Victor Wembanyama ze Spurs stanowczo twierdzi, iż jest MVP NBA w meczu przeciwko Shai Gilgeousowi-Alexanderowi Jayowi Postrado

1 tydzień temu
Zdjęcie: Victor Wembanyama ze Spurs stanowczo twierdzi, że jest MVP NBA w meczu przeciwko Shai Gilgeousowi-Alexanderowi Jayowi Postrado


Wielu fanów koszykówki wciąż uważa, iż ​​wyścig MVP NBA wisi w powietrzu. W tej chwili o trofeum Michaela Jordana ubiegają się trzy wyraźne nazwiska: Shai Gilgeous-Alexander z Oklahoma City Thunder, Luka Doncic z Los Angeles Lakers i Victor Wembanyama z San Antonio Spurs. Jeden z tych trzech nie jest podobny do pozostałych i właśnie uzasadnił, dlaczego wyborcy powinni wybrać jego.

Wembanyama ze Spurs wie, iż zasługuje na tytuł MVP NBA

W tej chwili na szczycie rankingów MVP NBA znajduje się SGA, który jest niekwestionowanym zwycięzcą. W ciągu ostatnich kilku tygodni pozostali kandydaci, którzy za nim podążali, charakteryzowali się dość zróżnicowanym składem. Kiedyś uważano, iż Cade Cunningham jest potencjalnym kandydatem, ale zapadnięte płuco prawdopodobnie temu zapobiegnie. Z drugiej strony Doncic poprowadził Lakers do odrodzenia pod koniec sezonu i pewnego zdobycia trzeciego miejsca w Konferencji Zachodniej. Wembanyama również dołożył wszelkich starań, aby zachować zdrowie przez cały sezon, aby Spurs zająć drugie miejsce.

Jest bardzo jasne, iż Wembanyama ma większy wpływ na defensywę niż pozostali kandydaci. Gwiazda Spurs właśnie to argumentowała, a następnie przedstawiła kilka dodatkowych faktów wyjaśniających, dlaczego powinien zostać MVP NBA, via Jared Weiss z The Athletic.

„Moim pierwszym argumentem jest to, iż obrona stanowi 50 procent meczu i jak dotąd jest ona niedoceniana w wyścigu o tytuł MVP. Uważam, iż jestem najskuteczniejszym graczem w defensywie w lidze. Drugim argumentem jest to, iż prawie pokonaliśmy OKC w okresie i zdominowaliśmy ich trzy razy z ich prawdziwym zespołem i cztery razy z, no wiecie, zawodnikami z większą liczbą rotacji. Moim trzecim argumentem byłoby to, iż wpływ ataku to nie tylko punkty” – zakłada Wembanyama.

Gwiazda Spurs ma tutaj rację. Jest cały czas w ruchu po obu stronach piłki, co nie przekłada się zbytnio na wynik w polu karnym. Wembanyama osłania kolegów z drużyny, boksuje, aby inni gracze Spurs zbierali się, wie, kiedy podwoić drużynę lub dać mocny pokaz w defensywie, a także ma po prostu ofensywną powagę, która przełamuje obronę przeciwnika.

Kiedy weźmie się pod uwagę statystyki, gwiazda Spurs błyszczy jeszcze bardziej. Wembanyama prowadzi w lidze z trzema blokami na mecz i 4,4 udziałami w zwycięstwach w defensywie. Ma także najwyższy wskaźnik obrony w rzucie z dystansu, który osiąga 101,5. Gorzej ma Chet Holmgren, który ma wskaźnik defensywy wynoszący zaledwie 104,1. Nie wspominając, iż w tej chwili zajmuje 15. miejsce w lidze ze średnią 24,3 punktu i piątą, jeżeli chodzi o zbiórki na mecz wynoszące 11,2.

Jest wiele do rozważenia na temat wielkości Wembanyamy i z pewnością jest ona porównywalna, a czasami choćby lepsza, niż wielkość Gilgeousa-Alexandera. Czy Spurs będą w stanie wpłynąć na głosy, aby zdobyć pierwszego MVP NBA od czasu Tima Duncana w 2003 roku?

Więcej wiadomości o Spurs:

Idź do oryginalnego materiału