Karol Basz i Marcin Jedliński mają za sobą słodko-gorzki weekend na torze Paul Ricard, ostatni przed wakacyjną przerwą serii International GT Open.
Polski duet kierowców zespołu Olimp Racing przystąpił do piątej rundy europejskich mistrzostw jako wiceliderzy klasyfikacji PROAM. Awans w tabeli wywalczyli na przestrzeni ostatnich tygodni za sprawą serii kolejnych finiszów na podium.
Niestety, początek zawodów nie ułożył się po ich myśli. Marcin Jedliński uwikłany był w karambol na pierwszym okrążeniu sobotniego wyścigu. Choć uszkodzenia nie były poważne, dalsza jazda była niemożliwa. Dla załogi z numerem 777 był to pierwszy DNF od ponad roku.
Następnego dnia Karol Basz wywalczył pole position w klasie PROAM i ustawił się na szóstym polu startowym do niedzielnego wyścigu. Lokatę tę utrzymywał aż do końca swojej zmiany.
Jedliński powrócił po pit stopie na tor, utrzymując prowadzenie. Pierwszego miejsca bronił aż do ostatniego okrążenia, gdy rywal przypuścił skuteczny atak. Od zwycięstwa dzieliło ich zaledwie kilka zakrętów.
“Byliśmy naprawdę o włos od zwycięstwa, pokazaliśmy się z bardzo dobrej strony, mieliśmy świetne tempo i pojechaliśmy bezbłędnie. Wyrównaliśmy nasz najlepszy wynik tego sezonu, więc jesteśmy bardzo zadowoleni. Szkoda pierwszego wyścigu, ale byliśmy bezradni. Nie dało się uniknąć tego zdarzenia, ale to zamknięty rozdział. Cieszymy się z podium i patrzymy przed siebie, a nie za” – mówi Karol Basz
Teraz czeka nas dwumiesięczna przerwa od startów. Musimy wykorzystać ją, by dopracować do perfekcji ostatnie elementy. Podczas ostatnich trzech rund będziemy walczyć o mistrzostwo, taki jest nasz cel. Trzymajcie kciuki i do zobaczenia.”
Na podstawie informacji prasowej

3 godzin temu












