Żużel. Jasny plan Parnickiego! Za rok chce wrócić na tron!

23 godzin temu

Do zawodów na stadionie przy ul. Marszałka Józefa Piłsudskiego 64 Ukrainiec przystępował w roli jednego z faworytów. kilka brakło, by stanął na najwyższym stopniu podium. Po trzech seriach startowych na swoim koncie miał 9 punktów. W biegu nr 13 znów świetnie ruszył spod taśmy, dzięki czemu początkowo znajdował się czele stawki. Jednak już na drugim łuku popełnił poważny błąd, przez co spadł na ostatnią lokatę. Co prawda w kolejnym starciu dowiózł do mety „trójkę”, ale nie wystarczyło to do zwycięstwa w imprezie.

Mimo to reprezentant leszczyńskich „Byków” był zadowolony ze swojej postawy. – Drugie miejsce smakowało bardzo dobrze. Fajnie, iż udało się je zdobyć, z czego też można się cieszyć. Przytrafiło mi się trochę błędów. W biegu 13 obrałem złą ścieżkę do jazdy. Tak czy inaczej najważniejsze, iż zawody bezpiecznie się odjechało. Wszyscy jesteśmy cali oraz zdrowi. Pokazaliśmy fajną rywalizację przed zgromadzonymi kibicami – mówi nam Parnicki.

Dla 20-latka – co sam zresztą wyraźnie podkreślał – jego wynik w ostrowskim turnieju był sprawą drugorzędną. Wówczas za swój priorytet uznawał przede wszystkim czerpanie euforii z jazdy finiszu sezonu 2026. – W niedzielę najważniejsze dla mnie było to, by cieszyć się jazdą. Niezależnie od tego, czy uplasowałbym się na pierwszej, drugiej, czy też trzeciej pozycji, chciałem ekscytować się czymś zupełnie innym. Jechałem na motorze i czułem tę prędkość, z czego byłem zadowolony – dodał.

Żużel. Musielak był blisko transferu do PGE Ekstraligi! Dlaczego zostaje w Wilkach Krosno? – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. Żartuje, iż widziałby Zmarzlika w… Gdańsku! Thorssell mówi o Wybrzeżu w Metalkasie – PoBandzie – Portal Sportowy

Z pewnością przedstawiciel naszych południowo-wschodnich sąsiadów poczynił znaczny progres pod kątem występów w PGE Ekstralidze. Będąc mocnym ogniwem Unii Leszno „wykręcił” średnią biegopunktową w wysokości 1,910 (trzecia w zespole i piętnasta wśród wszystkich uczestników najwyższej klasy rozgrywkowej – przyp. red.). Tym samym zyskał miano najskuteczniejszego juniora w polskiej elicie w br.

Nie wszystkie jednak zmagania poszły po myśli Nazara. Nie obronił bowiem wywalczonego sezon wcześniej tytułu Indywidualnego Mistrza Świata Juniorów. Stało się tak w wyniku braku awansu do Speedway Grand Prix 2 A. D. 2026. W jednej z rund eliminacyjnych tych rozgrywek w Pardubicach (27 czerwca) sklasyfikowany został bowiem dopiero na szóstym miejscu. Mało tego, jeździec w randzie młodzieżowca nie mógł liczyć na taryfę ulgową ze strony organizatorów, którzy nie przyznali mu stałej dzikiej karty.

Żużel. Tak ma wyglądać Orzeł Łódź 2027! Robią istotny transfer! – PoBandzie – Portal Sportowy

Żużel. KLŻ wróci do telewizji? realizowane są ważne rozmowy, walczą… dwie stacje?! – PoBandzie – Portal Sportowy

Zawodnik w przyszłym roku zamierza wrócić do gry i ponownie pokusić się o medal najcenniejszego kruszcu czempionatu globu U21. – Taki jest sport, iż w tym roku nie zdołałem obronić złota, a choćby awansować do SGP 2. Za rok na pewno znów będę chciał podejść do eliminacji indywidualnych mistrzostw świata juniorów. Mam nadzieję, iż awansuję do rozgrywek i znowu powalczę o tytuł – zapowiedział.

W ubiegłej już edycji PGE Ekstraligi beniaminek z Wielkopolski ku zaskoczeniu niektórych uzyskał przepustkę do fazy play-off. Ostatecznie „Biało-Niebiescy” mierzyli się o brąz z Orlen Oil Motorem Lublin. W pierwszym meczu (20 września) podopieczni Rafała Okoniewskiego pokonali „Koziołki” 46:44. Podbudowani takim obrotem spraw Leszczynianie chcieli sprawić niespodziankę również w rewanżu na Lubelszczyźnie. Jednak w drugiej potyczce o podium najlepszej ligi świata (3 października) – pomimo braku Mateusza Cierniaka i doznania kontuzji w trakcie meczu przez Kacpra Worynę po stronie gospodarzy – „Uniści” byli kompletnie bezradni. Koniec końców ekipa ze Strzeleckiej musiał zadowolić się czwartą lokatą.

Zdaniem naszego rozmówcy już sam udział jego drużyny w fazie finałowej można było traktować, jako spore osiągnięcie, biorąc pod uwagę przedsezonowe oceny lub analizy. – Miejsce w pierwszej czwórce już było dużym sukcesem. Jednak, o ile w pierwszym meczu półfinałowym z Betard Spartą Wrocław u siebie (6 września) wygralibyśmy chociażby jednym lub dwoma punktami, to w końcowym rozrachunku jechalibyśmy o złoto. Sport jednak jest nieprzewidywalny. Trzeba cieszyć się z tego, czego dokonaliśmy. Wykonaliśmy bowiem kawał sporej roboty. Teraz nie pozostaje nam nic innego, jak wyciągnąć wnioski i w kolejnym sezonie nie popełniać już takich błędów, jakie przytrafiły się nam w minionym – zakończył młody rajder.

NORBERT GIŻYŃSKI

Idź do oryginalnego materiału