Ważą się losy gwiazdy Radomiaka. Decydujący dzień [NEWS]

18 godzin temu

Dużymi krokami zbliża się najbardziej nielubiany przez kibiców z Radomia dzień w roku. Ten, w którym zespół opuszcza czołowy zawodnik, zwykle sprzedawany za konkretne pieniądze. W tym przypadku choćby bardzo konkretne. Oto szczegóły transferu Capity, który wkracza w decydującą fazę.

Coraz więcej wskazuje na to, iż Capita opuści Radomiaka i dołączy do Sporting Kansas City. Informację o takiej ofercie jako pierwszy podał Tomasz Włodarczyk. Z naszych informacji wynika, iż piątek, szósty marca, będzie decydującym dniem dla tego transferu. Niemal wszystko zostało dogadane, jednak sprawa wciąż czeka na ostateczne rozstrzygnięcie.

Ekstraklasa. Capita odejdzie z Radomiaka? Znamy szczegóły oferty Sporting Kansas City

Potencjalny transfer Capity mielił się niemal przez całe okno transferowe. Zimą o tego piłkarza starały się Samsunspor, Schalke 04 Gelsenkirchen czy Dalian Yingbo. Niemiecki klub był najbliżej dopięcia tematu, jednak ostatecznie zaoferował kwotę ok. 1,8 miliona euro z bonusami. Radomiak ofertę odrzucił i wiadomo było, iż jeżeli temat odejścia skrzydłowego z Angoli wróci, to tylko z powodu amerykańskiej Major League Soccer, gdzie wciąż trwa okno transferowe.

Sporting Kansas City złożył radomianom kilka propozycji i długo negocjował warunki umowy. Ostatecznie Radomiak przystał na następującą ofertę:

  • ok. 2,4 miliona dolarów (ok. 2 miliony euro) podstawowej kwoty transferu,
  • dziesięć procent od następnego transferu.

Warto dodać, iż część kwoty trafi także do Estreli Amadora – portugalski klub zagwarantował sobie procent od sprzedaży Capity, gdy ten przechodził do zespołu z Radomia.

Umowa pomiędzy Radomiakiem i samym zainteresowanym była prosta. Capita będzie miał zgodę na odejście tam, gdzie sam będzie chciał odejść, jeżeli klub spełni określone warunki. Nie ma co ukrywać, iż w Radomiu liczyli na nieco wyższą kwotę, ale wiadomo, jak to jest – budżet nie jest z gumy, jeżeli nikt nie chciał dać więcej, trzeba było wziąć to, co leży na stole.

Radomiakowi wbrew pozorom wcale nie zależało na tym, żeby przetrzymać zawodnika jak najdłużej w zespole, żeby zagrał kolejny mecz, potem jeszcze jeden. Wiadomo, iż to atut, natomiast po to zawczasu sięgnięto po Salifou Soumaha, żeby być gotowym na odejście Capity w każdej chwili. Transfer wstrzymywało więc tylko to, czy reprezentant Angoli powie nowemu klubowi „tak”. Piłkarz nie przebierał nogami, nie siedział na walizkach, nie obrażał się. Grał, strzelał, o niezmiennym zaangażowaniu wspominał choćby Goncalo Feio.

Skrzydłowy z Angoli wielokrotnie podkreślał, iż ma ogromną wdzięczność dla klubu za to, iż ten dosłownie uratował jego karierę i pomógł mu znowu cieszyć się piłką. Do Radomia sprowadził rodzinę, cenił sobie życie w tym mieście. Wizja przeprowadzki do USA kusi, choćby jeżeli MLS to słabsza liga, natomiast Sporting Kansas City sporo się natrudził, żeby przekonać go do tego transferu.

Wreszcie przekonał, więc sprawa jest niemal przesądzona. Ciekawe, iż temat odejścia do Stanów Zjednoczonych rozbijał się między innymi o to, czy żona piłkarza otrzyma wizę pozwalającą na pobyt w tym kraju. Podobny przypadek doprowadził do przeprowadzki w odwrotnym kierunku – Osman Bukari wrócił do Europy, bo chciał być z najbliższymi, ale w USA nie było to możliwe.

Jeśli na ostatniej prostej nic się nie wydarzy, pożegnanie Capity z Radomiakiem nastąpi podczas meczu z GKS Katowice. niedługo wyjaśni się, czy będzie to pożegnanie w roli piłkarza, czy tylko widza oklaskiwanego z trybun podczas specjalnej uroczystości. jeżeli Angolczyk nie pojawi się na murawie, to jego bilans w obecnym sezonie zamknie się na sześciu golach, asyście oraz asyście drugiego stopnia. Jego łączny bilans to dwanaście bramek, dwie asysty i dwie asysty drugiego stopnia w 37 meczach w Ekstraklasie (ok. 2300 minut).

Capita według zaawansowanych danych Hudl StatsBomb w obecnym sezonie jest czołowym skrzydłowym ligi pod względem udanych dryblingów, strzałów czy przewidywanych bramek. Jest też najszybszym piłkarzem Ekstraklasy, regularnie łamiącym barierę 35 km/h.

SZYMON JANCZYK

fot. Newspix

Idź do oryginalnego materiału