Piotr Pawlicki zaliczył udany start w walce o tytuł Indywidualnego Mistrza Polski. W pierwszej z trzech rund dopisał do swojego konta 14 punktów i stanął na drugim stopniu podium, tuż za Bartoszem Zmarzlikiem. Wychowanek FOGO Unii Leszno zawody rozpoczął od „jedynki”, ale potem było już tylko lepiej – następne pięć wyścigów (włącznie z finałem) to trzy zwycięstwa i dwa drugie miejsca.
Żużel. Madsen nie do ruszenia w Falubazie? Mocne słowa o zachowaniu Walaska! – PoBandzie – Portal Sportowy
Żużel. Zmarzlik zdobył Toruń! Dudek poza finałem! (RELACJA)
Żużel. Walasek grzmi po derbach! Madsen wyrzucony ze składu? – PoBandzie – Portal Sportowy
– Razem z teamem zrobiliśmy wszystko tak, żeby wejść do finału – taki był nasz plan minimum. W takich zawodach liczy się to, żeby jechać spokojnie i nie robić błędów na trasie, żeby głupio nie tracić punktów, bo później może zabraknąć tego jednego oczka. W dzisiejszych zawodach aż we trzech mieliśmy po 12 punktów i o wszystkim decydował tak naprawdę ten ostatni, piąty start – to był bezpośredni pojedynek. Dobrze się dzisiaj czułem na tym torze, choć przyznam, iż po pierwszym biegu zjechałem do parku maszyn i pomyślałem, iż to chyba nie jest mój dzień. Jednak doświadczenie, spokój, praca całego teamu i dobrze dobrany sprzęt przyniosły świetny rezultat. Miałem przed finałem ogromną ochotę, żeby w końcu coś wygrać w tym roku. Do tej pory z indywidualnych zawodów w Polsce przywoziłem puchary, ale ani razu nie udało mi się zwyciężyć. Ostatecznie jestem zadowolony. Przegrać z sześciokrotnym mistrzem świata i jechać w finale z takimi zawodnikami jak Maciej Janowski czy Krzysiu Buczkowski to już duże osiągnięcie. Będziemy zbierać punkty i liczymy na dobry wynik końcowy w cyklu, bo to dopiero pierwszy finał – mówi nam Piotr Pawlicki.
Żużel. Polonia Bydgoszcz pewna awansu? Mówi o dużym zapasie!
W ostatnich latach kibice toruńskiej drużyny dobitnie przekonali się, jak dobrze Polak czuje się na Motoarenie. Nieważne w jakiej formie przyjedzie, to akurat na tym stadionie zawsze dostarcza kibicom fantastycznych wrażeń, a swojej drużynie punktów. Tego dnia tor zdecydowanie różnił się od tego oblicza, które możemy obserwować na co dzień w rozgrywkach PGE Ekstraligi. Potwierdzały to czasy oraz fakt, iż zewnętrzna część toru nie „chodziła” tak dobrze, jak zawsze. 31-latkowi jednak ten fakt zupełnie nie przeszkadzał.
Żużel. Daleka podróż i walka z czasem! Zdąży na mecz Unia – Motor?
– Tor był zrobiony trochę pode mnie (śmiech). Jestem startowcem, lubię krawężnik, potrafię się do niego przykleić, ale cały czas szlifuję każdy element swojej jazdy, bo wciąż popełniam błędy. Ostatni wypadek w Grudziądzu wpłynął na mnie w ten sposób, iż moje przygotowania do meczów nie wyglądały tak, jak powinny. Zawsze staram się być w ruchu, a teraz musiałem więcej odpoczywać i byłem dzisiaj trochę „śnięty”. Całe zawody oceniam jednak okej – nie ma co popadać w huraoptymizm, ale są na plus. Trzeba po prostu wyciągnąć wnioski, żeby w przyszłości takie turnieje wygrywać – komentuje lider Fogo Unii Leszno.
Po zawodach w Grudziądzu, gdzie Pawlicki nabawił się urazu lewej kostki, nie wszyscy byli pewni, czy sam zawodnik – gdy opadnie adrenalina będzie w stanie wsiąść w najbliższych dniach na motocykl. Unia Leszno poinformowała wprawdzie, iż ich zawodnik wystąpi w niedzielnym spotkaniu z Motorem Lublin, ale wcześniej młodszy z braci Pawlickich musiał udać się na rundę Indywidualnych Mistrzostw Polski. Na torze prezentował się jednak znakomicie. Z trybun można było odnieść wrażenie, iż żużlowiec Unii Leszno lepiej czuje się na motocyklu, niż poza nim.
Żużel. PGE Ekstraliga mu ucieknie? Cierniak wciąż bez przełomu
– Zdecydowanie lepiej mi się w moich butach jeździ, niż w nich chodzi. Mają one karbonową wkładkę, która jest zbudowana praktycznie na styk, żeby mocno usztywnić kostkę. Uważam, iż właśnie to uratowało moją stopę w Grudziądzu. Teraz, gdy noga jest opuchnięta, a miejsce od zewnętrznej strony przy zawiasie wkładki jest bardzo tkliwe, mocno mnie to uwiera podczas chodzenia. Ale dzisiaj chyba znalazłem na to nowy sposób – podłożyłem sobie gruby żel i to faktycznie zaczęło działać. Dodatkowo świetnie chłodzi, bo to taki żel z zamrażarki. Roztopił się i spełnił swoją funkcję. Myślę, iż na ten moment to jest naprawdę dobry patent. Na szczęście sama kostka nie ucierpiała, nie ma tam żadnych nowych pęknięć ani złamań. Trzeba jednak pamiętać, iż jest ona już po trzech operacjach – to ta sama kostka, którą złamałem w 2018 roku. Jest przez to trochę delikatniejsza niż prawa, chociaż w żużlu lewa noga docelowo i tak może być mocno usztywniona. Niektórzy zastanawiali się, jak to w ogóle możliwe, iż dopuszczono mnie do zawodów. Pamiętam czasy Grand Prix, kiedy Jason Doyle jeździł, mimo iż chodził o kulach. Ale do mnie zawsze lubią się doczepić i swoje dodać. Ja czułem się dobrze, po prostu sama wkładka uwierała mnie przy chodzeniu. Na motocyklu podczas biegu kompletnie nic nie czuję, nie stwarzam żadnego zagrożenia dla rywali i wszystko jest w jak najlepszym porządku. W trakcie jazdy ten ból jest kompletnie nieodczuwalny – podsumował Piotr Pawlicki po zawodach w Toruniu.

1 tydzień temu















