Znany dziennikarz dostał ofertę walki. Wielka kasa na stole

5 godzin temu


Znany dziennikarz sportowy otrzymał zaskakująca ofertę walki. Na stole są ogromne pieniędze.

Maciej Turski ostatnio podgrzał atmosferę wokół swojego potencjalnego debiutu w klatce. Tym razem znany dziennikarz i komentator gal MMA przyznał, iż otrzymał konkretną propozycję walki i co najciekawsze federacja zainteresowana jego udziałem była gotowa zapłacić mu dokładnie tyle, ile sam wcześniej rzucił – raczej jako zaporową stawkę.

Turski zahaczył o to, iż przez lata wiele osób śmiało się z tego, na ile rzekomo wycenia swoje wejście do klatki. Sam wielokrotnie sugerował zresztą, iż kwota, której oczekuje, jest na tyle wysoka, iż żadna organizacja nie zdecyduje się na taki ruch. Tym większe było jego zaskoczenie, gdy usłyszał, iż pieniądze nie są problemem, choćby jeżeli – jak sam stwierdził – całość „nie będzie się spinała” pod względem biznesowym.

ZOBACZ TAKŻE: Nate Diaz zabrał głos po porażce. Amerykanin chce natychmiastowego rewanżu

Choć dziennikarz nie zdradził, która federacja złożyła mu ofertę, to jego późniejsze wypowiedzi rzuciły pewny snop światła. Co prawda w dalszym ciągu nie wiemy, o jakim podmiocie jest mowa, jednakże z narracji Turskiego wynika, iż nie chodzi o: FAME MMA, PRIME SHOW MMA ani o nowy projekt Fight Mode.

Dostałem propozycję walki. Kiedyś ludzie się śmiali, iż ile jestem warty itd. Nie powiem gdzie, ale dostałem propozycję za stawkę, którą rzuciłem. Sam mówiłem, iż to nie jest stawka, którą się opłaca zapłacić. Nie powiem gdzie. Tak mówię, że: to się nie będzie spinało – „ale to nie ma znaczenia, iż to się nie będzie spinało”. Jak będzie posucha, to się zastanowię. Nie powiem gdzie, bo to rozmowy prywatne.

– oznajmił Maciej Turski w „Kanale Sportowym”.

Sam Turski podszedł do całego tematu z dość charakterystycznym dla siebie dystansem. Nie zamknął sobie furtki, ale też nie sprawiał wrażenia człowieka, który już jutro podpisze kontrakt. Padło jednak znamienne stwierdzenie, iż „jak będzie posucha”, to być może wróci do rozmów. W praktyce oznacza to tyle, iż scenariusz jego wejścia do klatki przez cały czas pozostaje realny.

ZOBACZ TAKŻE: Polka podbija świat MMA. Magdalena Czaban z ważnym kontraktem

Nie jest to pierwszy raz, gdy wokół „Hieny” robi się gorąco w kontekście potencjalnej walki. Temat już parę razy był na tapecie, a kibice freak fightów zdążyli już przyzwyczaić się do tego, iż nazwisko dziennikarza co jakiś czas pojawia się w kontekście potencjalnego debiutu w oktagonie.

Niedoszły rywal Turskiego

Dotychczas najczęściej przewijał się oczywiście wątek jego potencjalnego starcia z Łukaszem „Tuszolem” Tuszyńskim. To właśnie ten pojedynek przez długi czas wydawał się najbardziej prawdopodobny. Obaj panowie wielokrotnie publicznie odnosili się do takiego zestawienia, a internauci również gwałtownie podłapali temat. Z jednej strony byłby bowiem medialny dziennikarz od lat siedzący przy MMA, a z drugiej internetowy twórca i zawodnik mający już doświadczenie w klatce.

Taka walka miałaby wszystko, czego oczekują federacje freakowe. Jest rozpoznawalność, kontrast charakterów i przede wszystkim autentyczne zainteresowanie kibiców. Oczywiście byłby to pojedynek stricte sportowy, jednakże kto wie, czy nie mielibyśmy do czynienia z iskierkami.

ZOBACZ TAKŻE: Wielki sukces Polaka w Finlandii. Pokonał lokalnego bohatera

Co ciekawe, przez chwilę mówiło się choćby o potencjalnej rywalizacji Turskiego z Marcinem Najmanem. Choć wielu traktowało ten pomysł bardziej jako zabawną ciekawostkę niż coś z realnym potencjałem, to nazwiska obu panów wywołały jakieś tam zainteresowanie. Wyniknęło to z tego, iż „El Testosteron” się wówczas lekko posprzeczał z Maciejem i trochę w oparciu o to wyniknęły dyskusje o wspólnym zestawieniu.

Na razie wszystko pozostaje jednak w sferze spekulacji. Słowa dziennikarza dają jednak do myślenia, choć niestety nie wiemy, o jakiej federacji jest mowa. Niektórzy sugerują, iż może chodzić o GROMDĘ, jednakże nie zdaje się to mimo wszystko być prawdopodobna opcja.

Idź do oryginalnego materiału