Zawodnik ROW-u Rybnik wznowił treningi. Trener będzie mieć ból głowy?

speedwaynews.pl 6 godzin temu

INNPRO ROW Rybnik wkracza w kluczową fazę sezonu z ogromnym, niezwykle wyczekiwanym wzmocnieniem. Po wielotygodniowej, bolesnej przerwie spowodowanej skomplikowanym urazem, Kacper Tkocz w poniedziałek oficjalnie wyjechał na tor podczas klubowego treningu, dając jasny sygnał gotowości do twardej walki o ligowe punkty. Dla sztabu szkoleniowego „Rekinów” to doskonała wiadomość, która diametralnie zmienia układ sił i możliwości taktyczne w formacji juniorskiej rybnickiego zespołu.

Przypomnijmy, iż dramat 21-letniego wychowanka rybnickiego klubu rozpoczął się na początku maja podczas finałowej rywalizacji o Srebrny Kask w Bydgoszczy. Tkocz zanotował wówczas fatalnie wyglądający upadek na przeciwległej prostej, gdzie z powodu braku miejsca z impetem uderzył o twardą nawierzchnię bydgoskiego owalu. Szczegółowe badania lekarskie okazały się bezwzględne. U żużlowca zdiagnozowano bolesne złamanie kości śródręcza, co wymagało natychmiastowej operacji i chirurgicznego zespolenia dłoni dzięki specjalistycznych drutów. Uraz ten wykluczył lidera formacji młodzieżowej z rywalizacji na blisko dwa miesiące, zmuszając go do kibicowania kolegom z drużyny z poziomu trybun i szpitalnego łóżka.

Jeszcze kilkanaście dni temu nad powrotem zawodnika do regularnych startów wisiały bardzo czarne chmury. Ostatnia, kontrolna wizyta lekarska przyniosła spore rozczarowanie, ponieważ lekarz prowadzący nie wyraził zgody na wyciągnięcie metalowych elementów z dłoni, argumentując to potrzebą dłuższego czasu w pełną regenerację i zrost kości. Sam Tkocz, choć mocno przybity tą diagnozą, pisał wtedy z nadzieją w swoich mediach społecznościowych, iż wierzy w powrót na tor jeszcze w czerwcu.

Ogromna determinacja i ciężka praca podczas codziennej rehabilitacji przyniosły jednak oczekiwany skutek. Czerwcowy powrót na owal stał się faktem, a poniedziałkowy trening pokazał, iż dłoń zawodnika bez problemu wytrzymuje już potężne obciążenia związane z prowadzeniem motocykla żużlowego.

Powrót Tkocza to potężny zastrzyk jakości dla walczącego o najwyższe cele INNPRO ROW-u Rybnik. Pod jego nieobecność sztab szkoleniowy musiał mocno łatać dziury w składzie, korzystając z usług innego wychowanka, Pawła Wyczyszczoka, oraz wypożyczonego z Fogo Unii Leszno Jakuba Żurka. Ta dwójka spisywała się na torze całkiem solidnie, przez co rybniccy trenerzy mogą mieć teraz duży, ale bardzo pozytywny ból głowy przed ustalaniem składu na kolejne mecze ligowe.

Dla samego Kacpra Tkocza to niezwykle istotny moment kariery. To jego ostatni sezon w gronie juniorów w polskich strukturach ligowych, w którym za wszelką cenę zamierza udowodnić swoją wartość, poprawić dotychczasową średnią biegową i wywalczyć stałe miejsce pod taśmą w kluczowych meczach rundy finałowej.

Idź do oryginalnego materiału