Żużel. „Jąder bez jąder”. Skrzydlewski odpalił!

19 godzin temu

Witold Skrzydlewski w trakcie sezonu pochwalił się, iż zaproponował swojej drużynie premię za wygranie trzech spotkań, co wręcz zapewniłoby im play-offy. Finalnie zawodnicy nie spełnili warunków, by ową premię otrzymać. Właściciel łódzkiego Orła wyszedł jednak z kolejną ofertą i mówiono, iż będzie to wyjazd dla całej drużyny na Ibizę za awans do top cztery po fazie zasadniczej. Podczas programu „Kolegium Żużlowe” pan Skrzydlewski wytłumaczył jednak dokładnie, jak wyglądała ta umowa, i wypalił odnośnie do trenera Macieja Jądera, którego ta premia nie obowiązuje i który może liczyć jedynie na łaskę zawodników.

Żużel. Co dalej z Pedersenem w GKM Grudziądz? Przełomowe słowa!

Żużel. Duszony i krwawiący człowiek! Nowe wieści z Falubazu ws. burd!

– Przed serią spotkań z Ostrowem, Rybnikiem i Krosnem dawałem drużynie 150 tysięcy złotych premii, jeżeli wygra te wszystkie trzy mecze. Wtedy już pilibyśmy szampana, świętując awans do play-offów. Nie udało się, bo Ostrów nam wlał. Tor zrobiliśmy pod nich. Kiedy kolega Gapiński przyjechał i zobaczył, jaki tor przygotowaliśmy, to aż podziękował, iż zrobiliśmy nawierzchnię specjalnie dla jego drużyny. Później zaproponowałem drużynie, iż jak się utrzymamy i wjedziemy do play-offów, to dostaną 200 tysięcy premii. Tak naprawdę to powinni się tą kwotą podzielić z drużyną z Piły, bo to dzięki nim w ogóle jesteśmy w tych play-offach, ale myślę, iż się nie podzielą.

Żużel. Widziane zza Odry. O sukcesie, igrzyskach i durnocie (FELIETON)

Żużel. Landshut jednak pojedzie w Metalkasie?! Będzie ważne spotkanie!

– Nasz trener, Jąder bez jąder, zarządził, iż to oni zadecydują, czy pojadą za to na Ibizę, czy gdzieś indziej. Mają 200 tysięcy do podziału. W podziale trener nie uczestniczy, bo uważa, iż to zawodnicy powinni dostać te pieniądze – wyjaśnił. Dopytywany, czy w takim razie szkoleniowiec nie poleci z drużyną, chyba iż zapłaci za siebie, odparł z uśmiechem: – Chyba iż mu kupią bilet. Jak mu kupią bilet i zabiorą go „na kolarza”, to dlaczego nie – zakończył Witold Skrzydlewski w „Kolegium Żużlowym”.

Idź do oryginalnego materiału