W piątkowych derbach Trójmiasta Arka Gdynia prowadziła już 2:0 po bramkach Oskara Kubiaka oraz Marca Navarro. Tuż po zmianie stron wynik uległ zmianie w ciągu zaledwie trzech minut. Goście z Gdańska doprowadzili do wyrównania za sprawą trafień Kacpra Sezonienki oraz Ivana Żelizko.
REKLAMA
Zobacz wideo
Ogromne kontrowersje przy VAR
Ten stan rzeczy mógł ulec zmianie, gdyby w 76. minucie sędzia Paweł Raczkowski podyktował rzut karny dla gospodarzy. Na kwadrans przed końcem spotkania obrońca Lechii Bujar Pllana przewrócił w polu karnym Vladislava Gutkovskisa, łapiąc go niemalże w pół. Arbiter czekał na opinię sędziów VAR tak długo, iż wszyscy spodziewali się, iż zostanie poproszony o podjęcie decyzji samodzielnie poprzez analizę powtórek na monitorze przy murawie. Tak się jednak nie stało. Raczkowski nie został poproszony o podejście do zweryfikowania nagrania.
Po spotkaniu swoich emocji nie krył Marcin Gruchała, większościowy właściciel Arki. Zapytany przez "Przegląd Sportowy Onet" o to, czy czuje się oszukany, odparł: - Tak, czujemy się oszukani. Nie przez sędziego głównego derbowego meczu, ale przez nieudolnie funkcjonujący w Polsce system VAR i niektórych niekompetentnych sędziów na nim zasiadających.
Oszukana Arka i szczerość właściciela
Gruchała wskazał na kierunek rozwoju dla PZPN w kwestii problemu z systemem VAR. - Canal+ przez wiele lat opakowywał nasz ekstraklasowy produkt lepiej, niż on rzeczywiście wyglądał. Cieszę się, iż poziom ligi dogonił bardzo wysoki standard jej relacjonowania. Czując wdzięczność za te lata ciągnięcia Ekstraklasy za uszy do góry przez telewizję, apeluję i proszę media oraz PZPN o rzetelną debatę na temat zmian w podejściu do problemu VAR - komentował.
Właściciel klubu wskazał na fakt, iż problem jest zbyt rozległy, by na jego rozwiązanie wystarczyły komentarze. - Doceniam starania nowego przewodniczącego Kolegium Sędziów Marcina Szulca, ale ten problem jest za głęboki, aby wystarczyło reaktywne komentowanie spornych sytuacji. Zakładam, iż wszyscy wolelibyśmy, aby sędzia główny podszedł do monitora i wzbogacił swoją wiedzę z boiska o obraz VAR, zamiast paruminutowego opędzania się od piłkarzy próbujących wymusić określone decyzje. Na koniec takiej parominutowej kontrowersji sędzia VAR jednak uznaje, iż w sumie nie było kontrowersji i nie woła kolegi do monitora. Sędzia Raczkowski został w ten sposób przez kolegów wystawiony w Gdyni dwukrotnie, wczoraj i wcześniej w meczu z Motorem. Zakładam też, iż wolelibyśmy, aby np. żółte kartki skutkujące finalnie czerwoną podlegały VAR, inaczej mamy absurdalne wypaczenie rywalizacji jak w przypadku niedawnego meczu Lechia – Cracovia. Jestem przekonany, iż takich oczywistości jest więcej i prawdopodobnie sami sędziowie daliby dużo wkładu co może usprawnić i podwyższyć jakość ich pracy - mówi.
Zobacz też: Lewandowski przeszedł do historii. W Barcelonie nikt tego nie dokonał
Właściciel Arki radzi PZPN
- Pomyłki sędziowskie będą się zdarzyły. Będą kontrowersje i choćby wśród ekspertów niejednoznaczne opinie co do niektórych sytuacji, takich jak ręka w polu karnym. Ale wyeliminujmy absurdy proceduralne i postawmy na tych, którzy potrafią udźwignąć rolę, którą im powierzono - zaznacza.
Gruchała zwraca uwagę na fakt, iż środowisko klubów oczekuje kompetentnych osób do obsługi systemów przy meczach, by uniknąć wcześniej opisanych sytuacji. - My też, jako kibice, trenerzy, piłkarze czy ludzie zarządzający klubami, oczekujemy szacunku. Ale oczekujemy też dopasowanych do możliwości rozsądnych procedur VAR i odpowiednich kompetencji u sędziów, promowania młodych i zdolnych, odsuwania tych popełniających rażące błędy. Docelowo oczekujemy centrum VAR, technologicznie adekwatnego do czasów w jakich żyjemy, z możliwie ujednoliconym podejściem do wydarzeń tego samego typu - stwierdził.
Arka Gdynia będąca na 15. miejscu w tabeli PKO BP Ekstraklasy miała okazję zrównać się punktami z wyprzedzającą ją o dwa punkty Lechią, ale jej nie wykorzystała. Podopieczni Dawida Szwargi wciąż mają zaległy mecz do rozegrania z Radomiakiem Radom, który miał się odbyć na rozpoczęcie rundy wiosennej, ale uniemożliwiła to awaria prądu w Radomiu. To spotkanie zostało przełożone na czwartek 5 marca.

2 godzin temu
















