich sezonach nie był na tablicy głównych rozmów, a to znaczy, iż przygotowanie fizyczne było na odpowiednim poziomie. Lech rozwija się po kątem intensywności i ten progres też widać. Antonin zdobył z Lechem 3 mistrzostwa, więc zna się na robocie i zasługuje na szacunek i podziękowania. Skąd taka decyzja i w takim momencie? Moment jest dobry, o ile za chwilę przyjdzie ktoś nowy. Rozstając się zimą byłby problem. Skoro Frederiksen, a pewnie bardziej Bortnik i dział naukowy miał wątpliwości co do pracy Cepka to lepiej wykorzystać teraz tę przerwę, niż szukać kogoś tuż przed lub w trakcie przygotowań.

Czy chodziło o urazy i sposób pracy? Możemy się domyślać. Lech poszedł w naukę. Bortnik przyszedł by ten dział lepiej wykorzystać i skoordynować ich analizy z treningiem. Podejrzewam, iż właśnie te „cyferki” się nie zgadzały i stąd decyzja o rozstaniu. Nie wiem kto odpowiadał za przygotowania do tego sezonu. Chyba głównie Bortnik. Jak dotąd Lech (całościowo jako zespół) wygląda dobrze. Gramy intensywnie, gramy do końca. Dużo słabiej gdy spojrzymy indywidualnie na poszczególnych zawodników jak Palma, Ishak, Jagiełło. Mówiło się o tym, iż Lech zmienił nieco plan, żeby od początku sezonu wejść w formie. Sprawdza się, zobaczymy jak będziemy wyglądać wiosną. W poprzednim sezonie to właśnie wiosną wyglądaliśmy znakomicie, a była to praca Cepka. Lech zaufał mocno Bortnikowi. Ocenimy na koniec sezonu czy była to dobra decyzja.”





Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)

Idź do oryginalnego materiału