
Prawdopodobnie czeka nas największa gala w historii UFC. Pracownik organizacji mówi o 6, a choćby 7 walkach mistrzowskich, co z reguły jest czymś nie do pomyślenia.
Świat MMA szykuje się na wydarzenie, jakiego jeszcze nie było. W czerwcu zaplanowana jest wyjątkowa gala określana roboczo jako „UFC White House”, która – zgodnie z zapowiedziami – ma odbyć się na terenie Białego Domu w Waszyngtonie. jeżeli projekt dojdzie do skutku, będzie to absolutny precedens nie tylko w historii UFC, ale całego świata sportów walki.
Pomysł zorganizowania gali MMA w tak symbolicznej lokalizacji ma mieć związek z obchodami 250-lecia niepodległości Stanów Zjednoczonych. Gala pod Białym Domem miałaby być pokazem siły organizacyjnej, medialnej i sportowej federacji, która przez lata przeszła drogę od kontrowersyjnego widowiska do globalnego giganta.
Według zapowiedzi karta walk ma być wyjątkowo mocna, a sam White sugerował, iż wydarzenie może przypominać galę, z którą… dotąd nie mieliśmy do czynienia. W medialnych spekulacjach pojawiają się nazwiska największych gwiazd UFC, a choćby możliwość rozegrania kilku walk mistrzowskich jednego wieczoru. Choć oficjalne zestawienia nie zostały jeszcze ogłoszone, mówi się, iż organizacja chce, by była to nie jedna z najmocniejszych kart w historii, a absolutna deklasacja pozostałych wydarzeń. Między innymi z tego też właśnie względu transmisja tego widowiska ma być darmowa, co na ogół nie jest zbytnio spotykane.
ZOBACZ TAKŻE: „Chcą okpić widza”. Paweł Jóźwiak krytycznie o postawie FAME MMA
Szczególne emocje budzi potencjalny udział Conora McGregora, który od dłuższego czasu zapowiada powrót do oktagonu właśnie w związku z tym wydarzeniem. Gala w tak prestiżowej lokalizacji idealnie pasowałaby do jego wizerunku i medialnego rozmachu. Oprócz niego wymienia się także inne topowe nazwiska, co tylko podgrzewa atmosferę wokół wydarzenia. Sporo się mówi także o powrocie Jona Jonesa, jednakże na obecną chwilę wygląda to tak, jakby „Bones” chciał powrócić z emerytury i wziąć udział w wydarzeniu, a UFC wręcz przeciwnie, skreślając swojego niesłownego, byłego mistrza.
Organizacja takiej gali niewątpliwie wiąże się jednak z ogromnymi wyzwaniami logistycznymi i kwestiami bezpieczeństwa. Teren Białego Domu to jedno z najbardziej strzeżonych miejsc na świecie, dlatego liczba widzów na żywo ma być podobno mocno ograniczona, a przynajmniej jak na standardy tak hucznych wydarzeń. Mianowicie mowa jest o tym, iż z bliska przyglądać się walkom będzie około 5 tysięcy osób. Jest to bardzo mała liczba, biorąc pod uwagę skalę gali, aczkolwiek UFC planuje jednak postawić na globalną transmisję, dzięki której wydarzenie obejrzą miliony fanów na całym świecie. Przypominamy, iż ma być ona za darmo.
Jedno jest pewne: jeżeli gala UFC: White House faktycznie dojdzie do skutku, na co się zapowiada, zapisze się w historii MMA jako jedno z najbardziej symbolicznych i medialnych wydarzeń wszech czasów.
6-7 walk mistrzowskich na gali UFC
Jednym z największych fanów tego projektu jest sam Prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump. Przedstawiciel Republikanów pozostający w zażyłych relacjach z szefem organizacji UFC, Daną Whitem – nie tak dawno dał jasno do zrozumienia, iż projekt doczeka się finalizacji. Co więcej, ostatnio zabrał głos w sprawie rozpiski wydarzenia, sugerując, jakoby miało się w niej znaleźć dziewięcioro mistrzów. Warto odnotować, iż organizacja łącznie posiada ich jedenaścioro plus mistrza „BMF”.
Z reguły przy okazji tych największych wydarzeń UFC mamy do czynienia z dwiema walkami mistrzowskimi w związku z czym, gdyby miało dojść do dziewięciu, to byłby to absolutny kosmos. Wizja ta jest niemalże jednak niemożliwa, biorąc pod uwagę, iż jacyś mistrzowie muszą stoczyć walki w trakcie gal przed i po wydarzeniu. Ze względu na to, kilka fanów amerykańskiej federacji wzięło słowa Trumpa na poważnie.
ZOBACZ TAKŻE: Komentator UFC zgadza się z Gamrotem. Chodzi o powrót McGregora
Tym bardziej szokująca jest perspektywa Jona Anika, czyli wieloletniego pracownika UFC, który sprawuje między innymi rolę komentatora gal. W jednym z ostatnich wywiadów oznajmił, iż w jego opinii 6, a choćby 7 mistrzowskich konfrontacji może odbyć się w trakcie tego wydarzenia, co w dalszym ciągu pozostaje czymś nieprawdopodobnym:
Osiem brzmi idealistycznie i wyjątkowo ambitnie. Natomiast wierzę, iż zmierzamy w kierunku, w którym możemy zobaczyć sześć albo siedem walk o tytuł na trawniku przed Białym Domem.
– powiedział Jon Anik w „Jaxxon Podcast”.
Anik podkreślił, iż naprawdę mało mistrzów stoczy swoje pojedynki przed czerwcem, co pozostawia organizacji spore pole do popisu. Przyznać należy, iż faktycznie dostępność mistrzów będzie duża, bowiem ze słów Jona wychodzi na to, iż w kwietniu oraz maju dojdzie do dwóch gal numerowanych z udziałem czempionów, a wcześniej, jak wiemy, odbędą się zaledwie trzy. W marcu Max Holloway będzie bronił pasa „BMF”, z kolei 24 oraz 31 stycznia odbędą się konfrontacje mistrzowskie o tymczasowy pas dywizji lekkiej, oraz pełnoprawne kat. piórkowej i kategorii koguciej kobiet.
Co w tym wszystkim najlepsze, sześcioro zawodników biorących udział w mistrzowskich rywalizacjach w styczniu prawdopodobnie będą dostępni na czerwiec, co tylko zwiększa pulę możliwych zestawień. Oczywiście zapomnieć nie można o tym, iż będą przecież jeszcze gale po czerwcu, natomiast z tego właśnie względu do czynienia byśmy mieli mieć załóżmy z sześcioma pojedynkami o pas, a nie na przykład dziewięcioma.

2 dni temu















