Krzysztof Kasprzak zdecydowanie wierzył, iż jego zespół jest w stanie wywalczyć pełną pulę. ZKS Stal Rzeszów posiada kilka ważnych ogniw, ale brakuje najważniejszego. Oskar Fajfer przez cały czas leczy skutki wypadku w meczu z Abramczyk Polonią Bydgoszcz, przez co brakuje go na żużlowych torach. Menedżer Krzysztof Kasprzak, który liczył na pełną pulę z Hunters PSŻ Poznań, przyznał, iż zabrakło właśnie wychowanka Startu Gniezno do dopełnienia całości.
– No szkoda, bo sezon leci, a nic się nie poprawia. Odczuwamy stratę „Fajferka”, bo w Łodzi dwa punkty, dzisiaj trzy. Idealnie pasowałoby nam to do tabeli, więc strata Oskara tutaj mocno zaważyła. Juniorzy zawiedli, bo nasi chłopcy znowu zrobili trzy punkty, a chłopcy przyjezdni razem piętnaście – podkreślił menedżer dla klubowych mediów.
Oberwało się juniorom
Mocno oberwało się właśnie młodzieżowcom ZKS Stali Rzeszów. Franciszek Majewski czy Adrian Przybyło nie mieli podjazdu do przyjezdnych, co zdecydowanie wpłynęło na przebieg spotkania. Ponadto cierpkie słowa otrzymał Maksym Borowiak, który pierwotnie miał być podstawowym wyborem, ale ostatnie występy były poniżej oczekiwań. Szansę dostał Adrian Przybyło, co zarazem skomentował Krzysztof Kasprzak.
– Adrian w pierwszym biegu się spalił. Za mocno wyłamał motocykl. Potem zrobił dobry manewr, wyprzedził dwóch, ale się szczepili i uderzył w plot. W powtórce popełnił błąd, bo środkiem jeszcze nikt tutaj nikogo nie objechał – przyznał menedżer. – Chyba, iż w piętnastym Pickering. Walczył, jechał do końca, za co mu dzisiaj podziękowałem. Pierwsze śliwki robaczywki. Będą z niego ludzie. Pracujemy cały czas z Adrianem oraz Patrykiem Surowcem, tak samo z Frankiem. Borowiak musi dużo trenować, aby się poprawić, bo bez juniorów nie wygramy meczu.
Problemy na starcie
Wyraźny problem zanotował Josh Pickering, ale jednakże dużo biegów wynikało ze słabszego momentu startowego gospodarzy. ZKS Stal Rzeszów przez niemalże cztery okrążenia piętnastego biegu, prowadziła w meczu. Ostatecznie to goście wywieźli trzy punkty po świetnym ataku Ryana Douglasa.
– Tak, starty przegrywaliśmy. Poznaniacy są w gazie. Do tego taki Ryan Douglas, a sam Pickering mówi, iż popełnił błąd. Ciągle go widział z krawężnika i niepotrzebnie wyłamał na ostatnim łuku. Na pewno szkoda, ale nic to nam nie dawało. Chcieliśmy mieć trzy punkty w dzisiejszym meczu – dodał szczery jak zawsze menedżer Stali.















