Letnie okienko transferowe 2026 w naszym kraju było jedno z najdłuższym w Europie. Ekstraklasowicze choćby 9 września mogli sprowadzać i uprawniać do gry nowych piłkarzy, którzy znajdowali pracę w Polsce dosłownie w ostatnich godzinach trwania okna w naszym kraju.
ReklamaLech Poznań od dawna był bierny na rynku transferowym całkowicie odpuszczając temat m.in. rezerwowego bramkarza, dodatkowego stopera, lewego obrońcy do poważnej rywalizacji czy jeszcze jednego skrzydłowego (chociaż na wypożyczenie). Teraz Lech Poznań mógłby przeprowadzić tylko tzw. „transfer medyczny”, sięgając po kogoś nowego, gdyby podstawowa jedynka między słupkami miała problemy zdrowotne.
Na polskim rynku byłoby z kogo wybierać. Wolny jest m.in. były Lechita, Karol Szymański, który w ostatnich latach grał w Piaście Gliwice bądź Kevin Komar (ostatnio Cypr, wcześniej Puszcza Niepołomice). Z Wisły Kraków nie tak dawno odeszli Kamil Broda oraz Anton Chichkan. Ten pierwszy w 2024 roku święcił Puchar Polski, za to drugi golkiper w tym samym roku bronił m.in. w europejskich pucharach z Llapi czy Rapidem Wiedeń. Nie są to porywające nazwiska, ale w kalendarzu mamy 27 września, więc ciężko oczekiwać, aby na polskim rynku byli wolni konkretni bramkarze.
Dalej wolni są niedawni gracze Wieczystej Kraków – Michał Pazdan (stoper) i Maciej Gajos (środkowy pomocnik). Były Lechita ma już 35 lat, ale z pewnością byłby konkretnym wzmocnieniem np. naszych trzecioligowych rezerw. Klubu dotąd nie znalazł występujący na lewej stronie Luka Lucić (ostatnio Zagłębie Lubin) czy inni zawodnicy z drugiej linii.
Niedawno kontrakt z Koroną Kielce rozwiązał defensywny pomocnik Wojciech Kamiński, za to od ponad roku bezrobotny jest inny gracz z przeszłością w ekipie „Koroniarzy” – Yoav Hofmayster. 31 lat nie ma jeszcze napastnik Iban Salvador, który dawniej zdobył dla Wisły Płock 5 goli, a swój ostatni mecz o stawkę rozegrał w maju na obiekcie Lecha Poznań. Reprezentant Gwinei Równikowej po opuszczeniu obozu „Nafciarzy” wciąż nie znalazł nowego klubu, identycznie jak boczny obrońca kojarzony z Piastem Gliwice, Tomasz Mokwa.
Kogo jeszcze znajdziemy bez klubu? 30-letni pomocnik Jakub Łukowski kiedyś święcił Puchar Polski i może pochwalić się 116 występami na szczeblu Ekstraklasy. Boczny defensor Jakub Bartosz grał w Ekstraklasie 90 razy, 24-letni wychowanek Zagłębia Lubin, Bartłomiej Kłudka łącznie 96 razy, a inny wolny w tej chwili obrońca kojarzony głównie z Zagłębiem Lubin, a także Górnikiem Zabrze czy Lechią Gdańsk, Bartosz Kopacz ma aż 268 gier w Ekstraklasie i 12 goli.
Oprócz tych piłkarzy niedawno umowę w Portugalii rozwiązał środkowy pomocnik Dominik Steczyk, o dziwo nigdzie nie zakotwiczył jeszcze lewy obrońca Miłosz Kałahur (ostatnio Lechia Gdańsk), a oficjalnie na tzw. „wolnym transferze” przebywa Bartosz Salamon, który w sierpniu opuścił Carrarese. Na polskim rynku znajdziemy choćby kilkudziesięciu bezrobotnych piłkarzy kojarzonych głównie przez tych kibiców, którzy od lat śledzą polską ligę (głównie Ekstraklasę, ewentualnie I-ligę).
Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)






![LN: Bośnia i Hercegowina - Polska. Gdzie i o której obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/-/000ND3WU17YAJSEO-C461.jpg)






