Znany Szwed nie gryzie się w język. Brutalna prawda o młodych żużlowcach!

speedwaynews.pl 4 godzin temu

Antonio Lindbäck nie zawiesza definitywnie kewlaru na kołku, choć jego kariera w czarnym sporcie właśnie wkracza na zupełnie nowy tor. Reprezentant Szwecji, który jeszcze pod koniec ubiegłego sezonu wracał awaryjnie do ścigania w barwach Vargarny Norrköping, obejmuje najważniejsze stanowisko w sztabie szkoleniowym „Wilków”. 41-latek stanie na czele nowatorskiego projektu, którego celem jest kompleksowe przygotowanie szwedzkich zawodników do rywalizacji ligowej. Co ciekawe, w tej trudnej misji w parkach maszyn nie będzie osamotniony.

Z toru na ławkę trenerską. Powrót, który dał do myślenia

Jeszcze pod koniec ubiegłego sezonu Lindbäck zaskoczył kibiców, gdy z marszu pojawił się pod taśmą w ćwierćfinałowej potyczce przeciwko Eskilstuna Smedernie. Doświadczony zawodnik udowodnił wówczas, iż czarny sport wciąż ma we krwi – wywalczył 7 punktów w czterech startach, a w dziesiątym biegu dnia pokazał plecy takim rutyniarzom jak Maciej Janowski czy Jakub Miśkowiak. Choć Vargarna przegrała tamte zmagania 42:48 i pożegnała się z walką o medale, postawa weterana dała klubowym działaczom jasny sygnał. Doświadczenie zdobywane przez dekady na torach całej Europy nie może się zmarnować.

– Lubię pomagać innym i przekazywać wiedzę, którą zdobyłem przez lata. Jazda na żużlu to moja pasja, ta dyscyplina w dużej mierze definiuje całe moje życie. Pomysł na moją nową rolę narodził się adekwatnie jeszcze za czasów startów w Rospiggarnie, kiedy moim menedżerem był Peter Jansson. Rozmawialiśmy o tym od dawna. Doszedłem do wniosku, iż chcę dzielić się doświadczeniem. Sporo zawdzięczam Peterowi, bo to on mnie do tego namawiał. Potrzebowałem trochę czasu, by do tego dojrzeć i samemu to pchnąć do przodu. W końcu uznaliśmy, iż wchodzimy w to i działamy – zdradza Antonio Lindbäck.

Niezwykły duet w sztabie. Rola partnerki kluczem do sukcesu

Szkoleniowy projekt Vargarny będzie miał unikalny charakter. Lindbäck podkreśla z całą mocą, iż nie jest to praca dla jednego człowieka, a w cały proces równie mocno zaangażowana będzie jego życiowa partnerka, Tess.

– Moja partnerka, która jest niezwykle skrupulatna, przez lata przelewała moje pomysły na papier. Wtedy uznaliśmy: „dobrze, pracujemy razem”. Vargarna nie dostaje więc samego mnie, ale nas oboje w pakiecie. Mam ogromne doświadczenie, ale bywało mi trudno przełożyć je na papier. Tess doskonale mnie uzupełnia i moje tysiące pomysłów potrafi spiąć w jedną spójną całość. Zależy mi, by w tym koncepcie była ze mną i dbała o szwedzkich żużlowców – wyjaśnia były uczestnik cyklu Grand Prix.

Wzorem jest Polska. Ostra ocena pokolenia social mediów

Praca Lindbäcka i jego partnerki ma trwać przez cały rok, nie kończąc się wraz z pierwszym biegiem w rozgrywkach ligowych. Wychowanek szwedzkiego speedwaya nie ukrywa, iż przy tworzeniu nowego systemu czerpie z obserwacji poczynionych na polskich torach. Przy okazji wbija jednak szpilkę młodemu pokoleniu rodzimych jeźdźców.

– Polska jest dla mnie ogromną inspiracją i to do tamtejszych standardów dążę. Analizuję to, jak ja pracowałem, jak pracują w Polsce i chciałbym przenieść tamte doświadczenia na nasz grunt. To nowy krok dla mnie, dla Tess, dla Vargarny i dla całego szwedzkiego żużla. Zauważam u szwedzkich żużlowców, zwłaszcza u juniorów, iż bardzo mocno skupiają się na mediach, portalach społecznościowych i nienagannym wyglądzie. Tracą przy tym jednak pod kątem przygotowania fizycznego. Chcę im pomóc skupić się na adekwatnych rzeczach. Szwedzi odstają dziś od młodocianych Polaków nie tylko fizycznie, ale i pod względem siły mentalnej. Kiedy byliśmy młodsi, ja i Fredrik Lindgren pracowaliśmy zupełnie inaczej – nie chodziło o to, by błyszczeć w mediach, ale by wykonywać adekwatną pracę na siłowni i doskonalić technikę. Bardzo się na to cieszę, to będzie świetna przygoda. To, co robi teraz Vargarna, to milowy krok dla czarnego sportu w Szwecji – szczerze przyznaje Lindbäck.

Wirebrand zachwycony: „Nikt nie może się z nim równać”

Na efekty współpracy z Lindbäckiem mocno liczy kierownictwo zespołu z Norrköping. Menedżer Vargarny, Mikael Wirebrand, nie kryje entuzjazmu po sfinalizowaniu rozmów i pierwszym oficjalnym spotkaniu z drużyną.

– Posiadanie trenera z takim doświadczeniem jak Antonio, który wciąż jest aktywny i sprawny jak nigdy, to coś unikalnego. Da naszym zawodnikom impuls do zrobienia jednego lub dwóch kroków w przód. Antonio wnosi lata sukcesów zdobywanych na torze, wie, czego potrzeba na samym szczycie i ma ogromny talent do przekazywania wiedzy. Zakontraktowaliśmy szkoleniowca, z którym nikt inny w lidze nie może się równać. Czeka nas intensywna, ale niezwykle ekscytująca zima. Podczas wtorkowego spotkania inaugurującego wszyscy zawodnicy wyrazili ogromną radość, iż mogą być częścią tego projektu – podsumowuje Wirebrand.

Antonio Lindbäck
Idź do oryginalnego materiału