W Lesznie nie będzie przepłacania. Wiceprezes wprost o Zengocie i szalonych kwotach

speedwaynews.pl 2 godzin temu

Fogo Unia Leszno walczy o medale PGE Ekstraligi w okresie 2026, gdzie zmierzy się w półfinale z Betard Spartą Wrocław, ale w międzyczasie realizowane są również negocjacje kontraktowe na kolejny rok. Wiemy już, iż z klubem pożegnał się Grzegorz Zengota, który powróci do macierzystego Stelmet Falubazu Zielona Góra.

Tylko obniżka wchodziła w grę

Odejście Zengoty po sezonie 2026 spotkało się z wielkim żalem wśród kibiców, którzy liczyli iż ich ulubieniec wciąż będzie reprezentował „Byki”. Tak się jednak nie stało, a nie jest tajemnicą, iż obie strony nie dogadały się w kwestii finansów na kontrakcie w 2027 roku.

Grzegorz wiedział, iż ma zagwarantowane miejsce w klubie. Tylko warunek był jeden. Problemem nie była punktówka, tylko kwota na przygotowanie do sezonu. Biorąc pod uwagę jakie wyniki zawodnik osiągał, stwierdziliśmy iż nie ma problemu by był dalej członkiem zespołu pod warunkiem, iż ten kontrakt zostanie obniżony o 5-10% – mówił wiceprezes klubu Marek Ślotała dla Radio Elka.

Oferta finansowa z klubu z Zielonej Góry dla Grzegorza Zengoty była zdecydowanie wyższa od tej z Leszna, co potwierdził również wiceprezes Fogo Unii Leszno. – Wiem bezpośrednio od Grzegorza, iż oferty które miał z innych klubów były lepszy finansowo od Unii Leszno.

Gwiazd nie będzie

18-krotni mistrzowie Polski prawdopodobnie w przyszłym sezonie będą dysponować mniejszą siłą rażenia niż w tegorocznych zmaganiach. Do drużyny ma dołączyć Bartłomiej Kowalski, a ostatnie seniorskie miejsce zajmie Janusz Kołodziej lub Nazar Parnicki.

Kontraktowania gwiazd nie będzie, choć były prezes klubu Piotr Rusiecki w mediach społecznościowych, iż były takie plany na sezon 2027.

Nie możemy liczyć na gwiazdę, o której nie tak dawno wypowiadał się były prezes Piotr Rusiecki, bo takie były rzekomo zamierzenia na sezon 2027. Natomiast nie możemy podpisywać wirtualnych kontraktów i musimy być w tym konsekwentni – przyznał Ślotała.

Wiemy, jak wygląda rynek transferowy w szczególności wśród większości gwiazd, które są na wieloletnich kontraktach w czołowych klubach PGE Ekstraligi. W Lesznie wychodzą z założenia, iż nie będą przepłacać zawodników z odległych pozycji w klasyfikacji średnich i płacić za nich jak za gwiazdy ligi.

Rynek gwiazd jest zamurowany tak naprawdę w trzech klubach. Teraz jest pytanie, czy my mamy płacić naprawdę szalone pieniądze za zawodników, którzy lokują się pod względem średniej w drugiej, a choćby trzeciej dziesiątce Ekstraligi. Z naszego punktu widzenia nie ma takiej możliwości – uważa wiceprezes.

Idź do oryginalnego materiału