Żużel. „Matka banda zawsze przyjmie”. Woryna tłumaczy się z upadku i ucina spekulacje!

3 dni temu

Kacper Woryna był jednym z nielicznych promyczków nadziei dla polskich kibiców na dobry wynik podczas finału w Warszawie. Zawodnik Orlen Oil Motoru Lublin wskoczył do składu z rezerwy w trzeciej serii startów i pozostawił po sobie bardzo dobre wrażenie. Zapisał przy swoim nazwisku dwa zwycięstwa biegowe – dla porównania, cała reszta kadry wywalczyła łącznie tylko jedną „trójkę”. Ostatecznie wystarczyło to jednak tylko do zajęcia najniższego stopnia podium.

– Nie ma co mówić o niedosycie, bo patrząc na przebieg zawodów, w pewnym momencie widziałem, iż grozi nam czwarte miejsce. To jest sport, wszyscy daliśmy z siebie maksimum, każdy z chłopaków zostawił serce na torze. Wynik jest taki, iż mamy brąz i na pewno jest to powód do dumy – przyznał zawodnik po zawodach.

Żużel. Dudek wymiotował! Za wszelką cenę chciał jechać dalej!

Żużel. Michelsen szczerze o ruszeniu na Zmarzlika! „Zrobiłem z siebie głupka!”

Gorąco zrobiło się wokół sytuacji z piętnastego biegu, w którym goniący Charlesa Wrighta Woryna zapędził się na pierwszym łuku i upadł. Między Brytyjczykiem a Polakiem nie doszło do żadnego kontaktu, a z perspektywy trybun wydawało się, iż nasz reprezentant miał wystarczająco dużo miejsca, by swobodnie kontynuować jazdę.

– W moich oczach po prostu źle wszedłem w łuk. Rywal to wykorzystał, zamykał furtkę. Było za późno, aby cokolwiek zrobić. Została „matka banda”, która zawsze przyjmie, albo kontrolowany upadek. Wiadomo, iż nie było tam kontaktu – wyjaśnił żużlowiec.

Z kolei na sam koniec zawodów doszło do innej, niezwykle groźnej sytuacji. Michael Jepsen Jensen na wyjściu z drugiego łuku miał problemy z opanowaniem maszyny, przez co zaliczył bardzo mocny kontakt z Woryną. Polak wprawdzie utrzymał się na motocyklu, ale przez to zdarzenie stracił szansę na walkę o wyższe lokaty. Wielu widzów przed telewizorami, jak i na stadionie, dziwiło się, dlaczego bieg nie został przerwany. Reprezentant Polski ewidentnie stracił na tym starciu, a gdyby upadł, Duńczyk z pewnością zostałby wykluczony.

Żużel. Zaczynamy jazdę o życie! Falubaz czy Stal uratuje miliony?

Żużel. Stal szykuje taktyczne szachy! Tak chcą zaskoczyć Falubaz!

– Ja już nad tym nie kombinuję, bo to jest przeszłość. Był kontakt, natomiast najważniejsze jest dla mnie zdrowie, a nie celowe szukanie upadku. Zawsze będzie to temat do dyskusji i niekończąca się debata, czy zawodnik mógł się utrzymać na motocyklu, czy nie. To już jest robota dla was i dla ekspertów. My wychodzimy z założenia, iż nie każda sytuacja, w której jest kontakt, powinna kończyć się upadkiem, aby tylko wymusić jakąś decyzję na sędziach. Jest, jak jest. […] Ja robię wszystko, żeby utrzymać się na motocyklu i szanować swoje kości. Upadek to ostateczna ostateczność. W ogóle nie przeszło mi to przez myśl. Na szczęście było tam na tyle przestrzeni, żeby się utrzymać na motocyklu – skwitował na gorąco Kacper Woryna.

Idź do oryginalnego materiału