Trafili w dziesiątkę! To transfer, który znacząco zmienił układ sił w lidze?

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Kariera Timo Lahtiego w Polsce rozpoczęła się grubo ponad dekadę temu. W tym czasie reprezentował barwy aż dziewięciu zespołów zdobywając doświadczenie na torach drugiego i trzeciego poziomu rozgrywkowego. Trzeba wprost przyznać, iż zawsze trzymał wysoką formę. Były wzloty i upadki, jednak i tak był solidnym ligowcem. Niech świadczy o tym fakt, iż w najgorszym swoim sezonie na polskich torach osiągnął średnią 1.678 co dla wielu jest szczytem.

Ostatnie dwa sezony spędził w Tarnowie, gdzie jednak nie mógł liczyć na skupienie się jedynie na jeździe. Co prawda udało się im awansować do Metalkas 2. Ekstraligi w okresie 2024, jednak problemy finansowo-organizacyjne ciągnęły się za ośrodkiem przez praktycznie cały czas. To nie pozwalało na spokojną rywalizację, a i tak w tym okresie był najlepszym zawodnikiem ekipy z Mościc. To dużo świadczy o jego profesjonalizmie.

Nie można jednak stwierdzić, iż problemy finansowe „Jaskółek” nie mocno dawały mu się we znaki. Przyznał między wierszami podczas prezentacji w swojej obecnej drużynie – Wybrzeżu Gdańsk. Długo nie mógł on znaleźć zatrudnienia czekając na najbardziej zadowalającą ofertę. Ta przyszła właśnie znad morza, gdzie działacze zdali sobie sprawę, iż ich obecna kadra znacząco odbiega od tej zeszłorocznej i potrzebuje kolejnego impulsu. Stał się nim właśnie Lahti.

Fin ponownie pokazuje klasę

Ciężko sobie wyobrazić jakie nastroje panowałyby w ekipie Lecha Kędziory gdyby nie stonowany Fin. Do tej pory ekipa Wybrzeża odjechała dwa spotkania wyjazdowe w których ostatecznie padły remisy. Tego w Daugavpils z pewnością można żałować, bo stać ich było na wygraną. W drugim z kolei pojechali na zawsze trudny teren do Gniezna i ten wynik trzeba już w pełni uszanować. Nie byłoby to jednak możliwe gdyby nie wysoka forma Lahtiego, który w obu przypadkach był liderem drużyny.

Można więc śmiało powiedzieć, iż transfer Fina do ekipy Wybrzeża dla obu stron był strzałem w dziesiątkę. Gdańszczanie zyskali kolejnego lidera, który już teraz udowadnia swoją przydatność do zespołu. Zawodnik z kolei ma stabilną pozycję w drużynie, którą za każdym razem umacnia. Dodatkowo, co chyba choćby ważniejsze, nie musi martwić się o zarobki. Ta kooperacja w ostatecznym rozrachunku może sprawić, iż cel postawiony przed drużyną Lecha Kędziory w końcu uda się osiągnąć.

Timo Lahti
Idź do oryginalnego materiału