Top 10 jest cyklem dotyczącym bezpośrednio internautów serwisu KKSLECH.com. Co tydzień w środę moderatorzy wyróżniają 10 najlepszych komentarzy oddanych przez kibiców Lecha Poznań w wiadomościach pojawiających się na łamach tej witryny oraz w „Śmietniku Kibica”. Komentujesz sprawy związane z Kolejorzem? Co tydzień jest szansa, iż to właśnie Twój wpis dotyczący głównie klubu znajdzie się wśród wyróżnionych komentarzy.
Autor wpisu: yarek76 do newsa: Puchar Polski – niepotrzebne rozgrywki wielu klubom
– „Premie wypłacane klubom są śmieszne, tak jak zostało to opisane, tylko zwycięzca może wyjść na plus na koniec tych rozgrywek. Zmiany w kwestii tych rozgrywek z pewnością są konieczne. Być może nie ma sensu rozgrywania meczów z drużynami z III ligi i nie mam na myśli umniejszania nikomu wartości ich klubów. Są kluby, które nie mają choćby odpowiedniej infrastruktury do zagrania meczu na przyzwoitym poziomie (mierny stan murawy, brak jakiegokolwiek oświetlenia a przez to mecze są rozgrywane np. w południe…). Być może rozstawienia byłyby ciekawym rozwiązaniem, wówczas te drużyny miałyby pewność zagrania na własnym stadionie a przez to być może choćby na wyjście na plus w kwestii finansów za rozegranie meczu w ramach PP. Rozstawione mogłyby być powiedzmy 4 drużyny z tabeli na koniec poprzedniego sezonu i wtedy byłaby większa pewność, iż potencjalni faworyci nie będą odpadali w pierwszych rundach (skoro dana drużyna wywalczyła dobre miejsce w lidze to rozstawienie w kolejnym sezonie PP byłoby kolejnym bonusem). Dzięki temu byłaby też większa szansa na to, iż te rozgrywki byłyby atrakcyjniejsze dla kibiców. Ciężko emocjonować się rywalizacją z drużyną z Tarnobrzegu czy Rzeszowa, choć dla kibiców tych drużyn to z pewnością duże wydarzenie. Oczywiście premia finansowa jest ważna, a dzięki obecnemu rankingowi zwycięzca PP zagra na 100% w fazie ligowej euro pucharów za rok. Jednak ta druga opcja jest możliwa tylko dzięki temu, iż inne drużyny grając w Europie uzyskiwały określone wyniki mające wpływ na ranking. Wisła Kraków miała swoją przygodę w Europie, ale szans na awans do fazy ligowej prawie żadnych. Z tego powodu jedna drużyna mniej punktowała do krajowego współczynnika. W ostatnich kilku sezonach dobrze punktowały w Europie w sumie tylko 4 kluby (Lech, Jagiellonia, Raków i Legia). Jaka jest szansa na to, iż jakakolwiek drużyna z I ligi zapunktuje dla Polski w Europie? W mojej ocenie są to szanse bliskie zeru… Premie wypłacane z PZPN-u za granie w PP powinny być zdecydowanie wyższe. Nie ma co w tej chwili oczekiwać, iż dzisiaj zarządzający tym związkiem ludzie mają jakiekolwiek pojęcie dotyczące wdrożenia rozsądnych zmian w rozgrywkach o PP…”
—
Autor wpisu: Spokojna Woda do newsa: Wpływ nowych piłkarzy na Lecha
– „Bardzo wczesny etap na oceny, niemniej można się spodziewać, iż całościowo najlepszym transferem będzie Sajjadmanesz, a najsłabszym… Palma. Na ten moment Lis = Mrozek (zachowując proporcje bycia lepszym i gorszym od Bartka w konkretnych elementach), a Yegbe = zdrowszy Milić. W Berggrena wierzę: będzie grał lepiej. Nie wiem, czy już teraz, za miesiąc czy może dopiero na wiosnę, ale to na papierze gość o klasę lepszy od Murawskiego. Zastanawia mnie Palma, czy powodem jego słabej gry jest dołek formy, czy też zwyczajnie po podpisaniu kontraktu już mu się nie chce? jeżeli to drugie, to Święty Boże nie pomoże i będziemy się bujać z Luisem pozorującym grę.
Na horyzoncie mała rewolucja kadrowa następnego lata. Rutek & spółka będą musieli sobie odpowiedzieć na bardzo ważne pytania, co zrobić z takimi zawodnikami jak Ishak, Pereira, Gumny, Agnero, Murawski czy Jagiełło, których wychowanków sprzedać, na jaką pozycję gracz ma być priorytetem, czy (potencjalne) 10 + mln EUR za Wålemarka będzie lepsze, niż pozostawienie go w zespole itp. Niezwykle istotną kwestią będzie też, czy nie odejść od modelu budowania drużyny, w którym musi być określona grupa polskich obywateli poza samymi młodzieżowcami. Mam wrażenie, iż Lech dotarł do momentu, gdzie sprowadzanie Kownackich, Linettych czy Jagiełłów sensu już nie ma (poziom sportowy nie ten), a na realnie dobrych polskich graczy Kolejorza jeszcze nie stać.”
—
Autor wpisu: Zuku112 do newsa: Wpływ nowych piłkarzy na Lecha
– „@ Spokojna Woda, zgadzam się, iż na ostateczne wyroki pozostało za wcześnie. Warto jednak rozdzielić dwie rzeczy, ocenę samego zawodnika oraz ocenę decyzji transferowej. Piłkarz może potrzebować kilku miesięcy na adaptację, ale już dzisiaj możemy ocenić, czy jego sprowadzenie rozwiązało problem, z którym klub wchodził w okno. Wpływu nowych piłkarzy nie mierzyłbym wyłącznie golami, asystami i minutami. Ważniejsze jest pytanie, jakie funkcje w drużynie dzięki nim zyskaliśmy.
Najbardziej jednoznacznie wypada Sayyadmanesh. Nie tylko daje liczby, ale zmienia geometrię całego ataku. Atakuje przestrzeń za obrońcami, wymusza cofnięcie linii rywala, potrafi rozpocząć pressing i może zagrać w kilku miejscach. choćby kiedy nie strzela, sama jego szybkość otwiera miejsce Ishakowi, Rodríguezowi czy drugiemu skrzydłowemu. To jest właśnie transfer podnoszący nie tylko poziom jednej pozycji, ale możliwości całego zespołu.
Z Lisem mam podobny problem jak kilku komentujących. Nie nazwałbym go jeszcze ani wyraźnym wzmocnieniem, ani osłabieniem względem Mrozka. To bramkarze o trochę innym rozkładzie atutów, a Lis musi dodatkowo zbudować komunikację z ciągle zmieniającą się obroną. Natomiast choćby gdy uznamy, iż wymiana Mrozka na Lisa wyszła mniej więcej na zero, przez cały czas pozostaje podstawowy błąd konstrukcyjny. Za Lisem nie ma drugiego bramkarza sprawdzonego w seniorskiej piłce. Transfer pierwszego bramkarza można więc uznać za rozsądny, ale obsady całej pozycji już nie.
Określenie Yegbego jako zdrowszego Milicia jest efektowne, ale chyba trochę zbyt uproszczone. Milić dawał przede wszystkim doświadczenie, spokój i przewidywalność. Yegbe daje więcej dynamiki, fizyczności i możliwości bronienia dużej przestrzeni, ale na razie również znacznie większą amplitudę występów. Potrafi wyglądać bardzo solidnie, a za chwilę popełnić błąd całkowicie niewspółmierny do poziomu meczu. Dla stopera najważniejszą cechą nie jest jednak najwyższy możliwy poziom pojedynczego występu, tylko powtarzalność. Dopiero kiedy Yegbe ograniczy te gwałtowne spadki koncentracji, będzie można mówić o rzeczywistym wzmocnieniu.
W przypadku Berggrena najbardziej zgadzam się z opinią, iż może być bardzo dobrym piłkarzem dla Lecha. Mam natomiast problem z momentem przeprowadzenia tego transferu. Dobry zawodnik sprowadzony zbyt późno przez cały czas może być błędem w zarządzaniu oknem. Lech potrzebował gotowego pomocnika już w okresie eliminacji i na początku intensywnego kalendarza. Tymczasem Berggren miał się dopiero przygotowywać, nadrabiać zaległości i poznawać zespół.
Może rzeczywiście okaże się piłkarzem o klasę lepszym od Murawskiego. Oby. Tylko iż Lech potrzebował tej klasy już we wrześniu, gdy wypadnięcie jednego pomocnika powodowało, iż Muraś musiał grać niezależnie od formy, zmęczenia i charakterystyki przeciwnika. o ile Berggren odpali na wiosnę, będziemy mieli dobrego zawodnika. Nie zmieni to jednak faktu, iż transfer przeprowadzono za późno, aby odpowiednio zabezpieczyć najtrudniejszą część jesieni.
Największym rozczarowaniem na dzisiaj rzeczywiście jest Palma. Nie przypisywałbym mu jednak od razu lenistwa albo świadomego pozorowania gry. Z trybun bardzo łatwo stwierdzić, iż komuś przestało się chcieć, ale przyczyn może być więcej. Nie zmienia to oceny jego gry. Po wykupie oczekiwaliśmy zawodnika, który będzie jednym z liderów ofensywy, a na razie dostajemy piłkarza przewidywalnego, mało intensywnego i zbyt rzadko wpływającego na wynik.
Najważniejszy wniosek z artykułu jest jednak dla mnie inny. Oceny okna nie można ograniczać wyłącznie do piłkarzy, którzy przyszli. Trzeba również ocenić zawodników, których nie sprowadzono. Możemy dyskutować, czy Lis jest równie dobry jak Mrozek, czy Yegbe będzie lepszy od Milicia i kiedy odpali Berggren. Tyle iż przez cały czas nie mamy dorosłego zmiennika Lisa, gotowego następcy Ishaka, drugiego lewego obrońcy oraz pełnego zabezpieczenia środka pola. Czasami największy wpływ na sezon ma właśnie transfer, którego klub nie przeprowadził. Oczywiście dzisiejsza ławka wygląda znacznie lepiej niż w pierwszym sezonie Frederiksena. Palma, Bengtsson czy Berggren brzmią zdecydowanie lepiej niż Lisman, Fiabema i González. To jednak mówi nam tylko, iż poprawiła się średnia jakość części rezerwowych. Nie dowodzi jeszcze, iż cała kadra jest szeroka i prawidłowo zbilansowana.
Co do przyszłego lata, nie jestem pewien, czy potrzebujemy rewolucji. Potrzebujemy raczej dobrze zaplanowanej sukcesji. Ishak, Pereira i Murawski nie będą młodsi. W sprawie Gumnego, Jagiełły i przede wszystkim Agnero trzeba będzie podjąć konkretne decyzje. Nie można jednak jednocześnie wymienić połowy doświadczonego trzonu i sprzedać Wålemarka, Mońki oraz Gurgula, licząc, iż kilka nowych transferów natychmiast stworzy równie dobrą drużynę. Sprzedaż za 20 milionów euro wygląda świetnie w zestawieniu finansowym, ale oznacza także trzy ogromne dziury do wypełnienia. Następcy muszą nie tylko mieć odpowiednie umiejętności. Muszą zaaklimatyzować się, zrozumieć sposób gry i udźwignąć presję. Największym błędem byłoby więc potraktowanie dobrych ofert jako pretekstu do jednoczesnego demontażu całego młodego fundamentu zespołu.
@yarek76 słusznie pisze też o wynagrodzeniach. Można mieć 20 milionów euro z transferów, ale najlepsi zawodnicy nie przychodzą wyłącznie za kwotę odstępnego. Chcą odpowiednich kontraktów, premii i perspektywy sportowej. Lech nie musi wydawać wszystkich wpływów na transfery, ale jeżeli naprawdę chce wykonać kolejny krok, będzie musiał podnieść nie tylko budżet zakupowy, ale także poziom płac dla kilku najważniejszych graczy.
Nie wyciągałbym natomiast wniosku, iż skoro sprawdził się Sayyadmanesh, należy teraz budować kierunek irański, podobnie jak nie zamykałbym rynku polskiego tylko dlatego, iż jeden czy drugi powrót wychowanka nie dał oczekiwanego efektu. To byłoby budowanie skautingu na małej próbce i emocjach. Nie ma nic złego w sprowadzaniu byłych lechitów, jeżeli przez cały czas posiadają odpowiedni poziom, zdrowie i adekwatny profil. Błędem jest sprowadzanie ich dlatego, iż są byłymi lechitami. Tak samo polskie obywatelstwo może być dodatkowym atutem, ale nie może rekompensować braków sportowych.”
Reklama—
Autor wpisu: Stachu do newsa: Wpływ nowych piłkarzy na Lecha
– „Yegbe ugotował nasz trener. Facet w gazie, bramka w Arhus (cieszynka z kibolami, noz kuźwa swój chłop chce mu się, jest w formie, jest na tak…), kilka meczów top składu i co? ląduje na ławce bo nasz trener stwierdził, iż trzeba odbudowywać Skrzype. Większość piłkarzy miałaby doła. Wychodzi naładowany w Londynie, rzuca z autu (w trampkarzach uczą iż to nie rola stopera) bo jest nabuzowany. Ja go usprawiedliwiam. Berggreen – zobaczymy. Palma. Hmmmm. Kolejny piłkarz, który przychodzi do Lecha (niezależnie kto jest trenerem) i po jednej rundzie (po treningach w poprzednim klubie) z Pana piłkarza zalicza duży zjazd formy. Mam nadziję, iż jeszcze pokaże to po prezentował w pierwszej rundzie po przyjściu. Bramkarz – brak zmiennika czy Mrozka czy teraz Lisa świadczy o klubie. No jeszcze nie jesteśmy średniakiem w Europie. Brak zmiennika, bo może się uda….hm słabe to w ch…., ale cała kadencję Mrozka się udało, więc stwierdzili iż uda się dalej. Oby. Nasz nówka Irańczyk – zajebisty. Dobry piłkarz nie potrzebuję pół roku przetarcia. Agnero – ktoś przepłacił i teraz na siłe drugi rok gościa pchają, bo nie chcą się przyznać do błędu. Gość nie ma nic. Trzecia liga, lepszy od Fabiemy, który prezentował poziom 4tej, a Fred go pakował do składu przez rok.”
—
Autor wpisu: Ostu do newsa: Najbardziej eksploatowani podczas minionego lata
– „No i znów dyskusja sprowadza się do „głębokości składu”…
Problemem nie są transfery tylko ich jakość i cena…
Ja osobiście napisałem, iż Tom Drząs „kupuje drogo i niechętnie” i zdania mojego o nim i jego „zdolnościach” nie zmienię…
Od SSO dostał więcej kasy do dyspozycji i co z nią zrobił…?
Wydał na 5-ego z listy Agnero…
Po co….?
Kto go „obserwował” i kto go na tej liście w ogóle umieścił…?
Skoro ja – nie znający się na piłce tak jak niektórzy – napisałem na samym początku, przyznam, iż dość eufemistycznie, iż Angero jest niegotowy i nie będzie NIGDY to dlaczego Tom Drząs tego nie widział…?!
Wielu Forumowiczów – Zbiorowa Mądrość Forum – chciało Palme ale nie za taką cenę…
O ja Jebie nic nie wiedziałem a zatem nie widziałem czego się spodziewać a potem poczytałem co o Nim pisali inni kibice z klubów w których grał i Forumowicze…
No i muszę przyznać, iż opinia jest zgodna ze stanem faktycznym, który obserwujemy w meczach…
A moje pytanie na pierwszy rzut oka wydaje się zwykłym gdybaniem – pewnie wielu zaraz coś napisze na ten temat – albo być może jest głupie ale moje a więc czy NAPRAWDĘ za 3 mln euro nie brali się nikogo innego kupić…
Kwota 15 mln euro jest NAPRAWDĘ sporą jak na Lecha Poznań i wypadałoby rozsądniej – po poznańsku – nią gospodarować w obliczu konieczności poszukiwania 3 nowych, aktualnie brakujących do głębi składu grajków…
A tak przy okazji to warto popatrzeć na to co dzieje się z Palmą…
Mieliśmy przykład z Rodriguez’em, któremu wydawało się, iż przyszedł jako gwiazda i tak też się zachowywał a potem zrozumiał jakie jest jego zadanie i jego miejsce jako członka Drużyny…
Niektórzy napisali, iż Palma bardzo chce i dlatego mu nie wychodzi a ja mam wrażenie, iż palma jest zwyczajnie zniesmaczony tym w jakiej lidze musi grać…
No bo skąd biorą się jego braki…?
Zapomniał jak się drybluje…?
Zapomniał jak się strzela…?
Zapomniał jak celnie i dobrze podawać …?
Myślicie, iż sobie przypomni …?”
—
Autor wpisu: Bart do newsa: Wciąż wolni na rynku transferowym
– „Co do Salamona – wszedłem w ten stary artykuł, przeczytałem swój komentarz i podtrzymuję to co wtedy pisałem: sposób rozstania był dziwny i przeprowadzony w kiepskim momencie. Siłą wypchnięto z klubu podwójnego mistrza Polski. Zrobiono to w sytuacji, gdy Lech miał problemy na środku obrony. Douglas grał słabo i co chwila wypadał, Milić miał problemy z kontuzjami, Skrzypczak robił błąd za błędem, Mońka był rezerwowym. Oczywiście decyzja z postawieniem na Mońkę się obroniła. Wciąż jednak taki doświadczony obrońca jak Salamon ciągle mógłby się przydać, chociażby po to żeby nie trzeba było w sytuacjach awaryjnych przesuwać Gumnego na środek obrony. Pamiętacie jak Salamon cieszył się po golu strzelonym Cracovii, a po meczu mówił, iż od dziecka marzył o bramce strzelonej przy Bułgarskiej? Ja dobrze pamiętam. Po prostu nie podoba mi się jak potraktowano piłkarza z Lechem w sercu, który sporo poświęcił żeby w tym Lechu zagrać. Przecież on miał we Włoszech poukładane życie rodzinne i to wszystko porzucił żeby zrealizować dziecięce marzenie o grze w Lechu! On mimo wszystko zasłużył na zwykłą przyzwoitość. Pożegnanie z aplauzem trybun, rąsia, antyrama i każdy idzie w swoją stronę. Tyle lat minęło od akcji z odejściem Bosackiego, a Lech przez cały czas ma problemy z żegnaniem doświadczonych i zasłużonych piłkarzy. Salamon nie jest jedynym przykładem. Przecież podobnie żenująco wyglądało pożegnanie Barrego Douglasa, który również zdecydował się na powrót do Lecha głównie ze względów sentymentalnych.”
Reklama—
Autor wpisu: Byly do newsa: Pierwsze tygodnie zawodników po odejściu
– „Trzeba wspomnieć o Gisli Thordarsonie, który posypał się zaraz po przeprowadzce. Pod koniec 2025 naciągnął więzadła kolana. Od tego momentu grał ostrożnie, zachowawczo. W St. Pauli, zgodnie z moimi przewidywaniami, jego mięśnie nie wytrzymały normalnych treningów…
W naszym klubie chcą przełamać stereotyp. Dlatego robimy sobie przerwy w treningach, po których następuje nadrabianie zaległości (wycisk), znowu kilka dni przerwy i znowu wycisk. Mięśnie tego nie lubią, kontuzje i owszem. Tydzień, miesiąc, rok, nie wystarczą, żeby robić szpagat (przykład). Trenowanie zrywami, to trenowanie „na chama”, od kontuzji do kontuzji, na kogo wypadnie, ten ze składu wypadnie. Już widzę Alego, jak po rocznej przerwie będzie śmigał i robił różnicę. Wymiana Cepka na inny model niczego nie zmieni. To właściciel wymaga doinformowania.”
—
Autor wpisu: Spokojna Woda do newsa: Wciąż wolni na rynku transferowym
– „Odpaliłem sobie ten artykuł i choćby przeczytałem swój własny komentarz, iż ,,Mońka to nie jest gracz na poziom Lecha”. A teraz przyjrzyjmy się, w jakim momencie Salamon odchodził z Lecha: stoperzy wtedy to byli Milić, Skrzypczak, Salamon, Douglas i Mońka. Milić dopiero co doznał kontuzji (w meczu z ,,Heńkiem”, o ile pamiętam), Skrzypczak grał dno, Douglas to samo, a Mońka dźwignął temat dopiero gdzieś w październiku. Czy w tamtej sytuacji rozsądne było wypychanie z klubu najbardziej doświadczonego obrońcy, który rzadko zawalał? W klubie zagrali va banque stawiają na Mońkę i opłaciło się, brawo. A przekładając na dzisiejszą sytuację to mniej więcej tak, jakby sprzedać Mońkę w ostatnim dniu okienka transferowego i postawić na Janyszkę. Co do Freda sytuacja jest dosyć jasna: dobry trener ligowy, a w pucharach nie dowozi wyników. Jak na razie nie pokonał żadnego mocniejszego klubu w dwumeczu, w pojedyńczych zdarzało się wtedy, kiedy nie miało już to wielkiego znaczenia, z czego z Szachtarem było bardzo blisko i o jedną dyskusyjną decyzję sędziego. Jak Fred pokaże, iż potrafi ugrać punkty z Benfiką, Sunderlandem, USG czy Bayerem, wtedy zmienię zdanie.”
—
Autor wpisu: Zuku112 do newsa: „Jestem dumny z reprezentowania Lecha” – Mikael Ishak o przyszłości i Lidze Europy
– „Bardzo dobrze czyta się słowa Ishaka o tym, iż on i jego rodzina czują się w Poznaniu szczęśliwi, a sam Papa przez cały czas jest dumny z reprezentowania Lecha. Przy 124 bramkach w 231 występach i trzech mistrzostwach Polski nie rozmawiamy już przecież wyłącznie o bardzo dobrym zagranicznym napastniku. Rozmawiamy o jednej z największych postaci współczesnej historii Kolejorza. Dlatego rozmowy o nowym kontrakcie powinny się odbyć spokojnie, z należytym szacunkiem dla zawodnika, ale również z uwzględnieniem jego wieku i konieczności stopniowego wprowadzania następcy.
Obecna niemoc strzelecka oczywiście zaczyna trochę niepokoić. Po powrocie po urazie Mikael wystąpił przeciwko Jagiellonii, Rakowowi, Górnikowi, Crystal Palace i Radomiakowi. Łącznie spędził na boisku 248 minut, nie zdobył bramki i zanotował jedną asystę. Szczególnie bolą okazje zmarnowane w Londynie, bo na takim poziomie nie dostaje się wielu szans i tę pierwszą sytuację należało wykorzystać. Ostatnie trafienie Ishaka pochodzi jeszcze z meczu z Piastem 9 sierpnia.
Nie wyciągałbym jednak z tego wniosku, iż Król nagle się skończył. Ishak już wcześniej miał problemy z odzyskaniem rytmu po przerwach zdrowotnych i sam bardzo uczciwie o tym mówił. Mikael przez cały czas dobrze się ustawia, dochodzi do sytuacji i wykonuje dużo pracy dla drużyny, ale brakuje mu tej ostatniej decyzji, spokoju oraz precyzji, które w normalnej formie są jego największymi atutami.
Co ciekawe, jesienią 2023 roku również wracał do gry etapami. Po ponad miesiącu bez miejsca w podstawowym składzie najpierw wszedł z ławki przeciwko Pogoni, a tydzień później rozpoczął mecz z Puszczą i od razu zdobył bramkę oraz zaliczył asystę. Później w czterech październikowych spotkaniach strzelił cztery gole i dołożył dwa ostatnie podania. To bardzo charakterystyczne dla Ishaka. Czasami przez kilka tygodni wygląda, jakby czegoś mu brakowało, a następnie wystarczy jedno przełamanie i gole zaczynają przychodzić seriami.
Obecny powrót wygląda gorzej niż poprzednie. Wtedy Papa dość gwałtownie po ponownym wejściu do podstawowej jedenastki odnajdywał drogę do bramki. Teraz dostał już kilka spotkań, w tym ponad godzinę z Górnikiem, Crystal Palace i Radomiakiem, a przełamania przez cały czas nie ma. Nie należy tego bagatelizować, szczególnie iż w marcu skończy 34 lata i po urazach mięśniowych odzyskanie dynamiki może wymagać więcej czasu niż kiedyś. Z drugiej strony mówimy o człowieku, który w poprzednim sezonie rozegrał 50 meczów, spędził na boisku 3870 minut, zdobył 31 bramek i zanotował 9 asyst. Kilka słabszych tygodni nie może przekreślić tak ogromnego wkładu w historię naszego ukochanego Kolejorza.
Trzeba też pamiętać, iż sierpniowy uraz nie był zwykłym stłuczeniem. Badanie wykazało uszkodzenie pierwszego stopnia mięśnia dwugłowego, a Ishak pauzował około trzech tygodni. Do gry wrócił szybko, ale powrót do protokołu meczowego nie oznacza automatycznie powrotu do pełnej dyspozycji. Napastnik może być zdrowy w znaczeniu medycznym, a jednocześnie przez cały czas potrzebować czasu, żeby odzyskać moc, timing i pewność w sytuacjach bramkowych.
Dlatego na dziś zachowałbym spokój wobec samego Ishaka. Papa już kilka razy udowadniał, iż potrafi wrócić po trudnych momentach, a jego historia z problemami zdrowotnymi pokazuje naprawdę ogromną odporność. Nie ma podstaw, żeby po pięciu meczach bez gola ogłaszać koniec jego wielkiego okresu w Lechu. Nie oznacza to jednak, iż zarząd może ponownie oprzeć cały sezon na przekonaniu, iż Ishak na pewno zaraz zacznie strzelać. Właśnie takie momenty pokazują, dlaczego od dawna potrzebowaliśmy drugiego gotowego napastnika. Mikael powinien odzyskiwać formę bez presji, iż o ile nie strzeli, Lech praktycznie nie ma równorzędnej alternatywy. Agnero przez cały czas nie udowodnił, iż potrafi przejąć odpowiedzialność choćby na kilka tygodni, a wystawianie Allahyara na środku ataku odbiera drużynie jego największe atuty na skrzydle.
Przedłużenie kontraktu z Ishakiem i znalezienie jego następcy nie są więc pomysłami wzajemnie się wykluczającymi. Wręcz przeciwnie. Najmądrzejszym rozwiązaniem byłoby pozostawienie Papy na kolejny sezon, być może z opcją dalszego przedłużenia, a jednocześnie sprowadzenie zimą napastnika.
Mikael zasłużył na to, żeby nie kończyć swojej historii w Lechu jako eksploatowany do granic możliwości jedyny ratunek całej ofensywy. Zasłużył, żeby przez cały czas być liderem, ale już nie zawodnikiem, od którego zdrowia i skuteczności uzależniona jest cała konstrukcja drużyny. Jestem przekonany, iż gole jeszcze przyjdą. U Ishaka bardzo często pierwsza bramka po trudniejszym okresie otwierała drogę do kolejnych. Oby teraz było tak samo.”
—
Autor wpisu: yarek76 do newsa: „Jestem dumny z reprezentowania Lecha” – Mikael Ishak o przyszłości i Lidze Europy
– „Z pewnością jeszcze będzie strzelał gole w tym sezonie, statystycznie na ileś wypracowanych sytuacji w końcu trafi do bramki. Martwi to, iż coraz częściej przydarzają mu się bardzo dobre sytuacje strzeleckie i nie potrafi ich wykorzystać. Oczywiście można na ten moment powiedzieć, iż nie pozostało w dobrej dyspozycji po urazie, ale jednak od napastnika wymaga się, aby był skuteczny do bólu. choćby nie podejmuję dyskusji na temat tego, ile dał Lechowi, nie trzeba niczego tłumaczyć i za reprezentowanie Kolejorza należy mu się ogromny szacunek.
Jeśli zacznie regularniej strzelać gole to być może warto zimą już rozmawiać z Ishakiem o rocznej umowie ale zdecydowanie na innych warunkach finansowych niż ma obecnie. Nie płaci się bardzo dużych jak na realia Lecha pieniędzy „za zasługi”. Salaha można pewnie określić mianem żywej legendy Liverpoolu a jednak już w tym klubie go nie ma, wiek też robi swoje. Jednak pozostawienie Ishaka na kolejny sezon powinno być tak jak napisano powyżej nastawione na to, iż byłby zmiennikiem jakościowego napastnika, którego dzisiaj w Poznaniu nie ma.
Nie zazdroszczę włodarzom klubu, bo decyzja dotycząca przyszłości Ishaka w Poznaniu będzie miała zarówno zwolenników jak i przeciwników.
Obrona tytułu MP dałaby Lechowi za rok minimum gwarancję zagrania w fazie ligowej LE. Ale dodatkowo byłby do rozegrania tylko jeden dwumecz w drugiej połowie sierpnia w ostatniej rundzie eliminacji do LM. To wydaje się być potencjalnie jednym z najważniejszych dwumeczów w historii Lecha, bo tak blisko LM nigdy nie był i nie wiadomo kiedy podobna szansa się pojawi. Zatem sygnały płynące z klubu o tym, iż zimą Lech chce zatrzymać całą kadrę (czyli brak wyprzedawania piłkarzy) brzmi dobrze, ale jednak w kontekście potencjalnych szans dla klubu byłoby wręcz idealnie, aby postarać się o kilka jakościowych wzmocnień. Wiele będzie zależało od tego, o co jeszcze będzie realnie walczył Lech. Można postarać się o wywalczenie PP którego nie widzieliśmy w Poznaniu od wielu lat a do tego zdecydowanie powalczyć o obronę tytułu MP, wiemy z czym się to wiąże. Jednak być może przez cały czas będą duże szanse na zajęcie miejsca w TOP24 fazy ligowej LE więc w w 2027 roku mogą być do rozegrania nie 2 mecze ale co najmniej 4. Każda runda po fazie ligowej to będzie starcie z solidnym rywalem więc szanse na zarobienie dla klubu będą bardzo duże, a to się przyda w kontekście wzmacniania kadry. Zimą idealne byłyby pewnie wypożyczenia z opcją wykupu, bo obrona tytułu MP i potencjalny awans do LM spokojnie zapewniłby finansowanie na wykupy piłkarzy, którzy by się sprawdzili.
Póki co byłoby miło, gdyby Ishak zaczął zdobywać gole.”
Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)

















