Zieliński zagrał cały mecz. Inter wygrał w niezwykły sposób

1 godzina temu

Piotr Zieliński wystąpił od pierwszej do ostatniej minuty w wyjazdowym meczu Interu z Venezią. Mediolańczycy zwyciężyli 2:0, choć żaden z ich piłkarzy nie zapisał się na listę strzelców. O wszystkim przesądziły dwa samobóje gospodarzy w końcówce spotkania.

Środowe starcie w dziewiątej kolejce Serie A długo nie układało się po myśli gości. Zespół Cristiana Chivu przyjechał po trzy punkty, jednak do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis. Co więcej, Venezia potrafiła poważnie zagrozić faworytowi. Końcowy wynik nie oddaje więc trudności, z którymi mierzył się Inter.

Piotr Zieliński zagrał od początku do końca

Reprezentant Polski znalazł się w wyjściowej jedenastce obok Petara Sucicia i Aleksandara Stankovicia. Natomiast Hakan Calhanoglu oraz Nicolo Barella rozpoczęli spotkanie na ławce. Chivu zdecydował się zatem na zmiany w środku pola, dając szansę innemu zestawieniu pomocników.

Jednak już w przerwie trener dokonał trzech roszad. Boisko opuścili Sucić, Stanković oraz Yann Bisseck. Z kolei Zieliński pozostał w grze i rozegrał pełne spotkanie. Polak nie zdobył bramki, ale zakończył wieczór z drużynowym zwycięstwem.

Sam komplet minut nie wystarcza jednak do wystawienia indywidualnej oceny. Najważniejszą informacją dotyczącą Polaka pozostaje jego obecność w podstawowym składzie oraz udział w całym spotkaniu. Natomiast o wyniku zdecydowały wydarzenia w polu karnym gospodarzy.

Dwa samobóje w trzy minuty

Przełom nastąpił dopiero w 79. minucie. Marcus Thuram przedarł się lewą stroną i posłał piłkę przed bramkę. Interwencję podjął jednak Matias Moreno, który skierował ją do własnej siatki. Tym samym Inter wreszcie objął prowadzenie.

Natomiast już w 82. minucie gospodarze ponownie stracili gola po dotknięciu swojego zawodnika. Po rzucie rożnym Calhanoglu i zagraniu Carlosa Augusto ostatni kontakt z piłką miał Redouane Halhal. W efekcie mediolańczycy podwyższyli na 2:0, a oba trafienia zapisano jako samobójcze.

Venezia miała przy tym powody do frustracji jeszcze przed utratą bramek. Sędziowie anulowali jej dwa gole z powodu spalonych. Najpierw nie uznali trafienia Tima Lauberbacha, a później Che Adamsa. Dlatego gospodarze mogli żałować znacznie więcej niż samych fatalnych interwencji w końcówce.

Inter wywiózł więc komplet punktów z meczu, który długo pozostawał otwarty. Zieliński zaliczył pełny występ, natomiast jego zespół znalazł wyjątkowo nietypową drogę do zwycięstwa.

Idź do oryginalnego materiału