Trener wspomina finał z City. „Kiedy dostaniemy nasz puchar?”

1 tydzień temu

W ostatnich dniach sporą dyskusję wzbudziła decyzja o uznaniu winnym Manchesteru City 114 ze 115 zarzutów. Teraz głos w sprawie w obszernym felietonie zabrał trener, który mierzył się z Obywatelami w finale Pucharu Anglii. Jego drużyna poniosła wtedy porażkę, jednak w obliczu nowych wydarzeń zastanawia się, kiedy zostanie mu przyznane należne trofeum.

Na łamach BBC Sport o swoich rozterkach pisze Tony Pulis. Uznany walijski szkoleniowiec łącznie przez mniej więcej 10 lat prowadził Stoke City. W 2011 roku razem ze swoim zespołem dotarł do finału Pucharu Anglii, w którym zmierzył się z Manchesterem City prowadzonym wtedy przez Roberto Manciniego. Po golu Yayi Toure lepsi okazali się Obywatele.

Trener zastanawia się nad uczciwością spotkania rozegranego na Wembley.

– „Kiedy dostaniemy nasz Puchar Anglii?” To właśnie pytanie zadawali mi wszyscy kibice Stoke City, odkąd w piątek pojawiła się informacja, iż Manchester City został uznany za winnego złamania większości ze 115 przepisów finansowych, o których naruszenie był oskarżany. Pomyślałem dokładnie to samo. Choć sprawa jest daleka od zakończenia, ponieważ Manchester City ma się odwołać, muszę powiedzieć, iż ten werdykt i cała sytuacja pozostawiły we mnie duży niesmak – pisze Tony Pulis w swoim felietonie.

Trener ma watpliwości co do sprawiedliwości rozegranego finału. „Czuję się oszukany”

Tony Pulis zwraca uwagę, iż rywal w tamtym meczu miał po swojej stronie znacznie wiekszą jakość piłkarską, którą kupił za wiele milionów euro. Jednym z przykładów jest zresztą strzelec zwycięskiego gola. Po czasie na tamte wydarzenia patrzy zupełnie inaczej niż wtedy.

– Klub, z którym wtedy graliśmy, Manchester City, był na drodze do zdominowania angielskiego futbolu. W tamtym momencie nie zdobył żadnego ważnego trofeum od 35 lat, ale był zespołem, który pod względem kwot wydawanych na transfery i wynagrodzenia kosztował zdecydowanie więcej, niż Stoke City kiedykolwiek mogło sobie pozwolić.

– Yaya Touré, który strzelił zwycięskiego gola, miał według doniesień zarabiać dziesięć razy więcej niż którykolwiek z naszych zawodników, a sam kosztował więcej niż cała nasza podstawowa jedenastka w momencie, gdy Manchester City kupował go z Barcelony w 2010 roku. Yaya Touré strzela zwycięskiego gola Manchesteru City przeciwko Stoke na Wembley. Dołączył do City w lipcu 2010 roku za około 24 miliony funtów. Po meczu moje rozczarowanie było łagodzone świadomością, iż zagraliśmy przeciwko drużynie pełnej gwiazd, prowadzonej przez wybitnego trenera Roberto Manciniego, i kilka zabrakło nam do zwycięstwa.

– Dzisiaj czuję się zupełnie inaczej – podobnie jak, jestem pewien, ludzie związani z innymi klubami, które zostały dotknięte sukcesami City w tym samym okresie, między 2009 a 2018 rokiem. Przegraliśmy, ale z drużyną, która została uznana za winną złamania zasad finansowych ustanowionych przez Premier League. W ten sposób nie tylko pokonała Stoke w finale Pucharu Anglii, ale zdobyła całą serię trofeów i przez ponad dekadę całkowicie zdominowała angielski futbol.

Walijczyk czuje się oszukany, jednak nie spodziewa się, iż po ponad dekadzie medale i puchar zostaną przyznane prowadzonej przez niego drużynie.

– Wiem, iż wszyscy kibice Stoke będą domagać się, aby City oddało trofeum, a każdy klub, który ucierpiał w wyniku ich działań, będzie rozważał swoje możliwości prawne. Nie spodziewam się, iż Manchester City zadzwoni do mnie albo do klubu i zaoferuje zwrot Pucharu Anglii z 2011 roku oraz medali, które otrzymali wówczas jego zawodnicy. Nie wierzę też poważnie, iż jakiekolwiek inne trofea i tytuły zostaną zwrócone. Znacznie bardziej prawdopodobne wydają mi się odjęcie punktów i ogromna grzywna. Ale mimo wszystko czuję się oszukany.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Prezes Manchesteru City zabrał głos ws. zarzutów wobec klubu
Manchester City winny 114 ze 115 zarzutów. Degradacja?!
Byli rywale nie oszczędzają City. „To ile mistrzostw wygrałem?”

Fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału