Trzęsienie ziemi w klubie Ekstraklasy. "To ogromna szkoda"

2 godzin temu
Elżbieta Filipiak zrezygnowała z funkcji prezesa Cracovii niedługo po tym, jak objęła to stanowisko. Wdowa po Januszu Filipiaku opowiedziała szerzej o powodach swojej rezygnacji w rozmowie z "Przeglądem Sportowym Onet". W ocenie 68-latki kluczem były narastające rozbieżności w sposobie zarządzania klubem.
Latem 2025 roku Cracovia zmieniła właściciela. Większościowy pakiet akcji klubu, który wynosił 80 procent nabył amerykański biznesmen polskiego pochodzenia Robert Platek. 7 stycznia Elżbieta Filipiak, która zachowała 20 procent akcji objęła funkcję prezesa klubu, przejmując stery po niespodziewanie zwolnionym z tej posady Mateuszu Dróżdżu. Filipiak "wytrzymała" na tym stanowisku półtora miesiąca. 18 lutego podjęła decyzję o rezygnacji ze sprawowanej funkcji.

REKLAMA







Zobacz wideo Francuzi szykują się do swoich igrzysk



Elżbieta Filipiak wskazała powód rezygnacji
W rozmowie z "Przeglądem Sportowym Onet" wdowa po zmarłym 17 grudnia 2023 roku Januszu Filipiaku zdradziła więcej szczegółów, dotyczących jej odejścia ze struktur klubu. Jak sama przyznała, kluczowym problemem były nawarstwiające się różnice w sposobie kierowania Cracovią. - Pierwsze dni przebiegały w duchu nadziei i wymiany doświadczeń. Z czasem zaczęły jednak pojawiać się różnice w podejściu do zarządzania klubem, zwłaszcza w kwestiach strategicznych, priorytetów finansowych i komunikacji z kibicami. Nie były to otwarte konflikty, ale raczej narastające, stopniowe rozbieżności, które z czasem ujawniły, iż pełna realizacja wizji klubu w dotychczasowym duchu może być trudna lub wręcz niemożliwa. Chodziło przede wszystkim o zakres realnej autonomii w kluczowych obszarach zarządzania, zarówno w decyzjach sportowych i kadrowych, jak i w kwestiach budżetowych czy komunikacyjnych - przyznała.


Kobieta wskazała także na fakt, iż nowy zarząd zaczął podejmować z biegiem czasu decyzje bez konsultacji z jej osobą. - W praktyce zdarzało się, iż najważniejsze decyzje zapadały bez mojego udziału lub wbrew moim rekomendacjom, co uniemożliwiało prowadzenie spójnej polityki. Aby realizować spójną wizję, potrzebne są jasno określone kompetencje i narzędzia decyzyjne – ostatnio ich zakres nie był wystarczający, by prowadzić klub w kierunku, który uważam za adekwatny - nie kryła żalu Filipiak.
Dziedzictwo Janusza Filipiaka
Cracovia w obecnym kształcie to zasługa jej męża, który prowadził klub przez ponad 20 lat. Nowy zarząd oraz nowy właściciel mają swoją wizję prowadzenia krakowskiego zespołu, co nie jest spójne z polityką 68-latki. - Różnica między lokalną tożsamością Cracovii a globalną perspektywą inwestorską była tematem wielu rozmów. Podkreślałam znaczenie tradycji, relacji z kibicami i miejsca klubu w Krakowie jako elementów, które powinny być integralną częścią strategii. Reakcje były różne, rozmawialiśmy, ale priorytety rozkładaliśmy inaczej. Z czasem stało się jasne, iż różnice mają charakter fundamentalny, a nie tylko taktyczny i iż nasze wizje prowadzenia klubu nie są zbieżne - komentowała.
Zobacz też: Cały świat zobaczył, co Włoch zrobił po zdobyciu medalu. "To karma"



W przerwie zimowej Cracovia dokonała kilku transferów, z których najdroższym okazał się być Mauro Perković. Chorwat trafił pod Wawel z Dinamo Zagrzeb za kwotę miliona euro. Czy klub mógł sobie pozwolić na większe ruchy transferowe tej zimy? - Możliwości transferowe są zawsze powiązane z budżetem. W tym okresie najważniejsze było zachowanie stabilności i odpowiedzialności finansowej, ale jednocześnie oczekiwania sportowe środowiska były wysokie. W praktyce oznaczało to, iż wiele planów transferowych musiało zostać zweryfikowanych lub odłożonych, co z pewnością wpłynęło na sportowy rozwój drużyny - oceniła była prezes klubu.
Elżbieta Filipiak dodała także, iż decyzja o jej odejściu nie została podjęta z dnia na dzień, ale została przez nią przemyślana. - To nie była jedna decyzja, ale proces. Kolejne dni ujawniały narastające rozbieżności, ale mimo iż wątpliwości narastały, nie artykułowałam ich, cierpliwie oczekując pozytywnego rozwoju sytuacji. Z czasem jednak narastało poczucie, iż zakres odpowiedzialności oraz poziom mojej troski o sprawy klubu nie idzie w parze z zakresem realnych narzędzi decyzyjnych. Dlatego uznałam, iż uczciwe będzie ustąpienie, a nie firmowanie decyzji, z którymi fundamentalnie się nie zgadzam - powiedziała.


120 lat Cracovii
Rok 2026 to przede wszystkim obchody 120-lecia klubu. Filipiak ubolewa, iż taka okazja jest zaprzepaszczona przez nowych włodarzy klubu, którzy nie do końca rozumieją - w jej mniemaniu, skali tego historycznego jubileuszu. - To wyjątkowy moment dla najstarszego klubu w Polsce. Niestety z mojej perspektywy przygotowania do tego święta nie nabrały jeszcze odpowiedniego tempa, a koncepcje nie mają choćby realnych kształtów. To ogromna szkoda, bo jubileusz mógłby być okazją do zjednoczenia całego środowiska - kibiców, sponsorów i miasta. Obawiam się, iż bez zdecydowanych działań ten potencjał zostanie zmarnowany. Podkreślałam znaczenie jubileuszu i jego wagę dla tożsamości klubu. Niestety odniosłam wrażenie, iż skala tego wydarzenia i jego emocjonalne znaczenie dla kibiców nie zostały w pełni zrozumiane. W efekcie przygotowania idą niemrawo i w kierunku dalekim od moich wyobrażeń - zakończyła Elżbieta Filipiak.
Wobec rezygnacji Filipiak jej obowiązki zostały przekazane zarządowi klubu oraz prokurentom. Taką informację przekazał klub w oficjalnym oświadczeniu.
Idź do oryginalnego materiału